• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 5 6 7 8 9 … 16 Dalej »
[lipiec 1966] Canto della sirena

[lipiec 1966] Canto della sirena
viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#12
27.03.2024, 00:04  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 29.03.2024, 02:39 przez Erik Longbottom.)  
Początkowo nawet nie przeszło mu przez myśl, że będzie miał okazję skorzystać z dobrodziejstw magicznego ośrodka. Jego zadaniem na czas negocjacji było zapewnienie bezpieczeństwa Anthony'emu, więc dlaczego miałoby się to zmienić tylko dlatego, że ich pobyt za granicą został nieoczekiwanie przedłużony? Na dobrą sprawę niewiele to zmieniało; starszy czarodziej mógł go po prostu oddelegować do tych samych obowiązków, co wcześniej. Zamiast jednak zredukować go do roli bodyguarda strzegącego apartamentu czy sali zabiegowej, wyciągnął ku niemu rękę z zaproszeniem na wspólny wypoczynek. W ostatecznym rozrachunku miło go to tym zaskoczył.

Sam masaż zależał zaś do tych z rodzaju... specyficznych. Pierwszy znak zapytania pojawił się, gdy Erik stanął oko w oko z pracownicami hotelu. W pierwszej chwili miał wrażenie, że ma do czynienia z syrenami, które zostały wyłowione z pobliskiego morza i nagle wyrosły im nogi. Złote łuski skrzące się w świetle tylko potęgowały to wrażenie. Poczuł rumieniec na twarzy, kiedy układał się na materacu, ciesząc się, że przed oczami miał tylko podłogę. Dotyk obcych dłoni błądzących po jego ciele sprawiał, że trudno mu było się zrelaksować, ale ostatecznie umysł uległ i pozwolił ciału zatopić się w błogości. Chwilami Longbottom był nawet bliski odpłynięcia i pozwoleniu, aby świadomość popuściła lejce, oddając się wyobraźni i ukrytym w podświadomości przemyśleniom. Niestety, regularne dźwięki dzwonków skutecznie przywoływały go z powrotem do rzeczywistości.

Rozchylił powieki, gdy zorientował się, że kobiety zniknęły. Nie do końca wiedział, co powinni teraz robić. Czekać? Medytować? Rozmawiać ze sobą? Korciło go, by zagaić rozmowę z Anthonym, lecz powściągnął ten impuls. Może nie miał zbytnio po czym odpoczywać, biorąc pod uwagę, że był tylko ochroniarzem, ale towarzyszący mu czarodziej zasłużył na chwilę wytchnienia po ostatnich dniach. Jeśli masaż miał mu w tym pomóc, pragnął, by Shafiq korzystał z tego doświadczenia całymi garściami. Tymczasem Longbottom, z własnej inicjatywy pozostawiony sam sobie, liczył sekundy i śledził wzrokiem linie fug między kafelkami, zatopiony we własnych myślach. Gdy dźwięk dzwoneczka rozbrzmiał raz jeszcze, Erik westchnął z ulgą. Nareszcie.

Na drodze do głębszych zakamarków ośrodka, trzymał się z tyłu, zachowując bezpieczną odległość pięciu kroków. To było rozsądne zabezpieczenie; gdyby ktoś niespodziewanie podążył ich śladem, najpierw musiałby zmierzyć się z Longbottomem, zanim dosięgnąłby starszego czarodzieja. Nie oczekiwali w podziemiach klasztornych ani zabójców, ani reporterów, lecz... zapewnienie Anthony'emu choćby pozorów bezpieczeństwa wciąż figurowało na liście priorytetów Erika. Nawet jeśli Shafiq uważał, że już dawno zwolnił go z tego obowiązku.

— Tradycja kluczem do współczesności — zażartował słabo, pogwizdując ostro na widok komnaty basenowej.

Błądził zaciekawionym wzrokiem na prawo i lewo. Spodziewał się raczej małej jaskini z basenem rozmiarów standardowego jacuzzi. Tutaj na upartego można by było upakować nawet i trzydzieści osób, a pewnie i tak znalazłoby się miejsce dla jeszcze kilku gości. Może to i lepiej, że to nie jest żadna klitka, pomyślał, krzywiąc się lekko na tę myśl. Nie przepadał za zamkniętymi przestrzeniami, a już zwłaszcza takimi znajdującymi się pod ziemią. A wolałby jednak nie dostać ataku klaustrofobii w obecności swego towarzysza. Gdy obrócił się w jego stronę, Anthony był już po pas w wodzie.

— Cóż, kamienie były całkiem przyjemne — zaczął powoli, siląc się na entuzjastyczny ton głosu. W gruncie rzeczy był to jeden z niewielu elementów całego zabiegu, który faktycznie przypadł mu do gustu. — Chociaż kompletnie nie rozumiem zamysłu tych gongów i dzwonków. — Rozwiązał supeł i złożył niedbale ręcznik, aby zaraz odrzucić go na brzeg i pozwolić gorącej wodzie otulić jego ciało. — To znaczy... Wiem czemu z nich korzystają, ale terapia dźwiękiem chyba niezbyt na mnie działa. To jak odmierzanie cykli między czymś, co i tak nie nadchodzi.

