Marie udała się za kobietą, aby zobaczyć przedstawione jej kreacje. Czasami oglądała się za swoim towarzyszem, mając nadzieję, że będzie jej towarzyszyć w dokonaniu wyboru. Chciała, aby może on pomógł jej wybrać? Skoro miało być od niego, niech też oceni. O ile znał się na modzie.
Nie zależało jej kompletnie na identycznej sukience, ale żeby chociażby podobna. Inna. Taka, która będzie jej o nim przypominać. Przyjrzała się ów sukniom jakoś tak nie do końca przekonana. Podobała się jej ta długa kiecka. Ale kolorystycznie ta trzecia. Jak to w kobietach wygląda, miały zawsze problem z dokonaniem jednoznacznego wyboru. Zastanawiała się, ale może wygodniej będzie, jeżeli wszystkie przymierzy.
- Trudno się zdecydować. Mogłabym każdą z nich przymierzyć?Zapytała ekspedientki. Ta z kolei wyraziła zgodę i zaprowadziła ją do przymierzalni. Trzy suknie podleciały na wieszak, znajdujący się w przystosowanej wnęce.
Marie postanowiła zdjąć z siebie odzienie i ubrała pierwszą suknię. Długą, z dekoltem w kształcie łódki. Być może nie do końca jej pasowała, ale była ładna.
Wyszła w tej sukni, aby się pokazać Rodolphusowi.- Co myślisz? Może i za długa, ale sam krój jest ciekawy.
Stanęła nie tylko przy nim, ale też obracała się przy lustrach. Uwagę po chwili skupiła na Lestrange’u, czekając na jego opinię.