26.03.2024, 22:32 ✶
Przenosiło w czasie... To było dobre określenie. Adekwatne. Bo Olivia przez chwilę poczuła się kompletnie nie na miejscu. Jakby była gdzie indziej - w starożytnym Rzymie, gdzie hulaszcze życie i hedonizm miały się naprawdę dobrze. Wino potrafiło lać się strumieniami, tancerki potrafiły godzinami wyginać ciała wśród oparów kadzideł, a zamknięte okna sprawiały, że pot mieszał się z wonią alkoholu i jedzenia. Ale nie była w Rzymie - była w Londynie, weszła tu przecież z Alei Horyzontalnej. Nie widziała ludzi ubranych w togi, tylko w szaty czarodziejów lub garnitury. Widziała kobiety, mające na sobie o wiele bardziej eleganckie ubrania, niż te jej. Te ułożone, eleganckie postacie kontrastowały z jej rudymi włosami, które choć uczesane, zwracały na siebie uwagę. Być może bardziej niż by chciała, bo gdy tylko jej wzrok pomknął w kierunku baru, wyłapała uśmiech mężczyzny, stojącego po drugiej stronie.
Co miała zrobić? Jej twarz odruchowo się rozpromieniła, bo gdy ktoś uśmiechał się w jej stronę, to odpowiadała uśmiechem. Może nie będzie tak źle - wystrój był naprawdę ciekawy, a i ona nigdy tu nie była, więc wrodzona ciekawość Olivii po prostu wzięła górę. Wyminęła dwie osoby, które przechodziły z jednej strony na drugą, i w chwilę znalazła się przy barze. Była dość niska, więc nie mogła oprzeć nonszalancko łokci o blat. Zamiast tego położyła na nim dłonie i stanęła na palcach - odruch, którego nie potrafiła się pozbyć.
- Pięknie tu macie - zagadnęła, a jakby na potwierdzenie tych słów dodatkowo się rozejrzała. - Trochę nietypowo jak na Anglię, nie?
Miała miły dla ucha głos, w którym nie dało się wyczuć ani jednej nuty oskarżenia czy niechęci, spowodowanej tą nietypowością lokalu. Wybrzmiewały w jej tonie raczej ciekawość i uprzejmość. Nie wyglądała też na kogoś, kto miałby robić problemy z jakiegokolwiek powodu, a takich klientów chyba się ceniło.
- Tak tematycznie, patrząc na wystrój - dodała, przestępując z nogi na nogę. Jej wzrok spoczął na półkach za mężczyzną. No tak, gadka szmatka, ale... Co by tu wybrać? Na chwilę się zawiesiła, bo nie bardzo wiedziała, o co mogłaby nawet poprosić. Chciała się napić: to wiedziała i to było nawet widać. Ale chyba do końca nie wiedziała czego konkretnie by spróbowała.
Co miała zrobić? Jej twarz odruchowo się rozpromieniła, bo gdy ktoś uśmiechał się w jej stronę, to odpowiadała uśmiechem. Może nie będzie tak źle - wystrój był naprawdę ciekawy, a i ona nigdy tu nie była, więc wrodzona ciekawość Olivii po prostu wzięła górę. Wyminęła dwie osoby, które przechodziły z jednej strony na drugą, i w chwilę znalazła się przy barze. Była dość niska, więc nie mogła oprzeć nonszalancko łokci o blat. Zamiast tego położyła na nim dłonie i stanęła na palcach - odruch, którego nie potrafiła się pozbyć.
- Pięknie tu macie - zagadnęła, a jakby na potwierdzenie tych słów dodatkowo się rozejrzała. - Trochę nietypowo jak na Anglię, nie?
Miała miły dla ucha głos, w którym nie dało się wyczuć ani jednej nuty oskarżenia czy niechęci, spowodowanej tą nietypowością lokalu. Wybrzmiewały w jej tonie raczej ciekawość i uprzejmość. Nie wyglądała też na kogoś, kto miałby robić problemy z jakiegokolwiek powodu, a takich klientów chyba się ceniło.
- Tak tematycznie, patrząc na wystrój - dodała, przestępując z nogi na nogę. Jej wzrok spoczął na półkach za mężczyzną. No tak, gadka szmatka, ale... Co by tu wybrać? Na chwilę się zawiesiła, bo nie bardzo wiedziała, o co mogłaby nawet poprosić. Chciała się napić: to wiedziała i to było nawet widać. Ale chyba do końca nie wiedziała czego konkretnie by spróbowała.