Lokal niespodziewanie zrobił się tłoczny. Oczekiwanie na zamówienie może się wlec a oni niepotrzebnie tutaj utkną. Dlatego według Richarda lepiej byłoby zamówić sobie już coś do jedzenia w innej knajpie. Przy okazji przeszliby się gdzieś spacerkiem po innych uliczkach tego miasta.
Jednakże, nie do końca dane jest im w spokoju opuścić lokal.Robert przystał na propozycję, więc ruszyli w stronę wyjścia, nieszczęśliwie trącając kobietę, której piwo wylało się na sukienkę i jeszcze zabrudziło sweter Roberta. Grzeczności i opanowanie ze strony Richarda, aby załagodzić sytuację, niewiele dawało. Czuł od mężczyzny alkohol, co dało jasny sygnał – jest wstawiony.
Richard poczuł jak zostaje złapany za rękę i zmuszony do zatrzymania się. Obejrzał się w kierunku pierw dłoni trzymającej jego ramię, po czym poważnym wzrokiem przeniósł spojrzenie na oblicze nieznajomego. ”Niedobrze…” – szybko złapał problem zaistniałej sytuacji. Nie pierwszy raz był tego świadkiem, inna miała się teraz sprawa, jeżeli będzie tego zamieszania, wywołanego nieświadomie, uczestnikiem. Co ważniejsze, Robert coś mamrotał pod nosem, co mogło trochę nie ułatwiać sprawy. Fakt, w tłumie gwaru rozmów, mogło nie być słyszalne, co mówił.
W tym zaś momencie, Richard wyszarpnął rękę, aby mężczyzna nie trzymał go jak niewolnika czy winnego oblania piwem sukni kobiety. Prawdę mówiąc, mogli się w sumie teleportować, opuszczając to miejsce. I zostawić ten problem za sobą.
Młodszy z bliźniaków spojrzał na brata, bacznym obserwacyjnym okiem, rejestrując jego nastrój i mowę ciała, zauważając może to zaciśnięcie prawej dłoni? Choć do rękoczynów na szczęście nie doszło i Robert przeprosił, na swój sposób. Może i nie brzmiało szczerze, bowiem sytuacja zaczęła się nakręcać, stanął nieco tak, jakby chciał sobą w miarę oddzielić Roberta od będącego już mocno pod wpływem alkoholu klienta lokalu.
Mężczyźnie widocznie te przeprosiny się nie podobały. Nie pójdzie tropem Rodolphusa, żeby odkupywać ubranie kobiecie. Mowa była wcześniej o piwie.
- Może wyjdź. Załatwię to sam.Zwrócił się do brata, wymownie patrząc w jego kierunku, wskazując dyskretnie wzrokiem na wyjście z lokalu. Lepiej dla niego, jeżeli opuści miejsce. Przeprosił, a to, że ta para nie umiała tego przyjąć, to już był w sumie ich problem.
Wrócił do nich spojrzeniem marszcząc brwi, zachowując ostrożność i mieć kontrolę nad sytuacją.
- Jeżeli odkupię piwo. Dla Pani i dla Pana w ramach dodatkowych przeprosin. Będzie w porządku? Nikt z nas nie chce konfliktu. Zdarzył się nieprzewidziany wypadek. Ludzi tutaj coraz więcej przychodzi. Oszczędźmy sobie nieprzyjemności przed nadchodzącym meczem.
Kombinował. Kręcił starając się być w miarę przekonującym. Szukając odpowiedniego rozwiązania w rozmowie, dając tym samym możliwość ewakuowania się bratu z lokalu. Jeżeli to nie pomoże, zostanie ostatnie. Wszcząć przypadkowe zamieszanie.
Umiejętności w charyzmie, jak bardzo umie być przekonujący.
Sukces!