Czuła na sobie wzrok dziewczyny. Wiedziała, że się jej przygląda. Przełknęła głośno ślinę, wiedziała, że może do tego dojść. Miała świadomość, że taki wybryk, jak ten na balu może spowodować, że zaczną się tu schodzić różne osoby. Nie wiedziała tylko w jakim celu. Chcieli zobaczyć, jak wygląda osoba, która rozwaliła bal Longbottomów? Czy to, że wtedy wszyscy na nią patrzyli, jak siedziała zapłakana przy ścianie nie było wystarczającym upokorzeniem? Nie mogli jej już dać spokoju? Odetchnęła głęboko, nie mogła dać się wyprowadzić z równowagi, mieliby kolejny powód, aby pisać o niej mało przyjemne rzeczy, nie chciała nikomu dawać tej satysfakcji, choć łatwo było mówić. Figg była bardzo emocjonalną osobą i naprawdę bardzo mocno to wszystko przeżywała, wolałaby jednak, żeby nikt obcy nie widział jej niesubordynacji.
Najwyraźniej wypieki tymczasowo zainteresowały młodą dziewczynę, może jednak nie będzie tak źle? Kupi, co uważa za słuszne i wyjdzie stąd tak szybko jak znalazła się w środku. Norka próbowała mieć dobrą minę, nie chciała zrazić do siebie nowej klientki, w końcu to dzięki takim osobom się utrzymywała. - Staram się, aby każdy mógł znaleźć coś dla siebie.- Wybór był dosyć spory, czasem zastanawiała się, czy nie powinna nieco ograniczyć produktów, bo miała wrażenie, że im więcej ich było w ofercie, tym klienci mieli większy problem z wyborem, a nikt nie był w stanie kupić wszystkiego. Pewnie, gdy minie miesiąc będzie w stanie wytypować, co się najchętniej sprzedaje i nieco zmienić menu.
- Oczywiście, po dwie sztuki.- Nie czekała nawet sekundy, zaczęła pakować wypieki, które chwilę wcześniej wymieniła dziewczynie. Pączki znalazły się w jednej papierowej torbie, a potem przeszła do muffinek. - Myślę, że mogę napisać, na której sobie Pani życzy?- Wolała pozostawić wybór Daisy, nie chciała decydować za nią. - To ktoś dla pani ważny?- Norka często zagadywała swoich klientów, w końcu na tym polegała jej praca, zależało jej, żeby każdy czuł się tutaj wyjątkowo, dzięki temu do niej wracali.