Wpuszczony do środka i pozostawiony sam na sam z Robertem, odprowadził wzrokiem skrzata i skupił zaraz uwagę na mistrzu. Nie przeszkadzał mu. Pozwolił dokończyć to, co miał zaczęte. Zbyt dobrze znał Mulcibera. Nie był człowiekiem, co lubił przerywać swoją wykonywaną czynność. Mieli czas, a ten im przecież teraz nie ucieknie. Skorzystał sobie z możliwości rozejrzenia po gabinecie dobrze mu znanym.
W momencie, kiedy usłyszał swoje skrócone imię, spojrzał na Roberta i zbliżył do biurka. Zdecydowanie rzadko zdarzało się, aby Robert zwracał się do niego zdrobnieniem imienia. Nie było to nic co prawda złego, choć miewał wrażenie, że Mulciber cenił sobie w kontaktach bardziej pewną formę szacunku niżeli zwracanie się po koleżeńsku. To nie był jednak temat, w jakim pojawił się Travers.
Zajął wskazany fotel, wysłuchawszy podziękowań, że znalazł czas. Już nie raz mu przypominał, że zawsze postara się go znaleźć. Dzisiaj wyjątkowo mu pasowało.
- Przyznam, że byłem zaskoczony, ale tak. Zorientowałem się w sprawach, na tyle ile mogłem, o które prosiłeś.Zaczął od potwierdzenia poruszanych spraw listownych i podjęcia prób zorientowania się w działaniach i atmosfery panującej w Departamencie Przestrzegania Prawa.
Sięgnął przy okazji do swojej wewnętrznej kieszeni płaszcza, wyjmując złożoną ulotkę.
- Ze Stanleyem widziałem się parę dni temu, ale nie na osobności. Nie wiem czy o tym wiedziałeś, ale działa na Nocturnie.
Mówiąc, rozwinął ulotkę i podał po chwili Robertowi, aby sobie przeanalizował. Kongres w Głębinie. Miejsce, gdzie ostatnio odbyło się spotkanie, czy zaś zebranie i przyjmowanie członków do działań w budowaniu swojej sieci kontaktów i likwidowaniu wrogów. Była tam mowa także o niejakim Panie Zagadka i innych znaczących osobach. Ale to pewnie nie interesowało Roberta, więc nie będzie mu zanudzał.
- Nie miałem jeszcze okazji zorientować się bliżej o jego sytuację w Biurze Aurorów. Ani go osobiście o to zapytać. Jak źle to wygląda?
Dopytał. Na razie pozostając przy jednym temacie, który poniekąd dotyczył dalekiej rodziny Nicholasa, zanim przejdą do kolejnego, związanego z rodziną Roberta.