25.03.2024, 00:41 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 25.03.2024, 00:46 przez Neil Enfer.)
Nie lubił uświadamiania go, że ma w sobie coś złego. Zawsze bał się, że jednak ulegnie, że uderzy szkolnego prześladowcę, że przyłapią go na kradzieży, na skrobaniu nożem głupich napisów w łazience. Nawet jak Nora pozwalała mu zabrać stłuczoną szklankę do domu czuł się, jakby popełniał przestępstwo, a teraz? Wszedł na łódź z pijaną kobietą, do tego łódź ani jego ani jej. Kradzież! Złodziejstwo, nieważne jak bardzo łódź zwrócą, to na jakiś czas przywłaszczyli sobie czyjąś własność!
Dłoń dziewczyny w wodzie sprawiła, że ciekawskie ryby podpłynęły obadać ich i łódkę. Nie było ich wiele, w końcu większość spała, ale nie byli tu sami. Neil przyglądał się towarzyszce, jak ta wegetuje jak galaretka na łodzi, jak jej stan emocjonalny jest bliżej nieokreślony. Nie ufał jej, ani łodzi, ani wodzie, ani nawet sobie, obecnie poziom jego zaufania był poniżej zera jeśli chodzi o wszystko. Widać dziewczyna nie ufała też i jemu.
-Dobre pytanie.-odpowiedział enigmatycznie, choć w jego aurze i atmosferze jakie wokół siebie roztaczał nie było nic enigmatycznego. Poruszył jednak prowokacyjnie brwiami. To było głupie, wyglądał głupio, wiedział to.
Zaraz nimi szarpnęło, a wilkołak zachwiał się niebezpiecznie, asekuracyjnie przypadł niemalże do klęku. Pływać umiał, ale nie chciał tego robić akurat teraz. Mógł jedynie patrzeć jak odpływają coraz bardziej od jachu przyozdobionego w nowy kolorek.
Poczuł zimny dreszcz na jej wzrok i z wahaniem odebrał różdżkę.
-Będę o nią dbać, jest ze mną bezpieczna.-ta, mhmm, zupełnie jak jego własna różdżka, co? Oj, ta kradzież, to nie była jego wina! Tu go nie okradną, chyba... Zaraz chwycił ją delikatnie w zęby i zaczął przeszukiwać wszystkie skrytki ich cudownego środka lokomocji. Haczyki, pierdoły, dudki srutki, trytytki i inne, aż w końcu znalazł to... Zdziwił się, że się udało, ale nie będzie narzekać, różni dziwacy mają swoje łodzie w tym porcie, nie jemu to oceniać. Zerknął przez ramię na dziewczynę i znów skrył znalezisko, niczym gremlin strzegący złota, czy to goblin? Nie miało to znaczenia.
Szemranie pod nosem i cyk pyk jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki w szklanej butelce zamiast przezroczystego płynu było teraz krwistoczerwone wino.
-Może to nie to samo, co alkohol z baru, też nie do końca jestem pewny, jak to działa, ale... testuj.-rzucił z uśmiechem, wystawiając w jej stronę butelkę. Niech pije i mówi jak smakuje. Wino, jak wino, transmutacja swoje zrobiła, ale nie zdarzyło mu się jeszcze pijać takiego szachera machera.
Czy Neil to drugi Jezus? Jak się w kościach nie uda to pierwsze podejście nie wyszło i Neiil próbuje do skutku. XD
Dłoń dziewczyny w wodzie sprawiła, że ciekawskie ryby podpłynęły obadać ich i łódkę. Nie było ich wiele, w końcu większość spała, ale nie byli tu sami. Neil przyglądał się towarzyszce, jak ta wegetuje jak galaretka na łodzi, jak jej stan emocjonalny jest bliżej nieokreślony. Nie ufał jej, ani łodzi, ani wodzie, ani nawet sobie, obecnie poziom jego zaufania był poniżej zera jeśli chodzi o wszystko. Widać dziewczyna nie ufała też i jemu.
-Dobre pytanie.-odpowiedział enigmatycznie, choć w jego aurze i atmosferze jakie wokół siebie roztaczał nie było nic enigmatycznego. Poruszył jednak prowokacyjnie brwiami. To było głupie, wyglądał głupio, wiedział to.
Zaraz nimi szarpnęło, a wilkołak zachwiał się niebezpiecznie, asekuracyjnie przypadł niemalże do klęku. Pływać umiał, ale nie chciał tego robić akurat teraz. Mógł jedynie patrzeć jak odpływają coraz bardziej od jachu przyozdobionego w nowy kolorek.
Poczuł zimny dreszcz na jej wzrok i z wahaniem odebrał różdżkę.
-Będę o nią dbać, jest ze mną bezpieczna.-ta, mhmm, zupełnie jak jego własna różdżka, co? Oj, ta kradzież, to nie była jego wina! Tu go nie okradną, chyba... Zaraz chwycił ją delikatnie w zęby i zaczął przeszukiwać wszystkie skrytki ich cudownego środka lokomocji. Haczyki, pierdoły, dudki srutki, trytytki i inne, aż w końcu znalazł to... Zdziwił się, że się udało, ale nie będzie narzekać, różni dziwacy mają swoje łodzie w tym porcie, nie jemu to oceniać. Zerknął przez ramię na dziewczynę i znów skrył znalezisko, niczym gremlin strzegący złota, czy to goblin? Nie miało to znaczenia.
Szemranie pod nosem i cyk pyk jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki w szklanej butelce zamiast przezroczystego płynu było teraz krwistoczerwone wino.
-Może to nie to samo, co alkohol z baru, też nie do końca jestem pewny, jak to działa, ale... testuj.-rzucił z uśmiechem, wystawiając w jej stronę butelkę. Niech pije i mówi jak smakuje. Wino, jak wino, transmutacja swoje zrobiła, ale nie zdarzyło mu się jeszcze pijać takiego szachera machera.
Czy Neil to drugi Jezus? Jak się w kościach nie uda to pierwsze podejście nie wyszło i Neiil próbuje do skutku. XD
Rzut Z 1d100 - 79
Sukces!
Sukces!