28.03.2024, 14:15 ✶
Isaac odetchnął w duchu. Nie lubił konfliktów cielesnych, a do takiego zapewne zaraz dojdzie, jeśli natychmiast nie uspokoi tych dwóch panów. Obaj mieli aparycję w stylu "wzrok tęskniący za rozumiem", i Bagshot wcale nie miał na myśli gwary którą się posligiwali. Lubił zagadnienie gwary, dialektów i akcentów. W samej Wielkiej Brytanii każde z miast miało swój specyficzny sposób mówienia. Londyński akcent był najczystszy, ale za to taki Liverpool czy Birmingham, to była już wyższa szkoła "rozumienia". Sam czasami miał problem żeby zrozumieć niektórych swoich rozmówców, jeżeli pochodzili właśnie z tamtych okolic. Najgorszy był jednak "Salford language". Była to jedna z większych dzielnic należących do Manchesteru. W momencie kiedy on by powiedział: "Yes, anytime tomorrow, I just live around the corner", to jego kolega z Salfordu powiedziałby: "Yeye, anytime tomoooro, I juss lave aroun dee cornee" zjadając w trakcie połowę wyrazów i przeciągając jak tylko się dało.
-Bardzo mi przykro, panowie. - Nie spodobało mu się, że jeden z dryblasów go dotknął. Wyciągnął rękę za siebie, żeby złapać to za nadgarstek. Na razie lekko. - To może ja postawie pierwsze kolejkę, a wy dwie kolejne? Napijemy się i porozmawiamy. - Zaproponował. Chciał podnieść swój kapelusz z podłogi, jednak nie miał w tym momencie jak tego zrobić. Ta sytuacja była naprawdę mocno niespodziewana.
Isaac nie lubił się bić, nienawidził tego. Wolał wszystkie konflikty załatwiać rozmową. Był również niestety odważny. Zbyt odważny i prawdopodobnie dlatego został wychowankiem Gryffindoru, a nie Ravenclaw. Nawet jeśli mieliby obić mi gębę, nie ucieknie i będzie się z nimi szarpał, póki nie stwierdzi że jego życie jest naprawdę zagrożone. Gdyby miał się bić za przyjaciół, nie uciekłby wcale.
-Bardzo mi przykro, panowie. - Nie spodobało mu się, że jeden z dryblasów go dotknął. Wyciągnął rękę za siebie, żeby złapać to za nadgarstek. Na razie lekko. - To może ja postawie pierwsze kolejkę, a wy dwie kolejne? Napijemy się i porozmawiamy. - Zaproponował. Chciał podnieść swój kapelusz z podłogi, jednak nie miał w tym momencie jak tego zrobić. Ta sytuacja była naprawdę mocno niespodziewana.
Isaac nie lubił się bić, nienawidził tego. Wolał wszystkie konflikty załatwiać rozmową. Był również niestety odważny. Zbyt odważny i prawdopodobnie dlatego został wychowankiem Gryffindoru, a nie Ravenclaw. Nawet jeśli mieliby obić mi gębę, nie ucieknie i będzie się z nimi szarpał, póki nie stwierdzi że jego życie jest naprawdę zagrożone. Gdyby miał się bić za przyjaciół, nie uciekłby wcale.
Rzut Z 1d100 - 97
Sukces!
Sukces!