24.03.2024, 01:28 ✶
Targowisko było jednym z jego ulubionych miejsc, no może targowisko to zbyt odważne określenie, ale na pewno jego oczy i uszy miały tutaj masę pracy. Kolory, faktury, dźwięki pozytywek, kroków i rozmów. Dzisiaj wydawało mu się, że było dużo tłoczniej niż normalnie. Nie planował nic kupować i właśnie z taką myślą szedł oglądając się co chwila na ciekawe okazy, laki, lustra, filiżanki, książki, szczotki. Wszystko z innej parafii, ale razem tworzyły ładny klimat przypadkowości na ulicy, która z nazwy idealnie do niego pasowała.
Tak czy inaczej... Spakował do torby niewielką figurkę delfina, którą kupił za żałośnie niską cenę, bo delfin miał odłamany ogon. Miał już plan, jak go naprawić.
Podniósł wzrok z ziemi i stanął jak wryty, widząc kilka metrów przed sobą chłopaka przybierającego barwy trawy. Wspomnienia wróciły, ale szybko odrzucił myśl, nie rozpoznając w obcym Morpheusa. Z resztą czarodziej miał iść z siebie zdjąć klątwę zaraz po ich spotkaniu.
Przechylił lekko głowę na bok.
-Nawet nie zapytam, jak Panu mija dzień, bo chyba właśnie widzę.-zaśmiał się pod nosem. Znów jego głowę omiotło zmartwienie. Klątwy to nie jest zbyt przyjemna sprawa, ale ta nie była groźna, chyba, nie była przynajmniej jeśli chodzi o Morpheusa, może teraz sprawa ma się inaczej? Podszedł nieco bliżej, zerkając na figurkę.
-Oh... Znam ją...-wskazał z uśmiechem na laleczkę.-Nawet rozważałem kupienie, ale za dużo mam rupieci w mieszkaniu.-nie to, że jego zakup był rupieciem, ale jak widać średnio też był czymś pozytywnym.
Tak czy inaczej... Spakował do torby niewielką figurkę delfina, którą kupił za żałośnie niską cenę, bo delfin miał odłamany ogon. Miał już plan, jak go naprawić.
Podniósł wzrok z ziemi i stanął jak wryty, widząc kilka metrów przed sobą chłopaka przybierającego barwy trawy. Wspomnienia wróciły, ale szybko odrzucił myśl, nie rozpoznając w obcym Morpheusa. Z resztą czarodziej miał iść z siebie zdjąć klątwę zaraz po ich spotkaniu.
Przechylił lekko głowę na bok.
-Nawet nie zapytam, jak Panu mija dzień, bo chyba właśnie widzę.-zaśmiał się pod nosem. Znów jego głowę omiotło zmartwienie. Klątwy to nie jest zbyt przyjemna sprawa, ale ta nie była groźna, chyba, nie była przynajmniej jeśli chodzi o Morpheusa, może teraz sprawa ma się inaczej? Podszedł nieco bliżej, zerkając na figurkę.
-Oh... Znam ją...-wskazał z uśmiechem na laleczkę.-Nawet rozważałem kupienie, ale za dużo mam rupieci w mieszkaniu.-nie to, że jego zakup był rupieciem, ale jak widać średnio też był czymś pozytywnym.