Spoglądała na Erika spode łba. Czy naprawdę musiał o tym powiedzieć Florence? Nie spodziewała się, że będzie się tak chętnie dzielił szczegółami ich ustaleń. Tak, miała ochotę pobić się z kimś na pięści, ale to miał być tylko trening, tak samo jak szermierka, czy magiczne pojedynki. Mógł zobaczyć pioruny w jej oczach, kiedy na niego spoglądała. Po co wspominał o tym przy Florence...
- Ja jestem lekkomyślna? Naprawdę? - Uniosła ton głosu, bo nie podobała jej się narracja, którą tutaj tworzył przyjaciel, będą musieli poważnie porozmawiać. Fakt, może trochę jej nie poszło, może nie skupiła się za bardzo, ale pojedynki różnie się kończyły, raz lepiej, a raz gorzej. Miała po prostu jeden z tych niesprzyjających dni.
Nie był to jednak czas i miejsce na wylewanie swoich gorzkich żali w stosunku do Erika. Przeniosła spojrzenie na Bulstrode, poniekąd czekając na wyrok.
- To ciekawe, że ma się tam jeszcze co wstrząsać. - Próbowała zażartować, chociaż widziała po minie przyjaciółki, że to nie był chyba najlepszy pomysł.
Zmrużyła oczy, kiedy machnęła jej różdżką nad głową, nie było to nic przyjemnego.
Przejęła łyżkę od uzdrowiecielki i połknęła dwie łyżeczki specyfiku. Faktycznie niemalże od razu pomogło, nie zniknął jednak ten tępy ból głowy, który jej towarzyszył.
- Przecież to nic takiego, bywało już gorzej. - Niby to tylko jeden dzień, ale Yaxley nie znosiła kiedy coś ograniczało jej wolność. W tym przypadku miała siedzieć zamknięta w domu, a nie znosiła tego.
Westchnęła ciężko, nie chciała podważać diagnozy Florence, zresztą ledwie trzy dni temu była u niej po tym spotkaniu z błotoryjem, faktycznie wydawało jej się, że coraz częściej pakuje się w kłopoty. - Dobrze, jakoś przeżyję te dwadzieścia cztery godziny. Dziękuję za pomoc Florence. Mam nadzieję, że nie spotkamy się zbyt szybko, w podobnych okolicznościach. - Nie miała innego wyjścia, jak zrobić sobie fortecę w domu i jakoś przeżyć ten jeden dzień, nie żeby ją to specjalnie uszczęśliwiło.