• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[29.07.1972] I've taken love heroin, and now I can't ever have it again | Rosie+Alex

[29.07.1972] I've taken love heroin, and now I can't ever have it again | Rosie+Alex
entropy
What if I fall into the abyss?
What if I swing only just to miss?
wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Egzorcystka, medium, wróżbitka
Jest w niej pewna nerwowość, którą widać tak samo w gestach jak i odległym spojrzeniu zielonych oczu, pod którymi rozsiane zostały konstelacje piegów. Blond włosy ma zawsze ścięte przed ramiona. Jej drobną, niewielką (160cm) sylwetkę otacza zwykle ciężki zapach kadzideł, który wydaje się wżerać w każdy skrawek jej ciała i noszonych przez nią materiałów, ale kiedy komuś dane jest znaleźć się dostatecznie blisko, spod spodu przebija się pewna o wiele lżejsza nuta, przywodząca na myśl letnią noc, podczas której z łatwością można policzyć na niebie wszystkie gwiazdy.

Ambrosia McKinnon
#6
26.03.2024, 02:28  ✶  
Zmrużyła lekko oczy, przyglądając mu się przez dłuższą chwilę. Chyba trochę liczyła na to, że wybierze i będzie mogła chociaż odrobinę zrobić mu na złość. A tak? Nawet jeśli bardzo by się naprodukowała, to nie była w stanie przekonać go teraz, że to był sen. Alexander stał przed nią w całej swojej okazałości i w pełni świadomy, a przynajmniej wyglądający na takiego, który był w stanie sprawnie odróżnić w tym momencie jawę od nocnych powidoków. Stał i przyglądał jej się, a ona z pewną butą patrzyła mu w oczy, kiedy jej spojrzenie wracało do jego twarzy z drobnych wycieczek po otoczeniu.

Gdyby tylko umiała mu czytać w myślach, pewnie uśmiechnęłaby się z zażenowaniem na wspomnienie listy osób, z którymi powinien się dla niej rozliczyć. Bo na samym jej szczycie powinien się znaleźć właśnie Louvain. Ona jednak nie zamierzała mówić Alexandrowi, że Lestrange kiedykolwiek zostawił na jej ciele jakiekolwiek ślady swojej bytności, a przynajmniej ani teraz, ani w najbliższej przyszłości. Bo w bólu, który dostarczał jej Lou, było zbyt dużo kalkulacji i rozważań na temat tego, kiedy był ku temu najlepszy moment i czy w ogóle było to opłacalne.

Rosie była trochę zdania, że gdyby zostawić sprawy samemu losowi, to oboje czekaliby do śmierci. Byli przecież wytrwali i jednakowoż uparci. Ona jednak w pewnym momencie uświadomiła sobie, że samo czekanie nie wystarcza, doprowadzając ją jedynie do ciągłej irytacji. Pojawiała się szczególnie, kiedy po długim milczeniu nadchodziły listy, albo zbliżając się do drzwi mieszkania, widziała przez chropowate szkło jego sylwetkę. Zawsze czytała wszystko co do niej przychodziło z jego podpisem, nawet jeśli nie zawsze na wszystko odpisywała, wciąż stosując zasadę, że kiedy coś jej się nie podobało, zbywała to milczeniem. Tak samo też, zawsze otwierała, kiedy wreszcie zdawała sobie sprawę, kto przyplątał się pod jej drzwi. Bo zwyczajnie nie mogła postąpić inaczej.

Nie, kiedy patrzył na nią w ten sposób.

Nie.

Nie, kiedy na nią patrzył. Bo kiedy Alexander przesuwał swoim spojrzeniem po jej sylwetce, kiedy zaglądał jej w oczy, nie ważne czy z irytacją, ciepłem czy pożądaniem, czuła się dziwnie widziana. Jakby żadne inne spojrzenie nie było w stanie wywołać podobnego uczucia, narastającego i rozlewającego się po ciele ciepła, przeradzającego się wreszcie w ekscytację. Mogła być na niego wściekła, śmiać się wesoło, albo drażnić go, ale gdzieś pod tym wszystkim, wciąż czuła się tak samo.

