Kiedy usłyszał jej stanowcze "nie", poczuł przez moment, jakby cofnął się w czasie. Mimo wszystko, pozwolił jej mówić. Może miała przekonujące argumenty, żeby pozwolił jej na produkcję alkoholu? Nie widział tego co prawda tutaj. Potrzebowałaby na to innego miejsca. Bardziej, odpowiedniego. Coś jak piwnica? Potrzebny byłby do tego także odpowiedni lokal.
Zabawnie brzmiało z ust dziewczyny, mówiącej o swojej dorosłości, Co przeczyło momentami jej dziecięcemu zachowaniu. Może to był ten etap, że musiała wyjść z jednego okresu w drugi?
Część przedmiotów najwyraźniej odkupiła od rodziców swojej koleżanki. Resztę dokupowała z otrzymywanych kieszonkowych? Co więcej, miała nawet dokumenty? Tym bardziej się zainteresował, aby sprawdzić jak dobrze była do tego przygotowana. Biznes legalny. Kiedy oni działali nieco inaczej. Czy znała podstawy? Wiedziała jak funkcjonować w tym świecie? Jak rozmawiać z ludźmi? Jak nie sprzedać się dosłownie? Mieć również korzyści dla siebie? Jak radzić sobie z trudnymi ludźmi?
Odebrał teczkę, otworzył przeglądając wszystko dokładnie. Poza pokwitowaniami, miała też umowę z winiarnią?
- Masz w ogóle pojęcie o biznesie?Zapytał wprost. Dla niego, na pierwszy rzut oka, mogła wydawać się naiwna. Ktoś zainteresował się jej przepisem na cytrynówkę, a że jest młoda może to dla siebie wykorzystać. Uważnie, zdanie po zdaniu czytał jej umowę. Szukając haków. Luków. Wymagania. Czas realizacji i dostawy. Uwagę przykuwał na nazwisku osoby i adresie stacjonowania ów wspomnianego baru, z którą chciała zawrzeć umowę, chyba że widniał już jej podpis. Czy były warunki negocjacji? Przejrzał także dokumenty dotyczące jej biznes planu? W końcu taki musiał powstać, jeżeli chciała założyć coś swojego i musieli jej dać na to zgodę, aby wiedzieć, co chce otworzyć.
Pytanie zadał od razu, podczas przeglądania dokumentacji. Richard pamiętał swoje początki. Nie były łatwe, kiedy ojciec narzucił również i jemu ten obowiązek. Musiał nauczyć się rozmawiać z ludźmi inaczej, niż jako brygadzista a później auror. W końcu jego zadaniem było pozyskiwanie kontaktów o klientów z zagranicy. Nie było to od razu zaraz po Hogwarcie. A kilka lat później. Nawet kurs odbył związany z biznesem, aby nie zawalić sprawy.
- Nie zarejestrujesz tego jutro. Chyba, że powiesz o tym Robertowi dzisiaj.Jeżeli była bystra, mogła zrozumieć, że Richard nie pochwalał działania za plecami Roberta i w swoich słowach był zdecydowanie stanowczy. Sam podobnie podstępował względem swojego ojca, tyle, że Francis wiedział o jego drodze kariery, której nie akceptował. Robert najwyraźniej nie miał pojęcia, co kombinuje jego córka. Skoro tak zapierała się, aby mu nic nie mówić. Już wystarczająco mieli problemów na głowie, aby jeszcze do nich dołączyła nieostrożność Sophie.