• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 12 13 14 15 16 Dalej »
1969 - Marsz Praw Charłaków - Trevor & Daisy

1969 - Marsz Praw Charłaków - Trevor & Daisy
Wścibska dziennikarka
Granica między fantazją, a rzeczywistością była u mnie zawsze beznadziejnie zamazana.
wiek
sława
I
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Daisy to ładna dziewczyna o rozmarzonych, zielonych oczach. Kiedy na kogoś patrzy, tej osobie może się wydawać, że nagle stała się całym światem dla młodziutkiej dziennikarki. Na tle innych czarownic wyróżnia się gęstymi, kręcącymi się rudo-brązowymi włosami. Chętnie nosi je zaplecione w kucyk. Nie jest ani przesadnie wysoka (mierzy ok. 165 cm wzrostu), ani krzepko zbudowana. Choć lubi ładnie wyglądać, ceni sobie wygodę. Zazwyczaj można ją spotkać albo z aparatem fotograficznym u szyi, albo z notatnikiem i piórem w ręku. Pojawia się na większości istotnych, publicznych uroczystości w Ministerstwie Magii.

Daisy Lockhart
#3
14.12.2022, 02:31  ✶  
Daisy zrobiła kolejne zdjęcie. Jeszcze jedno. Chyba nawet dobre i nierozmazane. Udało jej się uchwycić dwie przepychające się kobiety (i przerażenie wymalowane na ich twarzach, i wykrzywione usta, i zmarszczone czoła, i łzy na policzkach, i pomięty transparent, i przelatujące ze świstem zaklęcia w tle). Jakby się zastanowić to być może, właśnie, młoda dziennikarka zrobiła to jedno zdjęcie, które następnego dnia miało ozdobić pierwszą stronę „Proroka Codziennego”. Było tak dobre w swym przerażającym wydźwięku. Tylko ona jeszcze o tym nie wiedziała. Właściwie nikt nie wiedział.
Dziewczyna podniosła głowę, słysząc niepokojąco blisko siebie męski krzyk. Wreszcie przestała spoglądać w obiektyw aparatu i ze strachem zdała sobie sprawę, że nie była bezpieczna i sama mogła zostać napadnięta. Jej duże, rozmarzone nieco oczy, otworzyły się szerzej – tym razem autentycznie przestraszone – tym co się rozgrywało dookoła.
A jednak dalej stała jak kołek.
Gdyby ją zapytać, Daisy sama nie potrafiłaby odpowiedzieć, czemu wydarzenia, które rozgrywały się właśnie na jej oczach – i których mimowolną ofiarą mogłaby się właśnie stać, gdyby nie interwencja nieznanego jej mężczyzny – nie sprawiły, że rzuciła się do ucieczki. Chyba nie mogła. Nie była w stanie. Coś było z nią nie tak. Miała jednocześnie nogi jak z waty i jak z ołowiu. W jednym i w drugim przypadku zbyt nie takie jak trzeba, by mogła się poruszać.
Tylko patrzyła wstrząśnięta jak atakujący ją człowiek padł od drętwoty drugiego. Serce biło jej jak oszalałe. Ręce może nie drżały, ale poczuła spływający po plecach pot. I gęsią skórkę, która pojawiła się na ciele.
- Ja… - zaczęła głupio, ale nie do końca potrafiła jeszcze znaleźć w głowie słowa, które mogłyby ułożyć się w jedno sensowne zdanie.
Nie znała Trevora. Była zbyt młoda i zbyt mało zainteresowana sprawami Ministerstwa Magii, by kojarzyć go z wydarzeń, przez które był poszukiwany przez brygadzistów. Zresztą, nawet gdyby jego twarz zdobiła każdy słup na Pokątnej, nie robiłoby to dla Daisy żadnej różnicy. Nie dzisiaj i nie w tym konkretnym momencie. Dla niej wyglądał jak ktoś, kto przy dobrych wiatrach, mógłby być nawet jej ojcem. Dużo starszy, silniejszy i potrafiący poradzić sobie w tym strasznym miejscu i jeszcze straszniejszym czasie, w którym się właśnie znalazła.
Mężczyzna nie musiał do niej podchodzić. Daisy sama, odruchowo, rzuciła się ku niemu, jak tylko jej nogi odzyskały zdolność poruszania się. W jej zachowaniu nie było kokieterii, nie próbowała go uwodzić, mdleć, wieszać się na szyi jak prawdziwa dama w opresji. Chciała się skryć. Ukryć za jego piersią. A najlepiej pozwolić mu się sobą zająć, wyciągnąć z tego szaleństwa, które rozgrywało się dookoła nich.
- Zabierz mnie stąd – poprosiła szybko. – Ja… ja jestem dziennikarką, ja…
Nagle mnóstwo niechcianych myśli zaczęło zalewać jej chwilę wcześniej pustą głowę. Ja w ogóle nie jestem ani charłaczką, ani ich nie wspieram, ani nie jestem przeciwko nim. Jestem tu tylko dlatego, że mnie przysłano, że miałam robić zdjęcia.
I gdzieś pomiędzy tym natłokiem, pojawiła jeszcze jedna, która niosła za sobą palącą wściekłość. Nie, nie skierowaną na Trevora (ten ciągle w jej głowie miał bezdyskusyjny status obrońcy), ale na leżącego na ziemi czarodzieja. Skrzywiła się, sięgając po aparat. Zrobiła nieprzytomnemu zdjęcie. Jeszcze nie miała pojęcia co z nim zrobi. Może powinna oddać brygadzistom? Wykrzyczeć im, że byli niekompetentni, bo jej nie ocalili i musiał uratować ją zupełnie obcy człowiek?
- Zabierz mnie stąd, proszę – powtórzyła.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Daisy Lockhart (2403), Trevor Yaxley (2238)




Wiadomości w tym wątku
1969 - Marsz Praw Charłaków - Trevor & Daisy - przez Daisy Lockhart - 10.12.2022, 01:23
RE: 1969 - Marsz Praw Charłaków - Trevor & Daisy - przez Trevor Yaxley - 13.12.2022, 21:46
RE: 1969 - Marsz Praw Charłaków - Trevor & Daisy - przez Daisy Lockhart - 14.12.2022, 02:31
RE: 1969 - Marsz Praw Charłaków - Trevor & Daisy - przez Trevor Yaxley - 28.12.2022, 04:03
RE: 1969 - Marsz Praw Charłaków - Trevor & Daisy - przez Daisy Lockhart - 01.01.2023, 19:02
RE: 1969 - Marsz Praw Charłaków - Trevor & Daisy - przez Trevor Yaxley - 04.01.2023, 03:55
RE: 1969 - Marsz Praw Charłaków - Trevor & Daisy - przez Daisy Lockhart - 06.01.2023, 00:54
RE: 1969 - Marsz Praw Charłaków - Trevor & Daisy - przez Trevor Yaxley - 06.01.2023, 04:15

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa