Stworzenia wykonywały jedynie swoje zadania. Póki co, Richard nie miał Im nic do zarzucenia. Przynajmniej na tę chwilę. Wyraziły swoje zaniepokojenie sytuacją związaną z obecnością Sophie, więc jeden z nich postanowił zgłosić ten problem. Zwłaszcza, że Richard od skrzatów wymagał informowania go o wszystkim. Dosłownie. Nawet o wątpliwych pierdołach. Ta umowa była z nim zawarta jeszcze zanim Richard wyjechał z Londynu. Żeby informowali go, gdyby coś miało grozić jego bratu. Żeby mógł w porę przybyć mu z pomocą. Jakąkolwiek. A jako że Selar była najbliżej Roberta, Belenos został przy Richardzie.
Słysząc mruczenie pod nosem dziewczyny, skrzat jeszcze raz spojrzał na swojego Pana. Richard skinieniem głowy dał znak wyrażenia zgody. Aby tę paczkę dostarczyli tutaj. Do jej pokoju. Lub pod same jego drzwi.
Gdy Belenos zniknął, Richard na powrót został sam na korytarzu z bratanicą.
Skoro nie reagowała na jego wymowną mowę ciała, najpewniej nie umiejąc jej odczytywać, wydał polecenie pytające. Czy mogłaby łaskawie nie trzymać go za rękę. Nie jest już dzieckiem. Za rączkę jej nie będzie prowadził przecież. Spełnił jej prośbę, aby paczkę dostarczono na piętro.
- Boisz się jego reakcji?
Zapytał wprost. To całe ukrywanie wszystkiego przed Robertem, mogło także wysnuć jeden wniosek. Bała się swojego ojca? Jego reakcji na plan swojego biznesu, że to nie poprze? Gdyby zdecydowała się z nim rozmawiać konkretnie, poznałaby jego zdanie.
Obietnica. Nie był to tego przekonany. Obiecywać, mógł tylko Robertowi.
- Obiecuję.
Odpowiedział to, co chciałaby usłyszeć. Nie okazał po sobie niczego, co by zdradzało go w kontekście mówienia prawdy czy kłamstwa. Tak naprawdę, skłamał. Bo to, czy powie Robertowi czy nie, zależało od tego, co zobaczy w jej pokoju. Pozostało jej tylko jedno wyjaśnić, na co już westchnął od nadmiaru cierpliwości do obcowania z kobietami na dzień dzisiejszy. Chyba jego limit sięgnął zenitu.
- Sophie. Jesteś już niemal dorosła. Nie w szkole, żeby bawić się w dziecinne metody składania obietnic.
Upomniał trochę. Nie zamierzał składać takich dziecinnych obietnic. Skończyła szkołę? Pora zająć się dorosłością. W tym przypadku, musiały jej wystarczyć słowne obietnice Richarda.