26.03.2024, 00:09 ✶
Dobra, może coś w tym było i Erik uderzył w pewne sedno, do tego jednak Thomas nie miał zamiaru się przyznawać, dlatego zgrabnie przemilczał temat swoich uwag i tego, co mogły oznaczać. Choć tak, gdyby to on wylądował z rośliną doniczkową na łbie, nikt by go nie oszczędzał. Przynajmniej przez jakiś czas.
Przytaknął na stwierdzenie, że najlepiej byłoby jak najszybciej załatwić to co mieli na Nokturnie i zabrać się stąd w jakieś przyjemniej pachnące i mniej podejrzane miejsce. Szczególnie to pierwsze. Był w miarę wrażliwy na zapachy.
- Spokojnie, niedługo odzyskamy starego, jak zwykle przystojnego, nieroślinnego ciebie i wszyscy o tym zapomną. - No, oprócz Thomasa, przynajmniej przez najbliższe dwa, może trzy miesiące. Erik powinien się zastanowić, czy naprawdę cenił ludzi.
Kolejne odnajdywane przez nich poszlaki sprawiały, że cała sprawa coraz mniej mu się podobała. Ktoś się niby postarał, by wszystko zamaskować, a jednak zaklęcia wydawały się całkiem proste do obejścia. Pozostawiały za to coraz więcej pytań, niż odpowiedzi i powodowały, że… Właśnie, że tu siedzieli i szukali poszlak. Thomas wyprostował się, szybko przyglądając się pomieszczeniu.
- Mam dziwne wrażenie, że ktoś chce zyskać na czasie, gdy my tu buszujemy - westchnął, nie chciał jednak nic ominąć przez zwykłe przypuszczenia, które mogły okazać się błędne. Przetarł czoło, po czym otworzył powoli klapę do piwnicy, spodziewając się, że w każdej chwili może coś na niego wyskoczyć. Obyło się jednak bez niespodzianek.
Zajrzał do środka.
Nie widział zbyt wiele poza drabinką, która musiała prowadzić jakieś dwa metry w głąb ziemi, było jednak tam cholernie ciemno. Skrzywił się, zaraz jednak rzucił szybkie Lumos i zerknął przez plecy na partnera.
- Spróbujmy jak najszybciej odkryć co się tu dzieje, ja oglądając piwnicę, ty resztę sklepu. Nie podoba mi się to, że nikogo tu nie zastaliśmy. Co prawda wygląda to na robotę zwykłych oprychów, ale tych lepiej też nie ignorować. - stwierdził, prawie wskakując do dziury w podłodze, znajdując oparcie na którymś ze szczebelków drabiny.
Droga w dół nie była długa. Szybko rozejrzał się po wąskim, acz długim pomieszczeniu, w którym znajdowało się mnóstwo prostych skrzyń. Zapewne nie pustych. Nie podobały mu się ciemne kąty, w których ciężko było cokolwiek dostrzec, starał się jednak jak najlepiej rozeznać, z czym ma do czynienia. Podszedł do jednej ze skrzyń, próbując ją otworzyć, była jednak zabita gwoździami. Rozejrzał się, znajdując w końcu kawałek metalowego płaskownika - sam nie wiedział od czego, po czym spróbował podważyć wieko, chcąc dostać się do ewentualnej zawartości.
Przytaknął na stwierdzenie, że najlepiej byłoby jak najszybciej załatwić to co mieli na Nokturnie i zabrać się stąd w jakieś przyjemniej pachnące i mniej podejrzane miejsce. Szczególnie to pierwsze. Był w miarę wrażliwy na zapachy.
- Spokojnie, niedługo odzyskamy starego, jak zwykle przystojnego, nieroślinnego ciebie i wszyscy o tym zapomną. - No, oprócz Thomasa, przynajmniej przez najbliższe dwa, może trzy miesiące. Erik powinien się zastanowić, czy naprawdę cenił ludzi.
Kolejne odnajdywane przez nich poszlaki sprawiały, że cała sprawa coraz mniej mu się podobała. Ktoś się niby postarał, by wszystko zamaskować, a jednak zaklęcia wydawały się całkiem proste do obejścia. Pozostawiały za to coraz więcej pytań, niż odpowiedzi i powodowały, że… Właśnie, że tu siedzieli i szukali poszlak. Thomas wyprostował się, szybko przyglądając się pomieszczeniu.
- Mam dziwne wrażenie, że ktoś chce zyskać na czasie, gdy my tu buszujemy - westchnął, nie chciał jednak nic ominąć przez zwykłe przypuszczenia, które mogły okazać się błędne. Przetarł czoło, po czym otworzył powoli klapę do piwnicy, spodziewając się, że w każdej chwili może coś na niego wyskoczyć. Obyło się jednak bez niespodzianek.
Zajrzał do środka.
Nie widział zbyt wiele poza drabinką, która musiała prowadzić jakieś dwa metry w głąb ziemi, było jednak tam cholernie ciemno. Skrzywił się, zaraz jednak rzucił szybkie Lumos i zerknął przez plecy na partnera.
- Spróbujmy jak najszybciej odkryć co się tu dzieje, ja oglądając piwnicę, ty resztę sklepu. Nie podoba mi się to, że nikogo tu nie zastaliśmy. Co prawda wygląda to na robotę zwykłych oprychów, ale tych lepiej też nie ignorować. - stwierdził, prawie wskakując do dziury w podłodze, znajdując oparcie na którymś ze szczebelków drabiny.
Droga w dół nie była długa. Szybko rozejrzał się po wąskim, acz długim pomieszczeniu, w którym znajdowało się mnóstwo prostych skrzyń. Zapewne nie pustych. Nie podobały mu się ciemne kąty, w których ciężko było cokolwiek dostrzec, starał się jednak jak najlepiej rozeznać, z czym ma do czynienia. Podszedł do jednej ze skrzyń, próbując ją otworzyć, była jednak zabita gwoździami. Rozejrzał się, znajdując w końcu kawałek metalowego płaskownika - sam nie wiedział od czego, po czym spróbował podważyć wieko, chcąc dostać się do ewentualnej zawartości.
Aktywność fizyczna - rzucam na otwarcie skrzyni w piwnicy
Rzut N 1d100 - 21
Akcja nieudana
Akcja nieudana