26.03.2024, 20:19 ✶
Isaac delektował się samotnością w ciszy i spokoju. Właśnie przewrócił kartkę książki na stronę 37, kiedy ktoś nieproszony zjawił się w łazience. Chłopak spanikował nieco i zgasił szybko papierosa. Dopiero po chwili zauważył, że była to Millie. Przewrócił oczami. Nieczęsto miał ochotę pobyć sam i akurat kiedy naprawdę tego potrzebował, ktoś musiał mu w tym przeszkodzić.
-Panno Mildred, dzisiaj wstęp tylko za pozwoleniem. To jednoosobowa impreza. I jest mi panna winna papierosa. - Mruknął nie ruszając się z miejsca. Zamknął książkę i zapamiętał na której stronie skończył ją czytać.
Mimo to, uśmiechnął się do dziewczyny. Z założenia lubił ludzi i nie przypominał sobie żeby kiedykolwiek miał jakiegoś wroga. Był rozmowny, zazwyczaj wiedział kiedy się zamknąć, potrafił dobrze dostosować się do rozmówcy i sytuacji. Wiedział kiedy odpuścić a kiedy zawziąć się i cisnąć. Najśmieszniejsze było to, że nawet niektóre ładne Ślizgonki go bardzo lubiły. Oczywiście nie zdecydował się z żadną być w związku bo Gryfoni by go zjedli, ale co se połapał to jego.
Milly nie była najmilsza z osób jakie w życiu poznał, więc kiedy skończył na nią patrzeć, doszedł do wniosku że jednak ma prawo do odrobiny spokoju i ponownie otworzył książkę na stronie 37. Pewnie i tak nie dałaby się popodrywać. Chociaż wszystko zależało od jej humoru. Jeśli chodziło o Isaaca, to zawsze był chętny na zabawę w zaloty. A zwłaszcza w nastoletnim wieku.
-Panno Mildred, dzisiaj wstęp tylko za pozwoleniem. To jednoosobowa impreza. I jest mi panna winna papierosa. - Mruknął nie ruszając się z miejsca. Zamknął książkę i zapamiętał na której stronie skończył ją czytać.
Mimo to, uśmiechnął się do dziewczyny. Z założenia lubił ludzi i nie przypominał sobie żeby kiedykolwiek miał jakiegoś wroga. Był rozmowny, zazwyczaj wiedział kiedy się zamknąć, potrafił dobrze dostosować się do rozmówcy i sytuacji. Wiedział kiedy odpuścić a kiedy zawziąć się i cisnąć. Najśmieszniejsze było to, że nawet niektóre ładne Ślizgonki go bardzo lubiły. Oczywiście nie zdecydował się z żadną być w związku bo Gryfoni by go zjedli, ale co se połapał to jego.
Milly nie była najmilsza z osób jakie w życiu poznał, więc kiedy skończył na nią patrzeć, doszedł do wniosku że jednak ma prawo do odrobiny spokoju i ponownie otworzył książkę na stronie 37. Pewnie i tak nie dałaby się popodrywać. Chociaż wszystko zależało od jej humoru. Jeśli chodziło o Isaaca, to zawsze był chętny na zabawę w zaloty. A zwłaszcza w nastoletnim wieku.