27.03.2024, 18:10 ✶
To była zbyt wczesna pora dla Icarusa. Zwykle wstawał koło dwunastej, najczęściej z mniejszym lub większym kacem. Teraz musiał zerwać się wcześniej i doprowadzić się do porządku przed biznesowym spotkaniem. To była spora szansa na ubicie targu z początkującą firmą. Wzajemne promowanie się na rynku dobrze zrobiłoby zarówno barowi, jak i owemu "Mulciber Moonshine". A któż by nie kojarzył Mulciberów? Ostatnio jednego z nich nawet oskarżono o morderstwo. Icarus musiał się upewnić, czy to nie była osoba, która prowadziła firmę. Może rodzina mordercy była czymś ciekawym, ale żeby kupować alkohol od takiego łotra? To by zrujnowało każdy biznes i sprowadziło na jego głowę aurorów. A tego na pewno by nie chciał.
Ubrał się w ten ciepły dzień w czarną koszulę, szarą kamizelkę i spodnie od garnituru. Tak powinien wyglądać właściciel baru, prawda? Nie miał na pewno zamiaru zakładać sztruksowej marynarki historyka, która wisiała w jego szafie, zapewne nigdy już nie mając wrócić do łask.
Udało mu się przyjść wcześniej do baru i usiąść na zapleczu. Tam miał czekać na właścicielkę "Mulciber Moonshine". Cóż, za długo nie poczekał, bo po zaledwie pięciu minutach z baru zawołał kobiecy głos. Icarus wstał z krzesła tak szybko, że niemal zakręciło mu się w głowie. Przeszedł szybkim krokiem do głównej części baru i zobaczył dziewczynę, która chyba dopiero co skończyła Hogwart. I już sprzedawała alkohol? Może to była wysłanniczka któregoś z jej rodziców? W każdym razie Icarus postanowił zachować się profesjonalnie. Posłał jej uśmiech, maskując umiejętnie jakiekolwiek oznaki zdziwienia.
- Panna Mulciber, prawda? Icarus Prewett, miło mi poznać - przedstawił się, wyciągając rękę w jej stronę.
Ubrał się w ten ciepły dzień w czarną koszulę, szarą kamizelkę i spodnie od garnituru. Tak powinien wyglądać właściciel baru, prawda? Nie miał na pewno zamiaru zakładać sztruksowej marynarki historyka, która wisiała w jego szafie, zapewne nigdy już nie mając wrócić do łask.
Udało mu się przyjść wcześniej do baru i usiąść na zapleczu. Tam miał czekać na właścicielkę "Mulciber Moonshine". Cóż, za długo nie poczekał, bo po zaledwie pięciu minutach z baru zawołał kobiecy głos. Icarus wstał z krzesła tak szybko, że niemal zakręciło mu się w głowie. Przeszedł szybkim krokiem do głównej części baru i zobaczył dziewczynę, która chyba dopiero co skończyła Hogwart. I już sprzedawała alkohol? Może to była wysłanniczka któregoś z jej rodziców? W każdym razie Icarus postanowił zachować się profesjonalnie. Posłał jej uśmiech, maskując umiejętnie jakiekolwiek oznaki zdziwienia.
- Panna Mulciber, prawda? Icarus Prewett, miło mi poznać - przedstawił się, wyciągając rękę w jej stronę.