25.03.2024, 22:55 ✶
Brak reakcji to też wiele mówi. Nie jest magipsychiatrą, ale zna jednego i kto wie, może go zapyta o to.
Żartował z nim ze śmierci, bo nie była mu ona obca, może jeszcze niedoświadczona, ale kilka razy po niego przychodziła z niepowodzeniem dla niej, do tego w domu rodzinnym czaiła się w jednym z regularnie wietrzonych pokojów.
Bez większych oporów go dotykał, nie myśląc o tym wiele, zafascynowany kolorami, jak inaczej wyglądają niż wtedy, jak i teraz pięknie się zmieniają i rozpływają, nie uciekając od niego, a powstając dzięki niemu. Według niego ta klątwa była piękna i gdyby nie musiał kontaktować się z niemagicznym światem to na pewno by pozostawiłby ją sobie na stałe. Niby mógł używać magii aby zakryć inny koloryt skóry niż ma normalnie, ale to by wymagało zbyt wiele wysiłku i mogłoby sprawić, że klątwa wyjdzie na wierzch, bo czar przestanie działać w najmniej odpowiednim momencie.
Zacisnął usta. "Ten" sposób. Mówił tu o miłości? Zaraz, to on zadał pytanie, powinien wiedzieć! Ale było wiele niedomówień, wszystko było więc możliwe, zależnie od interpretacji według ich wcześniejszych doświadczeń.
-Dlaczego nie? To wygląda ładnie. Z resztą znajomi widzą się w różnych stanach. Zawsze mogłoby to być powodem do stworzenia nowych, zabawnych wspomnień.-rozgadał się zdziwiony jego słowami. Jak to nikt nie chciałby go takim oglądać?-Za moich czasów, chłopaki w szkole, walili się rękoma po plecach i karkach, żeby zobaczyć kto jest w stanie zrobić najbardziej czerwony ślad na skórze...-był ofiarą kilku takich zabaw, nie do końca z własnej woli. Najpierw owszem, chciał się wpasować. Z czasem jednak wszystko się zmieniło.-Znaczy no to głupie strasznie, nie rób tego ze znajomymi.-zamachał rękoma, cały speszony, z rumianymi polikami, bo co to go tak na wspomnienia idiotyczne złapało?-Chodzi mi o to, że... Wiesz, takich rzeczy nie widzi się codziennie.-spróbował się wybronić. Nie chciał naciskać na to, aby komuś się tak pokazał, ale też nie wierzył w to, że naprawdę czarodziej nie ma nikogo zainteresowanego oglądaniem takiej klątwy.
Żartował z nim ze śmierci, bo nie była mu ona obca, może jeszcze niedoświadczona, ale kilka razy po niego przychodziła z niepowodzeniem dla niej, do tego w domu rodzinnym czaiła się w jednym z regularnie wietrzonych pokojów.
Bez większych oporów go dotykał, nie myśląc o tym wiele, zafascynowany kolorami, jak inaczej wyglądają niż wtedy, jak i teraz pięknie się zmieniają i rozpływają, nie uciekając od niego, a powstając dzięki niemu. Według niego ta klątwa była piękna i gdyby nie musiał kontaktować się z niemagicznym światem to na pewno by pozostawiłby ją sobie na stałe. Niby mógł używać magii aby zakryć inny koloryt skóry niż ma normalnie, ale to by wymagało zbyt wiele wysiłku i mogłoby sprawić, że klątwa wyjdzie na wierzch, bo czar przestanie działać w najmniej odpowiednim momencie.
Zacisnął usta. "Ten" sposób. Mówił tu o miłości? Zaraz, to on zadał pytanie, powinien wiedzieć! Ale było wiele niedomówień, wszystko było więc możliwe, zależnie od interpretacji według ich wcześniejszych doświadczeń.
-Dlaczego nie? To wygląda ładnie. Z resztą znajomi widzą się w różnych stanach. Zawsze mogłoby to być powodem do stworzenia nowych, zabawnych wspomnień.-rozgadał się zdziwiony jego słowami. Jak to nikt nie chciałby go takim oglądać?-Za moich czasów, chłopaki w szkole, walili się rękoma po plecach i karkach, żeby zobaczyć kto jest w stanie zrobić najbardziej czerwony ślad na skórze...-był ofiarą kilku takich zabaw, nie do końca z własnej woli. Najpierw owszem, chciał się wpasować. Z czasem jednak wszystko się zmieniło.-Znaczy no to głupie strasznie, nie rób tego ze znajomymi.-zamachał rękoma, cały speszony, z rumianymi polikami, bo co to go tak na wspomnienia idiotyczne złapało?-Chodzi mi o to, że... Wiesz, takich rzeczy nie widzi się codziennie.-spróbował się wybronić. Nie chciał naciskać na to, aby komuś się tak pokazał, ale też nie wierzył w to, że naprawdę czarodziej nie ma nikogo zainteresowanego oglądaniem takiej klątwy.