24.03.2024, 13:15 ✶
Isaac może nie był kryształowy, ale zdecydowanie nie miał zamiaru nikomu robić krzywdy. Na wspomnienie o Ministerstwie Magii, uśmiechnął się nieco krzywo.
-Na razie jedyne co widziałem w Ministerstwie Magii, panie Macmillan, to smutne i szare twarze ludzi pracujących na etacie. - Stwierdził. - Ale archiwum również chętnie bym zobaczył. Muszę o tym pomyśleć… miód, tak? Miód do herbaty… - Powtórzył i skierował się do niedużej kuchni która sąsiadowała z salonem. - Myślałem, że będzie pan wolał z mlekiem… kiedy mieszkałem za granicą, zazwyczaj proponowano mi herbatę z cytryną. Cóż za dziwny wynalazek! - Zawołał z kuchni, wciągając miód z szafki na przetwory. Najwyraźniej nie chciał żeby jego gość siedział w ciszy. - … proszę się poczęstować ciastem, jest bardzo dobre i nie ja piekłem… -Dodał, wracając ze słoiczkiem i dodatkową łyżeczka. Postawił miód na stole tuż obok patery z karpatka i usiadł na przeciwko Sebastiana. Uśmiechnął się zwyczajowo i nalał im herbaty z czajniczka. Wyglądał jakby zbierał myśli.
-Jest to bardzo ciężki przypadek, panie Macmillan… - Zaczął, jednak widząc jak jego gość obrzuca spojrzeniem książki i pudła, zaśmiał się cicho pod nosem. - Nie jestem szalonym kolekcjonerem starej makulatury. Wypożyczyłem to wszystko z archiwum i mam zamiar przeczytać. Wszystkie wydania Proroka Codziennego z roku 62 i 63. Ale mam też te nowsze egzemplarze. - Wstał z fotela i podszedł do jednego z pudeł. Wyciągnął z niego gazetę i pomachał nią. - W tych latach opuściłem Wielką Brytanię żeby zwiedzić trochę świata. Jestem historykiem magii i antropologiem, ale nie tylko. Badam wpływ kultury mugoli na naszą kulturę i odwrotnie. - Uznał, że powinien się przedstawić, żeby Sebastian mógł zrozumieć dlaczego będzie chciał z nim rozmawiać na dość nieoczekiwanie tematy.
- Spędziłem trochę czasu w Niemczech, skupiając się na badaniu wpływu ideologii nazizmu na kulturę czarodziejów. Jak tak przyglądam się temu co dzieje się teraz u nas, to aż przechodzą mnie ciarki, panie Macmillan. - Zbliżył się i podał mężczyźnie gazetę którą wcześniej wyciągnął z pudła. Już się nie uśmiechał. - Bardzo chciałbym żeby ktoś mi opowiedział, co wydarzyło się podczas tego święta, a pan i pańska rodzina na pewno tam byli. - Nie tak stare wydanie Proroka Codziennego traktowało o ataku Śmierciożerców podczas Beltaine. Artykuł datowany była na piątego maja.
- Przepraszam, że ściągnąłem tutaj pana małym podstępem, ale dużo ludzi boi się rozmawiać. - Usiadł z powrotem w swoim fotelu i z lekkim zniecierpliwieniem postukał palcami po swoim udzie. - Jeśli czuje się pan niekomfortowo, w każdym momencie może pan wyjść i zapomnieć o sprawie.
-Na razie jedyne co widziałem w Ministerstwie Magii, panie Macmillan, to smutne i szare twarze ludzi pracujących na etacie. - Stwierdził. - Ale archiwum również chętnie bym zobaczył. Muszę o tym pomyśleć… miód, tak? Miód do herbaty… - Powtórzył i skierował się do niedużej kuchni która sąsiadowała z salonem. - Myślałem, że będzie pan wolał z mlekiem… kiedy mieszkałem za granicą, zazwyczaj proponowano mi herbatę z cytryną. Cóż za dziwny wynalazek! - Zawołał z kuchni, wciągając miód z szafki na przetwory. Najwyraźniej nie chciał żeby jego gość siedział w ciszy. - … proszę się poczęstować ciastem, jest bardzo dobre i nie ja piekłem… -Dodał, wracając ze słoiczkiem i dodatkową łyżeczka. Postawił miód na stole tuż obok patery z karpatka i usiadł na przeciwko Sebastiana. Uśmiechnął się zwyczajowo i nalał im herbaty z czajniczka. Wyglądał jakby zbierał myśli.
-Jest to bardzo ciężki przypadek, panie Macmillan… - Zaczął, jednak widząc jak jego gość obrzuca spojrzeniem książki i pudła, zaśmiał się cicho pod nosem. - Nie jestem szalonym kolekcjonerem starej makulatury. Wypożyczyłem to wszystko z archiwum i mam zamiar przeczytać. Wszystkie wydania Proroka Codziennego z roku 62 i 63. Ale mam też te nowsze egzemplarze. - Wstał z fotela i podszedł do jednego z pudeł. Wyciągnął z niego gazetę i pomachał nią. - W tych latach opuściłem Wielką Brytanię żeby zwiedzić trochę świata. Jestem historykiem magii i antropologiem, ale nie tylko. Badam wpływ kultury mugoli na naszą kulturę i odwrotnie. - Uznał, że powinien się przedstawić, żeby Sebastian mógł zrozumieć dlaczego będzie chciał z nim rozmawiać na dość nieoczekiwanie tematy.
- Spędziłem trochę czasu w Niemczech, skupiając się na badaniu wpływu ideologii nazizmu na kulturę czarodziejów. Jak tak przyglądam się temu co dzieje się teraz u nas, to aż przechodzą mnie ciarki, panie Macmillan. - Zbliżył się i podał mężczyźnie gazetę którą wcześniej wyciągnął z pudła. Już się nie uśmiechał. - Bardzo chciałbym żeby ktoś mi opowiedział, co wydarzyło się podczas tego święta, a pan i pańska rodzina na pewno tam byli. - Nie tak stare wydanie Proroka Codziennego traktowało o ataku Śmierciożerców podczas Beltaine. Artykuł datowany była na piątego maja.
- Przepraszam, że ściągnąłem tutaj pana małym podstępem, ale dużo ludzi boi się rozmawiać. - Usiadł z powrotem w swoim fotelu i z lekkim zniecierpliwieniem postukał palcami po swoim udzie. - Jeśli czuje się pan niekomfortowo, w każdym momencie może pan wyjść i zapomnieć o sprawie.