Szklanka, która znajdowała się przed nią wydawała się jej być bardzo ciekawa. Geraldine oglądała ją bardzo uważnie, nie chciała podnosić wzroku. Wydawało jej się, że to pomoże. Najwyraźniej nie tak łatwo było jej się zgubić w tłumie, nie, żeby ją to dziwiło, miała świadomość, że trudno jej się ukryć, choćby nie chciała to zawsze zwracała na siebie uwagę.
Czekała, wiedziała, że Regina skorzysta z okazji i do niej podejdzie, nie trwało to długo, kiedy usłyszała głos za swoimi plecami. Odwróciła się na krześle i spojrzała na nią, na jej twarzy pojawił się wymuszony uśmiech, starała się przybrać dobrą minę do tego niezaplanowanego spotkania. - Ciebie również miło widzieć, kuzynko.- Odwróciła się do lady i poprosiła barmana o jeszcze jedną szklankę z ognistą, nie zapytała Reginy, co chciała by wypić, podjęła decyzję za nią, po chwili przesunęła w jej stronę szklankę po blacie. - Nie, jeszcze trochę jej zostawiłam w lesie, postanowiłam dać zwierzętom trochę czasu, może uda im się przede mną schować.- Wypiła jednym haustem zawartość swojej szklanki, poszukała wzrokiem barmana, aby dolał jej jeszcze, nie zamierzała siedzieć tutaj dalej o suchym pysku.
-Siadasz?- Rzuciła jeszcze do kuzynki, skoro już się tutaj znalazła, niech sobie spocznie, czuła dyskomfort kiedy stała. - Nie sądziłam, że jesteś w kraju.- Zdawała sobie sprawę, że Rowle często bywała w różnych miejscach na świecie, że też miała takie szczęście, że spotkała ją tu akurat w tym momencie. Kto by się spodziewał...