Teraz też ogarniało ją to samo ciepło, nawet jeśli właśnie wywracała na niego oczami. - Sukience. O czym innym? - zapytała go, krzywiąc się przy tym, jakby był co najmniej głupi. Ale potem zmrużyła oczy z niezadowoleniem, bo nie mogła podjąć wyzwania, które jej właśnie rzucał. Zacisnęła wargi, czy to by wyrazić uczucia, czy to by mieć pewność że nie powie niczego, czego mogłaby żałować. Bo gdzieś w środeczku, jeśli chodziło o Mulcibera, Rosie zawsze była tą naiwną, pchaną tylko uczuciami dziewczyną. Była złakniona bliskości swojego Słońca, w którego promieniach raz mogła bawić się beztrosko, a raz czuła jak parzy jej skórę wszystkim, co w nim buzuje. Chciała go zapewnić niemal natychmiast; Tak, zawsze bym cię kochała, ale to zwyczajnie nie była prawda. Tylko słowa, rzucone naprędce, wręcz desperacko, bo nawet jeśli przedstawiony przez niego scenariusz był absurdalny, bo wiedziała że nigdy by tego nie zrobił, to miał rację. I poczuła się trochę głupio ze świadomością, że przy odpowiednich wiatrach tak łatwo byłoby jej zdradzić samą siebie. Stać się kobietą, której by nie kochał. - Nie mogłeś się powstrzymać, żeby nie obrócić tego na narrację o tobie, prawda? - zapytała, bo złośliwość była w tym momencie jedynym, czego mogła się chwycić. Oprócz oczywiście jego ręki, w którą wbijała paznokcie tym bardziej, im kolejne słowa opuszczały jego usta.

Dlaczego musiał chwycić się tej zasranej Grecji? Jej temat jak zawsze palił w nieprzyjemny sposób, a jego słowa, tak w jej głowie durne, tylko bardziej ją drażniły. Też nie chciała do tego wracać, a mimo tego oto byli, w przycienionym zaułku, przez niego zmuszeni do poruszania właśnie tego tematu. Bo przecież nie mogła odpuścić.

- Ty nic nie rozumiesz. Nic, a nic nie rozumiesz. Nie jesteś w stanie, cholera, po tylu latach. - wysyczała w jego stronę, wbijając w niego spojrzenie zielonych oczu. - Siedem lat szkoły. Siedem lat bycia razem niemal non stop, do porzygu. Siedem lat twojej pierdolonej odysei. I nic. Nic, tak jakbyś nie był w stanie pojąć pewnych rzeczy, nie ważne co zrobię. - gdyby mogła, to przysunęłaby się do niego jeszcze bliżej, cedząc mu każde kolejne słowo prosto do ucha. - Nigdy nie obchodziło mnie czy byłabym twoją dziewczyną, kochanką czy żoną. Chciałam być z tobą. Chciałam dzielić z tobą życie, na naszych własnych zasadach. - wzięła głęboki, ciężki oddech, kręcąc przy tym oszczędnie głową, nerwowo przygryzając policzki w tym momencie ciszy. - Nie pojechałam z tobą do Grecji, nie dlatego, że nie wystarczyło mi bycie twoją kochanką, a dlatego że ty, ze wszystkich osób na świecie... - głos jej zadrżał, a oczy zalśniły. - Jedyna osoba, której ufałam ponad wszystko, wzięła i wykorzystała jedyną rzecz, którą mogła mnie zranić. Jedyną kurwa rzecz o której wiedziała, że mnie boli. - cofnęła głowę, unosząc przy tym dumnie podbródek. - Swoją drogą, miło słyszeć, że byłam dla ciebie właśnie tym. Tylko tym. Kochanką. - uśmiechnęła się złośliwie, mimo że kąciki ust ciążyły jej ku dołowi. Nawet też, jeśli jej oczy błyszczały teraz od wilgoci, łzy wciąż nie potoczyły się jej po policzkach. Nie zamierzała powstrzymywać się przed łapanie go za słówka, nawet jeśli chwilę temu wycedziła mu przez zęby, że jej te wszystkie nazewnictwa wcale nie obchodziły. - Chciałam ciebie. Ciebie i tylko ciebie, ale kiedy przyszło co do czego, wybrałeś siebie. I wiesz co? Nie rozumiałam. Przez długi czas nie była zwyczajnie w stanie objąć tego rozumiem i odpowiedzieć sobie na pytanie dlaczego. Na pytanie, na które sam powinieneś mi odpowiedzieć, zamiast obiecywać. Cholera, Alexandrze, obiecałeś mi tyle rzeczy. Tyle pięknych, słodkich obietnic. Ale ty nie byłeś w stanie na mnie poczekać. Kiedy wreszcie zrozumiałam, kiedy poukładałam sobie wszystko w głowie, ciebie nie było. Pojechałeś, a ja zostałam, nie wiedząc co zrobić z tym wszystkim, co mi obiecałeś - patrzyła na niego ze złością, ale łzy, wcześniej powoli wzbierające w jej oczach, teraz potoczyły się leniwie po policzkach. - Mam nadzieję, że było ci tam dobrze. Że zwiedziłeś piękne, pomarańczowe gaje i że się kurwa udławiłeś tymi swoimi greckimi przepowiedniami. Że ci to zasrane słońce wypaliło to twoje trzecie oko. - puściła jego ramię, ze złością uderzając go dłonią w pierś. - I wciąż czekam. Wciąż czekam na te twoje obietnice i ci nie odpuszczę. Nawet śmiercią się nie wywiniesz, słyszysz mnie?!

