24.03.2024, 18:19 ✶
Obserwując zachowanie dziewczyny, jej nerwowe tłumaczenie się, próby odwrócenia uwagi tematu. Zakrywania i zamykania drzwi zaklęciem, wzbudzała podejrzenia. Richard był przekonany, że kłamała, coś lub kogoś próbowała ukryć.
W dodatku Robert nic nie wiedział. Nie interesował się tym? Czy przy nim umiała się lepiej z tym ukrywać? Richard nie chciał, aby poza podejrzanymi osobami, które szkodziły już wystarczająco jego bratu, do tej kategorii zaliczały się ich dzieciaki.
- Nie powiedział.
Wciąż wpatrywał się w nią poważnie, uważnie. Być może zapomniała o panujących tutaj pewnych zasadach, jak i tych, które obowiązywały skrzaty.
- Skrzaty mają kategoryczny zakaz ruszania czegokolwiek, co do nich nie należy. Nawet podczas sprzątania.
Wyjaśnił jej, może i przypomniał? Nie powinna się obawiać ich obecności w pokoju. Wnikać w to nie będzie, jeżeli sobie panienka tego nie życzyła, sprawa zostanie im przekazana. Bo być może Robert nie dał im tych wytycznych, że coś uległo zmianie?
- Co to za biznes?
Zapytał ostatecznie. W co zamierzała bawić się bratanica. Jaki interes chciała rozkręcić? Poza tym, że zdecydowała się złożyć podanie o pracę u niejakiego Blacka.
Nie dał się zaciągnąć przez dziewczynę, która ciągnęła do za rękę. Nie ruszył się. Dał jej za to wymowne spojrzenie, aby puściła. Przy czym zawołał skrzata. Po co ma jej pomagać, jak od tego mają służące im stworzenia, a ich magia jest wielce przydatna, pożyteczna?
Wezwany skrzat zjawił się od razu.
- Tak Panie Richardzie?
Odezwał się, obserwując dwójkę domowników.
- Weź Selar i sprawdź, kto przyszedł. Jeżeli jest jakaś paczka zanieście do salonu.
Wydał im polecenie. Skrzat przyjął i teleportował się. Jeżeli Sophie się to nie spodobało, mogła biec na dół sama i odebrać.
- Obserwując Twoje zachowanie, odnoszę wrażenie, że coś ukrywasz. Denerwujesz się, zamykasz drzwi, zmieniasz temat. Jeżeli jest coś, o czym powinniśmy z Robertem wiedzieć, to lepiej nam powiedz.
Zwrócił się do niej, jak zostali sami, jeżeli nie zdecydowała się udać samodzielnie po odbiór zamówienia. Zachęcił ją do otwartości, chęci podjęcia rozmowy. Lecz skoro zaznaczała, że nie chce niepokoić ojca. To może otworzy się przed nim? Czyżby obawiała się jakiejś reakcji Roberta?
- Jeżeli nie chcesz powiedzieć ojcu, to może porozmawiasz ze mną?
Nie będzie naciskał, ale jeżeli tak to będzie wyglądało, powie Robertowi, aby zainteresował się zachowaniem swojego dziecka, które nie wiadomo zapewne, na jakie szalone pomysły mogła wpaść w Hogwarcie.
W dodatku Robert nic nie wiedział. Nie interesował się tym? Czy przy nim umiała się lepiej z tym ukrywać? Richard nie chciał, aby poza podejrzanymi osobami, które szkodziły już wystarczająco jego bratu, do tej kategorii zaliczały się ich dzieciaki.
- Nie powiedział.
Wciąż wpatrywał się w nią poważnie, uważnie. Być może zapomniała o panujących tutaj pewnych zasadach, jak i tych, które obowiązywały skrzaty.
- Skrzaty mają kategoryczny zakaz ruszania czegokolwiek, co do nich nie należy. Nawet podczas sprzątania.
Wyjaśnił jej, może i przypomniał? Nie powinna się obawiać ich obecności w pokoju. Wnikać w to nie będzie, jeżeli sobie panienka tego nie życzyła, sprawa zostanie im przekazana. Bo być może Robert nie dał im tych wytycznych, że coś uległo zmianie?
- Co to za biznes?
Zapytał ostatecznie. W co zamierzała bawić się bratanica. Jaki interes chciała rozkręcić? Poza tym, że zdecydowała się złożyć podanie o pracę u niejakiego Blacka.
Na pytanie o swoje zdrowie, nie udzielił odpowiedzi. Temat szybko zmienił się wraz z tym, jak usłyszeli dzwonek? Znów odwrócenie tematu. Sophie koniecznie chciała odciągnąć go od swojego pokoju.
- Belenos!Nie dał się zaciągnąć przez dziewczynę, która ciągnęła do za rękę. Nie ruszył się. Dał jej za to wymowne spojrzenie, aby puściła. Przy czym zawołał skrzata. Po co ma jej pomagać, jak od tego mają służące im stworzenia, a ich magia jest wielce przydatna, pożyteczna?
Wezwany skrzat zjawił się od razu.
- Tak Panie Richardzie?
Odezwał się, obserwując dwójkę domowników.
- Weź Selar i sprawdź, kto przyszedł. Jeżeli jest jakaś paczka zanieście do salonu.
Wydał im polecenie. Skrzat przyjął i teleportował się. Jeżeli Sophie się to nie spodobało, mogła biec na dół sama i odebrać.
- Obserwując Twoje zachowanie, odnoszę wrażenie, że coś ukrywasz. Denerwujesz się, zamykasz drzwi, zmieniasz temat. Jeżeli jest coś, o czym powinniśmy z Robertem wiedzieć, to lepiej nam powiedz.
Zwrócił się do niej, jak zostali sami, jeżeli nie zdecydowała się udać samodzielnie po odbiór zamówienia. Zachęcił ją do otwartości, chęci podjęcia rozmowy. Lecz skoro zaznaczała, że nie chce niepokoić ojca. To może otworzy się przed nim? Czyżby obawiała się jakiejś reakcji Roberta?
- Jeżeli nie chcesz powiedzieć ojcu, to może porozmawiasz ze mną?
Nie będzie naciskał, ale jeżeli tak to będzie wyglądało, powie Robertowi, aby zainteresował się zachowaniem swojego dziecka, które nie wiadomo zapewne, na jakie szalone pomysły mogła wpaść w Hogwarcie.