24.03.2024, 16:52 ✶
-No właśnie, dla ciebie to nie jest okrutne bo masz tutaj rodzinę. A dla innych, którzy nie mają rodzeństwa? W mugolskich szkołach dzieciaki idą do szkoły na kilka godzin dziennie i wracają do domu. - Wiedział o tym, bo jego dom rodzinny znajdował się bardzo blisko mugolskiej szkoły. Mieszkał w niemagicznej części Manchesteru. Zaczął jeździć palcem po jednej z okładek książki które przyniosła ze sobą Brenna.
- No ale my jesteśmy porozrzucani po całej Wielkiej Brytanii, więc ciężko byłoby coś takiego zorganizować. - Spojrzał na Brenne, nadal odrobinę zamyślony. Miał zmarszczone brwi. Chciał mieć pewność, że uda mu się przekazać to, o czym myślał.
-Czyli uważasz, że skoro są dorośli to mają prawo doradzać? Jak mogą doradzać komuś z kim widzą się raz w roku przez miesiąc? Nie jest wtedy tak, że sąsiadka jest im bliższa niż własne dziecko? Albo współpracownik. - Isaac lubił filozofować i odpalać się gadaniem na różne dziwne tematy. Potrafił jednak szybko wychwycić jeśli rozmówca nie był zainteresowany rozmową. Nie czuł wtedy żalu i po prostu przerywał swoje dywagację, skupiając się na czymś bardziej przyziemnym. Zawsze też zazdrościł trochę rodzinie Longbottom że byli ze sobą bardzo zżyci.
-Czytałem taką mugolska książkę, gdzie autor opisał badania robione na grupie stu dzieci. Wyszło z nich, że dzieci z bogatych rodzin które miały wszystko oprócz atencji swoich rodziców, były mniej szczęśliwe od dzieci z biednych rodzin którym brakowało pieniędzy, ale rodzice poświęcali im dużo czasu i uwagi. Ciekawe, nie? - Spoglądał na nią z lekkim błyskiem w oku. Może o tym kiedyś napisałby książkę?
Jeśli chodziło o Historię Magii i bunty goblinów, to miał zamiar poruszyć ten temat kiedy skończą rozmawiać na aktualny. Miał zamiar ją przekonać, że gobliny wcale nie wydają się tak nudne, jak uważała!
- No ale my jesteśmy porozrzucani po całej Wielkiej Brytanii, więc ciężko byłoby coś takiego zorganizować. - Spojrzał na Brenne, nadal odrobinę zamyślony. Miał zmarszczone brwi. Chciał mieć pewność, że uda mu się przekazać to, o czym myślał.
-Czyli uważasz, że skoro są dorośli to mają prawo doradzać? Jak mogą doradzać komuś z kim widzą się raz w roku przez miesiąc? Nie jest wtedy tak, że sąsiadka jest im bliższa niż własne dziecko? Albo współpracownik. - Isaac lubił filozofować i odpalać się gadaniem na różne dziwne tematy. Potrafił jednak szybko wychwycić jeśli rozmówca nie był zainteresowany rozmową. Nie czuł wtedy żalu i po prostu przerywał swoje dywagację, skupiając się na czymś bardziej przyziemnym. Zawsze też zazdrościł trochę rodzinie Longbottom że byli ze sobą bardzo zżyci.
-Czytałem taką mugolska książkę, gdzie autor opisał badania robione na grupie stu dzieci. Wyszło z nich, że dzieci z bogatych rodzin które miały wszystko oprócz atencji swoich rodziców, były mniej szczęśliwe od dzieci z biednych rodzin którym brakowało pieniędzy, ale rodzice poświęcali im dużo czasu i uwagi. Ciekawe, nie? - Spoglądał na nią z lekkim błyskiem w oku. Może o tym kiedyś napisałby książkę?
Jeśli chodziło o Historię Magii i bunty goblinów, to miał zamiar poruszyć ten temat kiedy skończą rozmawiać na aktualny. Miał zamiar ją przekonać, że gobliny wcale nie wydają się tak nudne, jak uważała!