26.03.2024, 08:50 ✶
Isaac wiedział, że Anthony bawi się jego kosztem. Kosztem jego dumy, oczywiście. A ta ucierpiała. Bagshot chyba pierwszy raz w życiu został w coś tak wmanewrowany, kompletnie nie mając pojęcia dlaczego. I po co? Czego od niego chciał ten mężczyzna? Do czego miałby mu się przydać? Przecież Shafiq widział go na tej łodzi - pijanego, biorącego narkotyki i nie przejmującego się tym, co miało przynieść jutro. To prawda, że odbyli jakąś rozmowę, ale Isaac jej nawet za dobrze nie pamiętał. Zapewne jedno oko musiał mieć zamknięte a drugie otwarte, żeby móc w ogóle widzieć swojego rozmówcę w alkoholowo-narkotykowym zamroczeniu. Do czego był mu więc potrzebny alkoholik, ćpun i seksoholik? Isaac był co prawda również wykształcony. W końcu skończył studia, napisał dwie książki i trochę artykułów. Wątpił jednak, że Anthony chciał żeby opowiadano mu przy kawie historie o buntach goblinów.
-Nie, panie Shafiq. Myślę jednak, że byłem po prostu bardzo pijany. - Skłamał i zaśmiał się pod nosem. I tak mężczyźnie niczego nie udowodni. Nie chciał już w to dalej brnąć. Spojrzał na shishe, ale nie skorzystał z niej. Słuchał, co Anthony ma do powiedzenia i pokręcił głową.
-Mam pewną teorie, o co tutaj chodzi i w jaki sposób zostało to przez pana poprowadzone. - Zaczął. - Tylko że to wszystko nie do końca trzyma mi się kupy. Brakuje mi jednego elementu i niestety nie jestem w stanie tego ze sobą połączyć. I muszę powiedzieć, że bardzo mnie to denerwuje. Bardzo ładnie mnie pan wyprowadził w pole, panie Shafiq. - Ponownie pokręcił głową i spoważniał. Usiadł na siedzeniu nieco wygodniej, jakby bardziej się rozluźnił.- Ale skoro już tu siedzimy, to mogę panu o tym opowiedzieć, a pan mi powie, czy mam rację. I jeśli uzna pan, że poszedłem dobrym torem i dostarczyłem odpowiednią dawkę rozrywki, to zgodzi się pan coś dla mnie zrobić. Jak pan widzi, panie Shafiq, gram w pańską grę. - Uśmiechnął się delikatnie i spojrzał Anthony’emu prosto w oczy. Mężczyzna mógł dostrzec w jego niebieskich oczach iskierki rozbawienia, ale kącik jego ust wskazywał na to, że był zarazem lekko zirytowany. Ah ta delikatna, męska duma.
***
A cóż Isaac wymyślił? Jak oszukasz kolejeczke i odpiszesz, to dowiesz się jeszcze dziś! Hihi ?
-Nie, panie Shafiq. Myślę jednak, że byłem po prostu bardzo pijany. - Skłamał i zaśmiał się pod nosem. I tak mężczyźnie niczego nie udowodni. Nie chciał już w to dalej brnąć. Spojrzał na shishe, ale nie skorzystał z niej. Słuchał, co Anthony ma do powiedzenia i pokręcił głową.
-Mam pewną teorie, o co tutaj chodzi i w jaki sposób zostało to przez pana poprowadzone. - Zaczął. - Tylko że to wszystko nie do końca trzyma mi się kupy. Brakuje mi jednego elementu i niestety nie jestem w stanie tego ze sobą połączyć. I muszę powiedzieć, że bardzo mnie to denerwuje. Bardzo ładnie mnie pan wyprowadził w pole, panie Shafiq. - Ponownie pokręcił głową i spoważniał. Usiadł na siedzeniu nieco wygodniej, jakby bardziej się rozluźnił.- Ale skoro już tu siedzimy, to mogę panu o tym opowiedzieć, a pan mi powie, czy mam rację. I jeśli uzna pan, że poszedłem dobrym torem i dostarczyłem odpowiednią dawkę rozrywki, to zgodzi się pan coś dla mnie zrobić. Jak pan widzi, panie Shafiq, gram w pańską grę. - Uśmiechnął się delikatnie i spojrzał Anthony’emu prosto w oczy. Mężczyzna mógł dostrzec w jego niebieskich oczach iskierki rozbawienia, ale kącik jego ust wskazywał na to, że był zarazem lekko zirytowany. Ah ta delikatna, męska duma.
***
A cóż Isaac wymyślił? Jak oszukasz kolejeczke i odpiszesz, to dowiesz się jeszcze dziś! Hihi ?