Może właśnie w takich chwilach wychodziły na wierzch konsekwencje kilkuletniej służby w Brygadzie Uderzeniowej? Przywykł do przebywania w środowisku najeżonym bodźcami i chociaż na co dzień nie miał problemu z tym, aby się zrelaksować, tak teraz dzwoni i gongi wewnętrznie go irytowały. Jakby każdy odgłos stanowił ponaglające przypomnienie o tym, że w konkretnej chwili powinien się wyciszyć, przestać myśleć i pozwolić, aby kolejne myśli odeszły w niebyt, a umysł wypełnił się przepastną nicością.

A te odgłosy wcale nie pomagały; wręcz przeciwnie. Kojarzyły mu się z syrenami alarmowymi, jakie można było usłyszeć w niemagicznej dzielnicy Londynu lub zabezpieczeniami dźwiękowymi wykorzystywanymi przez czarodziejów w swoich lokalach czy domostwach. Podczas patroli takie dźwięki oznaczały, że powinien jakoś zareagować, a tutaj go do tego zniechęcały. Lekki dysonans, czyż nie?

— Tartar nie powinien smakować jak owoce granatu? — Zmarszczył brwi, przypominając sobie szczegóły mitu o porwaniu Persefony przez Hadesa. — Poza tym... Może to część doświadczenia? Teraz czujesz siarkę, ale kiedy wrócimy na górę, bardziej docenisz świeże powietrze? — Zamilkł na moment, a szelmowski uśmiech przeciął w jednej chwili jego sympatyczną facjatę. — Oczywiście, zawsze zostaje opcja, że zostałeś oszukany przez swoich włoskich znajomych i to miejsce wcale nie jest tak ekskluzywne, jak twierdzą ulotki. Albo ty masz wysokie standardy.

Zanim dosiadł się do Shafiqa, zanurzył się kilkukrotnie w basenie, pozwalając ciało nacieszyć się otaczającą go wodą. Mokre włosy przylepiły mu się do twarzy, zbiegając się na środku czoła. Erik zmarszczył nos, gdy strużka wody zaczęła spływać mu po oczach. Przeczesał włosy, odgarniając je w tył.

— To chyba ja powinienem zadać to pytanie, prawda? — zwrócił uwagę Erik, a prawy kącik ust uniósł się nieco wyżej od drugiego. Próbował się z nim droczyć. — To w końcu ciebie ciekawość ściąga coraz głębiej w otchłań. — Wyzywające spojrzenie zelżało, ulegając spolegliwemu spokojowi. — Ale tak, wypoczywam, skoro już pytasz. Po prostu nie jestem przyzwyczajony, że tak kończą się wyjazdy służbowe.

Zaśmiał się krótko, wbijając wzrok w sklepienie podziemnej sali. Przywykł do tego, że delegacje Brygady Uderzeniowej kończyły się równie szybko, jak się zaczynały. Gdy wysyłano ich na misje z dala od Londynu, polegali na szybkich formach transportu pokroju teleportacji czy świstoklików, aby zapewnić sobie jak najwięcej czasu na przeprowadzenie śledztwa na miejscu.

Czas zawsze ich gonił, a jedyną rozrywką, na jaką mogli liczyć po domknięciu danej sprawy była co najwyżej obiadokolacja w lokalnej knajpie. Potem cichy trzask i chwilę później znowu byli w Ministerstwie Magii. Departament Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów miał najwidoczniej nieco inne standardy. A może Shafiq był wyjątkiem od reguły, który mógł pozwolić sobie na więcej, po owocnych spotkaniach dyplomatycznych.

— Doceniam to, wiesz? — Przekrzywił lekko głowę, poruszając niespokojnie palcami pod wodą, jak gdyby grał jakiś utwór na niewidzialnym pianinie. — Mogłem po prostu pełnić wachtę przed wejściem. Jak ochroniarze mają w zwyczaju.


the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Anthony Shafiq (18367), Erik Longbottom (18293)




Wiadomości w tym wątku
[lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 14.03.2024, 10:26
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 15.03.2024, 00:52
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 18.03.2024, 16:27
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 20.03.2024, 00:42
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 20.03.2024, 22:40
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 21.03.2024, 03:19
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 21.03.2024, 17:50
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 23.03.2024, 18:27
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 25.03.2024, 00:26
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 25.03.2024, 17:38
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 25.03.2024, 23:56
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 27.03.2024, 00:04
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 27.03.2024, 12:00
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 29.03.2024, 03:09
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 29.03.2024, 16:03
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 31.03.2024, 20:43
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 01.04.2024, 21:36
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 02.04.2024, 16:57
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 02.04.2024, 20:47
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 04.04.2024, 02:10
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 04.04.2024, 23:29
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 05.04.2024, 21:50
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 06.04.2024, 00:46
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 07.04.2024, 19:14
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 06.04.2024, 23:09
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 08.04.2024, 01:37
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 08.04.2024, 12:48
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 09.04.2024, 22:01
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 11.04.2024, 15:16
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 12.04.2024, 21:42
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 13.04.2024, 19:16
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 15.04.2024, 19:28
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 16.04.2024, 16:27
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 20.04.2024, 21:03
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 20.04.2024, 23:43
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 24.04.2024, 19:26
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 25.04.2024, 10:11
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 29.04.2024, 02:00
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 29.04.2024, 16:22
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 04.05.2024, 19:00
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 04.05.2024, 22:02
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 06.05.2024, 03:25
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 06.05.2024, 17:51
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 14.05.2024, 01:35
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 14.05.2024, 14:05

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa