Źle się czuł, to nie będzie sobie poprawiać jej cytrynówką. A jak się zrzyga to będzie miała wystarczający powód do tego, żeby zakończyć swój biznes? Nie przebadany odpowiednio napój, zaszkodził członkowi rodziny? Może wtedy przemyślałaby jeszcze ze sto razy za co się bierze.
Jej plan działania nie miał szansy zostać zrealizowany. Black może wyznaczyć jej każdy dzień stażu, bo od razu o pracy nie było mowy, skoro nie posiadała doświadczenia. Dni jej pracy jak i umawianie się z klientami rodzinnego interesu, często mogą się pokrywać. Z ich strony, to oni powinni być elastyczni z czasem do klienta i dopasować z terminami. Nie zawsze to działało w odwrotną stronę. Chyba, że zaproponowany przez klienta termin ma się już zajęty, wtedy wychodzi z alternatywą.
To, że cytrynówka sama się robi, pozostaje kwestia znalezienia czasu przelania wszystkiego do butelek. Oznaczenia etykietą i zabezpieczenia przed wylaniem podczas transportu. I właśnie, transport. To też musiałaby załatwić. Opłacić. Ogarnąć. Przy własnym biznesie jest bardzo dużo papierologii. Nad tym przecież siedzi non stop Robert w swoim gabinecie.
Tak to w sumie w osobistej analizie wyglądało z punktu widzenia Richarda, który już swoje lata pracuje w interesie rodzinnym. Sam sporo nauczył się przez te lata. Wyciągał wnioski, uczył na błędach, te później naprawiając.
- Black może narzucić Ci terminy pracy z góry. Nie zawsze wpasuje się to, w terminy ustalone z klientami przeze mnie lub Roberta, jeżeli miałabyś towarzyszyć mi podczas rozmów. Możesz nie znaleźć czasu na zajmowanie się swoim biznesem, choćby w sytuacji, jeżeli dostaniesz zbyt duże zlecenie i co gorsza, przyjmiesz je. Nie masz doświadczenia, porywasz się na nieznane, szczerze powiedziawszy.Wyjaśnił na tyle prostym językiem jak potrafił. Jej mina zbitego psa nie działała na niego. Rozumiał, że wciąż broniła swojego przepisu. Może faktycznie było to takie wspaniałe, że zyskała zaufanie jednego czarodzieja. Ale co dalej? Rejestrowanie firmy to jedno. Najgorzej, jeżeli zawali sprawę, wejdzie jej kontrola to jeszcze zaczną i ich biznes prześwietlać. Bo rodzina. Oby do tego nie doszło. Może już przez jej numer miał czarne myśli, obawy. Odrzucił je od razu.
- Ja nie wyrażam zgody na produkcję alkoholu w tym domu. To jest zbyt niebezpieczne. Jeżeli coś pójdzie nie tak, może dojść do tragedii.
Straszył ją? Bardzo możliwe. Więcej nie miał nic do powiedzenia. Wyraził się jasno. Stanowczo. Richard wiedział jaki jest jego brat. A skoro i sama Sophie nie zamierzała powiedzieć nic więcej swojemu ojcu na temat prowadzenia biznesu, Richard będzie ich musiał wyręczyć.
Chwilę jeszcze na nią patrzył dość poważnie, po czym spojrzał na dokumenty, jakie trzymał w dłoni. Nie oddał ich. Opuścił jej pokój, zmierzając do gabinetu Roberta. Po prostu rzuci mu to na biurko przed nos, dając mu może w ten sposób do zrozumienia, żeby tym tematem się zainteresował. Czy Sophie będzie chciała go zatrzymać?