Westchnęła jedynie ciężko, kiedy usłyszała ten komentarz. - Właśnie, że mam, ale nie jestem odpowiednią osobą, nie chcę byś patrzył na mnie, jak na mięso. - Nawet nie mrugnęła, kiedy to mówiła. Rodzice już dawno mówili jej, że kiedyś będzie musiała znaleźć sobie odpowiedniego kandydata, który sprosta oczekiwaniom rodziny, dlatego temat randek traktowała z ogromnym przymrużeniem oka, nie chciała się w nic pakować, nie teraz, uważała, że będzie zdobywać świat, a wchodzenie w jakąkolwiek relację będzie się wiązało z ograniczeniem wolności, którą tak bardzo kochała. To nie było dla niej.
- Z drugiej strony, może jeszcze nie teraz, kiedyś ci pokażę, ale to nie jest odpowiedni moment. - Wolała się wycofać, bo jej zdolności były nielegalne, nie mogła mu ufać w stu procentach, to mogło do niej wrócić w przyszłości, w najmniej oczekiwanym momencie, wolała nie ryzykować swojej reputacji.
To, że wspomniał o arcywrogach uświadomiło ją, jak bardzo głupi to był pomysł. Nie mogła sobie pozwolić na takie popisy, nawet jeśli bardzo chciała. Ojciec by ją za to zrugał. - Przepraszam, że zmieniłam zdanie, ale jest to dosyć poważna sprawa. - Mógł zauważyć zmieszanie na jej twarzy, trochę jej było głupio, że z tym wyskoczyła.