26.03.2024, 10:28 ✶
Isaac uwielbiał wesołe i głośne dziewczyny. Do tego Olivia nie była pretensjonalna ani humorzasta. Chętnie również przyjmowała od niego pomoc, co oczywiście łechtało jego męska, nastoletnią dumę. Nigdy sam przed sobą by się do tego nie przyznał, ponieważ nie lubił stereotypów i przypisania konkretnych ról kobietom i mężczyznom. Naturę jednak trochę ciężko jest oszukać.
Isaac kiedy chciał, to potrafił świetnie kłamać. Nie korzystał jednak z tego przy Olivii, ponieważ nie było ku temu takiej potrzeby. Lubił spędzać z nią czas i zawsze go dla niej znalazł kiedy tego oczekiwała. Sam również nie obrażał się, nie robił jej scen i nie wykazywał żadnych toksycznych zachowań przez które musiałaby się czegoś obawiać. Jedyne czego nie lubił, to rozmawiać o swoich rodzicach.
-Już się utrwalił. - Uśmiechnął się kiedy pocałowała go w policzek i połaskotał ją lekko palcami po prawym boku. Jeśli Isaac by wiedział, że zapachy są dla Olivii tak znaczące, to miałby nadzieję że będzie kojarzyła go z zapachem bursztynu, dymu i wanilii. Tak właśnie pachniało jego ulubione mydło, którym się mył - smokey amber.
-I oczywiście, że mam na myśli te drugie kamienie. Powyciągam je z wody i będę wymyślał o nich historie. -Teraz połaskotał ją lekko po lewym boku. - Każdy ładny kamień, to historia o innym buncie goblinów. Co tym myślisz, panno Olivio? Czy jest to wystarczająco romantyczne jak na twoje standardy? - Zapytał i wysłuchał historii o pufkach. Też je lubił, bo były kolorowe i śmieszne. Nie chciałby jednak żadnego jako domowego pupila.
Pocałunek faktycznie rozproszył Isaaca, więc Olivia mogła wyślizgnąć się z jego objęć. Przeklął się w duchu, że dał się tak rozproszyć. Z drugiej strony miała rację, powinni się w końcu ruszyć.
-To co, kamienie i historię o buntach goblinów? - Tym razem to Isaac złapał palcami Olivie lekko za podbródek i pocałował krótko, rozchylając nieco wargi. -Chodźmy.
Isaac kiedy chciał, to potrafił świetnie kłamać. Nie korzystał jednak z tego przy Olivii, ponieważ nie było ku temu takiej potrzeby. Lubił spędzać z nią czas i zawsze go dla niej znalazł kiedy tego oczekiwała. Sam również nie obrażał się, nie robił jej scen i nie wykazywał żadnych toksycznych zachowań przez które musiałaby się czegoś obawiać. Jedyne czego nie lubił, to rozmawiać o swoich rodzicach.
-Już się utrwalił. - Uśmiechnął się kiedy pocałowała go w policzek i połaskotał ją lekko palcami po prawym boku. Jeśli Isaac by wiedział, że zapachy są dla Olivii tak znaczące, to miałby nadzieję że będzie kojarzyła go z zapachem bursztynu, dymu i wanilii. Tak właśnie pachniało jego ulubione mydło, którym się mył - smokey amber.
-I oczywiście, że mam na myśli te drugie kamienie. Powyciągam je z wody i będę wymyślał o nich historie. -Teraz połaskotał ją lekko po lewym boku. - Każdy ładny kamień, to historia o innym buncie goblinów. Co tym myślisz, panno Olivio? Czy jest to wystarczająco romantyczne jak na twoje standardy? - Zapytał i wysłuchał historii o pufkach. Też je lubił, bo były kolorowe i śmieszne. Nie chciałby jednak żadnego jako domowego pupila.
Pocałunek faktycznie rozproszył Isaaca, więc Olivia mogła wyślizgnąć się z jego objęć. Przeklął się w duchu, że dał się tak rozproszyć. Z drugiej strony miała rację, powinni się w końcu ruszyć.
-To co, kamienie i historię o buntach goblinów? - Tym razem to Isaac złapał palcami Olivie lekko za podbródek i pocałował krótko, rozchylając nieco wargi. -Chodźmy.