- Trochę się boję, co za inne rzeczy chciałbyś mi pokazywać, ale nie odmówię wizyty w miodowym królestwie. Mają tam wspaniałą czekoladę, chyba najlepszą jaką jadłam. - Nie, żeby była ogromną fanką słodyczy, ale nie gardziła dobrą czekoladą. Nigdy.
Nie widziała też w tym nic złego, że się zgodziła, najwyżej dalej będzie próbował ją urabiać, a ona dalej będzie go pięknie odrzucała, może wreszcie dotrze do niego, że naprawdę jest odporna na ten urok, którym tak się chwalił. Lubiła Isaaca i nie widziała nic złego w spędzeniu czasu razem, oczywiście bez żadnych dodatkowych atrakcji, jak kumpel z kumplem.
Spoglądała na niego dłuższą chwilę. Czyżby już się poddał? Serio? - Jak nie ma szans, jak są szanse. - Powinien potrafić coś takiego, z tego co pamiętała transmutowali podobne rzeczy kilka lat temu. Na pewno przyda mu się to przy egzaminie. - Jeśli ci się uda, to pokażę ci sztuczkę, tylko będziesz musiał mi obiecać, że nikomu o tym nie powiesz, nigdy w życiu, bo mogłabym mieć przez to kłopoty. - Jej umiejętności związane z transmutacją przekraczały poziom ucznia Hogwartu. Mogła to pokazać Bagshotowi jako nagrodę za zaangażowanie w lekcje z nią. Musiała mieć jednak pewność, że jej nie sprzeda, że nikomu o tym nie powie.