25.03.2024, 22:04 ✶
Londyn, lipiec 1972
Droga Rosie,
Co by nie mówić - trochę nudno tutaj bez Ciebie. Francis spogląda momentami w kierunki zejścia z Ataraxii, oczekując, że pojawisz się tam Ty. Coś tam marudzi pod nosem ale za bardzo się nie przejmuję. W końcu jest już stary i pierdoli te swoje kocopoły.
Kot rośnie jak na drożdżach. Oczywiście nie dosłownie! Karmimy go najwyższym sortem mięsa, który można tylko dostać. Kazałem Francisowi wyjmować co ładniejsze kawałki z dań klientów, ponieważ kot musi sobie dobrze zjeść. Nie bój się jednak - nie zamieni się w kulkę, chyba że puchatą!
W ogóle to zapomniałem jak się ten Twój kot nazywa. Mówiłem do niego per "kot" i nie reagował. Zacząłem mówić "Zbyszek" i też nie reagował. Ciekawe zjawisko. Nie mniej jednak, dobrze się dogadujemy. Nawet Sauriel go polubił, a co dopiero poczciwy Franciszek. Zżył się z nim.
Mam nadzieję, że jakoś się tam trzymasz w tej Francyji. Smakowałaś lokalnej kuchni? Podobno opierdalają ślimaki w skorupce, chorzy ludzie.
Daj znać kiedy będziesz wracać to przygotujemy coś z Francisławem. Taki mały komitet powitalny.
Pozdrawiam cieplutko,
Stanisław Andrzej
PS.
Załanczam wyrób własnych rąk z wsparciem kilku pomocników ale mniejsza o to. Spędziłem nad tym setki godzin. Mam nadzieję, że będą smakować.
PS2.
Podobno muszą jeszcze chwilę postać. Ja się za bardzo nie znam, ale Ogórkowidząca tak powiedziała, więc trzeba brać jej słowa na poważnie.
Do listu został załączony szczelnie zamnkięty, obiekt szklany, który po brzegi był wypełniony jakimiś wywarem, pęłniącym rolę basenu dla ogórków. Dodatkowo znalazła się etykieta - "Czerwiec 1972".
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972