24.03.2024, 17:37 ✶
- Wstrząśnienie mózgu - orzekła Florence, nawet jeszcze nim rzuciła zaklęcie. - Oczywiście, że będziesz żyć, przynajmniej tak długo, jak długo zdołasz spędzić dobę we własnym domu, stosując się do wskazań uzdrowiciela - powiedziała, bo takie obrażenia to nie były żarty. Nie były śmiertelne może, ale już niebezpieczne jak najbardziej, zwłaszcza jeśli nie poddano pacjenta odpowiedniej kuracji. Nawet w świecie czarów. Złamane kości były czymś innym niż uszkodzony mózg.
Zacisnęła na moment usta – w bardzo, bardzo wąską linię – gdy Erik oświadczył, że Geraldine chciała, aby walnąć jej pięścią i że bywała lekkomyślna. Wiele kosztowało teraz Bulstrode, żeby tego nie skomentować. Nie podczas leczenia. Nie, kiedy była w pracy (to znaczy, zasadniczo zmianę właśnie w tej minucie skończyła, ale i tak zajmowała się pacjentem w Mungu). Nie, kiedy nie była pewna, jakie relacje łączą Longbottoma i Yaxley. Gdyby nie całe lata powstrzymywania się od komentarzy w przypadku braci, i powtarzania sobie, że mają prawo do swoich decyzji i swoich błędów, chyba nie zdołałaby zachować milczenia.
Machnęła różdżką nad głową Geraldine, by dokładniej przyjrzeć się obrażeniom i upewnić, że uraz należy do tych z kategorii lekkich, a w środku nie powstała żadna opuchlizna albo niebezpieczne krwiaki. Siniaka z zewnątrz od razu zlikwidowała, podobnie jak zatamowała krwawienie. Nie było to trwałe rozwiązanie, ale tymczasowo wystarczyło, a potem sprawę dokończą eliksiry. Ból związany z tym ustąpił, ale głowa z pewnością wciąż bolała.
Florence odwróciła się do szafki. Po jej otworzeniu ukazały się pudełeczka z eliksirami, wszystkie ułożone w nienagannym porządku, według systemu pozwalającego łatwo znaleźć miksturę na konkretną przypadłość. Bulstrode sięgnęła po jedną z fiolekni starannie odmierzyła dawkę.
- Dwie łyżeczki - zarządziła, podając łyżkę Yaxley. - Powinno pomóc. Nie dostaniesz leków przeciw bólowych, bo gdy przestanie boleć, natychmiast uznasz, że już wolno ci znowu biegać.
To nie tak, że była sadystką albo że chciała Geraldine ukarać za nieostrożność. Zależało jej na skuteczności leczenia, a w tym celu musiała zmusić kobietę od odpoczynku.
Florence przeniosła spojrzenie na Erika. W jej wzroku nie kryło się może wyrazne oskarżenie, ale chyba wychodziła z założenia, że w jakiś sposób to jego wina, bo to on dostał kolejne instrukcje.
- Ma odpoczywać przez minimum dwadzieścia cztery godziny. Żadnej aktywności fizycznej, ograniczona aktywność umysłowa, ograniczenie bodźców. Problemy z koncentracją i nadwrażliwość na światło będą naturalne, ale gdyby wystąpiły wymioty, omdlenia albo ból nie zacząłby maleć po paru godzinach, musi wrócić do szpitala. Słyszałaś, Geraldine? Doba odpoczynku i to nie podlega negocjacjom. Powinny być dwa dni, ale niw mogę prosić o cuda.
@Geraldine Yaxley @Erik Longbottom
Zacisnęła na moment usta – w bardzo, bardzo wąską linię – gdy Erik oświadczył, że Geraldine chciała, aby walnąć jej pięścią i że bywała lekkomyślna. Wiele kosztowało teraz Bulstrode, żeby tego nie skomentować. Nie podczas leczenia. Nie, kiedy była w pracy (to znaczy, zasadniczo zmianę właśnie w tej minucie skończyła, ale i tak zajmowała się pacjentem w Mungu). Nie, kiedy nie była pewna, jakie relacje łączą Longbottoma i Yaxley. Gdyby nie całe lata powstrzymywania się od komentarzy w przypadku braci, i powtarzania sobie, że mają prawo do swoich decyzji i swoich błędów, chyba nie zdołałaby zachować milczenia.
Machnęła różdżką nad głową Geraldine, by dokładniej przyjrzeć się obrażeniom i upewnić, że uraz należy do tych z kategorii lekkich, a w środku nie powstała żadna opuchlizna albo niebezpieczne krwiaki. Siniaka z zewnątrz od razu zlikwidowała, podobnie jak zatamowała krwawienie. Nie było to trwałe rozwiązanie, ale tymczasowo wystarczyło, a potem sprawę dokończą eliksiry. Ból związany z tym ustąpił, ale głowa z pewnością wciąż bolała.
Florence odwróciła się do szafki. Po jej otworzeniu ukazały się pudełeczka z eliksirami, wszystkie ułożone w nienagannym porządku, według systemu pozwalającego łatwo znaleźć miksturę na konkretną przypadłość. Bulstrode sięgnęła po jedną z fiolekni starannie odmierzyła dawkę.
- Dwie łyżeczki - zarządziła, podając łyżkę Yaxley. - Powinno pomóc. Nie dostaniesz leków przeciw bólowych, bo gdy przestanie boleć, natychmiast uznasz, że już wolno ci znowu biegać.
To nie tak, że była sadystką albo że chciała Geraldine ukarać za nieostrożność. Zależało jej na skuteczności leczenia, a w tym celu musiała zmusić kobietę od odpoczynku.
Florence przeniosła spojrzenie na Erika. W jej wzroku nie kryło się może wyrazne oskarżenie, ale chyba wychodziła z założenia, że w jakiś sposób to jego wina, bo to on dostał kolejne instrukcje.
- Ma odpoczywać przez minimum dwadzieścia cztery godziny. Żadnej aktywności fizycznej, ograniczona aktywność umysłowa, ograniczenie bodźców. Problemy z koncentracją i nadwrażliwość na światło będą naturalne, ale gdyby wystąpiły wymioty, omdlenia albo ból nie zacząłby maleć po paru godzinach, musi wrócić do szpitala. Słyszałaś, Geraldine? Doba odpoczynku i to nie podlega negocjacjom. Powinny być dwa dni, ale niw mogę prosić o cuda.
@Geraldine Yaxley @Erik Longbottom