Dopiero na koniec, jej głos przybrał nieco na sile, bo wcześniej cedziła zwyczajnie słowa, coraz bardziej gorączkowo, wciąż jednak utrzymując ten dziwny, rozdrażniony ton, który w jej przypadku sugerował poruszenie większe, niż miałoby to miejsce w przypadku zwykłego wykrzyczenia mu tych słów. Nigdy nie spodziewała się, że kwestię Grecji, ich Grecji, będzie poruszać w jakimś głupim zaułku niemagicznego Londynu. A najgorsze w tym wszystkim było chyba dla niej to, że kiedy tak zasypywała go gradem rozzłoszczonych słów, nie była w stanie odsunąć się od niego nawet o cal.


she was a gentle
sort of horror
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Alexander Mulciber (8800), Ambrosia McKinnon (6246)




Wiadomości w tym wątku
[29.07.1972] I've taken love heroin, and now I can't ever have it again | Rosie+Alex - przez Alexander Mulciber - 21.02.2024, 20:37
RE: [29.07.1972] I've taken love heroin, and now I can't ever have it again | Rosie+Alex - przez Ambrosia McKinnon - 22.02.2024, 03:19
RE: [29.07.1972] I've taken love heroin, and now I can't ever have it again | Rosie+Alex - przez Alexander Mulciber - 26.02.2024, 12:54
RE: [29.07.1972] I've taken love heroin, and now I can't ever have it again | Rosie+Alex - przez Ambrosia McKinnon - 27.02.2024, 01:44
RE: [29.07.1972] I've taken love heroin, and now I can't ever have it again | Rosie+Alex - przez Alexander Mulciber - 26.03.2024, 00:03
RE: [29.07.1972] I've taken love heroin, and now I can't ever have it again | Rosie+Alex - przez Ambrosia McKinnon - 26.03.2024, 02:28
RE: [29.07.1972] I've taken love heroin, and now I can't ever have it again | Rosie+Alex - przez Alexander Mulciber - 19.04.2024, 19:18
RE: [29.07.1972] I've taken love heroin, and now I can't ever have it again | Rosie+Alex - przez Ambrosia McKinnon - 20.04.2024, 02:52
RE: [29.07.1972] I've taken love heroin, and now I can't ever have it again | Rosie+Alex - przez Alexander Mulciber - 19.05.2024, 23:59
RE: [29.07.1972] I've taken love heroin, and now I can't ever have it again | Rosie+Alex - przez Ambrosia McKinnon - 20.06.2024, 00:33
RE: [29.07.1972] I've taken love heroin, and now I can't ever have it again | Rosie+Alex - przez Alexander Mulciber - 06.02.2025, 21:59

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa