29.03.2024, 03:20 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 29.03.2024, 03:21 przez Isaac Bagshot.)
Isaac odetchnął w duchu. Jak to dobrze być w połowie Lockhartem i psim swędem wykręcić się ze wszystkiego. Schylił się i podniósł kapelusz. Założył go na głowę i poprawił marynarkę. Podszedł z nowymi kolegami do baru i skinął głową starszej pani.
-Dzień dobry pięknej pani, o proszę! To jest nas piątka? Wspaniale. - Klasnął w dłonie, widząc jak więcej dryblasów zjawia się wokół niego.
-Pięć ognistych! Podwójnych. - Zawołał do zestresowanej kobiety i uśmiechnął się uroczo. Puścił jej oczko. Niestety nie zauważył wejścia Sama, ponieważ właśnie organizował “przyjęcie”.
-To co, panowie? Czyli pijemy pięć kolejek, bo jest nas piątka, prawda? - Nie był pewien, czy “panowie” umieją liczyć, jednak nie miało to większego znaczenia, ponieważ naprawdę miał zamiar się z nimi napić.
-Droga pani. Proszę przygotować jeszcze cztery podwójne kolejki dla naszej piątki. A, i niech pierwszą napije się pani z nami. Na mój koszt! Za pierwszą kolejkę płacę ja, bo jestem najmłodszy.-Zarządził i faktycznie wygrzebał pieniądze z kieszeni marynarki, żeby zapłacić za sześć podwójnych ognistych.
Uniósł swoją szklankę do góry i popatrzył na towarzyszy.
-Pierwszy toast za męska przyjaźń! Bardzo miło mi Was poznać panowie, nazywam się Isaac Bagshot, a panowie? No to co? Cheers! - Wypił całą podwójna za jednym razem i sięgnął po kolejną szklankę. Dał znak starszej pani, żeby polewała szybciej.
-Drugą kolejkę stawiasz ty, mój drogi. Taka była umowa.- Położył dłoń na ramieniu dryblasa na którego wpadł.- Drugi toast, proszę państwa, za Was! Za was wszystkich. Za rolników, rzemieślników i wytwórców którzy są solą tej ziemi! -Postukał obcasem po parkiecie który miał pod butem. -NIKT, kto nigdy nie zajął się praca fizyczną, nie zrozumie jaki to jest ciężki kawałek chleba. Jesteście żywicielami i solą naszej ziemi, która napędza gospodarkę i z której powinniśmy być dumni! Cheers, proszę państwa! - Jednym haustem wypił drugą podwójna. Paliła w gardło, jednak Isaac nieznacznie się skrzywił. I oczywiście sięgnął po trzecią.
-Zapłaciłeś? Wspaniale! To teraz kolej Twojego brata. TRZECI toast, za wszystkie piękne panie które dzisiaj odwiedziły ten lokal! - Spojrzał na właścicielkę baru stojąca za kontuarem i skinął jej głową w geście szacunku. Odwrócił się w stronę wejścia i kiedy pił trzecia kolejkę, jego wzrok w końcu spoczął na przybyszu którego wcześniej zawołano. Jego spojrzenie, zderzyło się ze spojrzeniem Sama, więc patrzył mu w oczy pijąc trzecią ognistą.
-Dzień dobry pięknej pani, o proszę! To jest nas piątka? Wspaniale. - Klasnął w dłonie, widząc jak więcej dryblasów zjawia się wokół niego.
-Pięć ognistych! Podwójnych. - Zawołał do zestresowanej kobiety i uśmiechnął się uroczo. Puścił jej oczko. Niestety nie zauważył wejścia Sama, ponieważ właśnie organizował “przyjęcie”.
-To co, panowie? Czyli pijemy pięć kolejek, bo jest nas piątka, prawda? - Nie był pewien, czy “panowie” umieją liczyć, jednak nie miało to większego znaczenia, ponieważ naprawdę miał zamiar się z nimi napić.
-Droga pani. Proszę przygotować jeszcze cztery podwójne kolejki dla naszej piątki. A, i niech pierwszą napije się pani z nami. Na mój koszt! Za pierwszą kolejkę płacę ja, bo jestem najmłodszy.-Zarządził i faktycznie wygrzebał pieniądze z kieszeni marynarki, żeby zapłacić za sześć podwójnych ognistych.
Uniósł swoją szklankę do góry i popatrzył na towarzyszy.
-Pierwszy toast za męska przyjaźń! Bardzo miło mi Was poznać panowie, nazywam się Isaac Bagshot, a panowie? No to co? Cheers! - Wypił całą podwójna za jednym razem i sięgnął po kolejną szklankę. Dał znak starszej pani, żeby polewała szybciej.
-Drugą kolejkę stawiasz ty, mój drogi. Taka była umowa.- Położył dłoń na ramieniu dryblasa na którego wpadł.- Drugi toast, proszę państwa, za Was! Za was wszystkich. Za rolników, rzemieślników i wytwórców którzy są solą tej ziemi! -Postukał obcasem po parkiecie który miał pod butem. -NIKT, kto nigdy nie zajął się praca fizyczną, nie zrozumie jaki to jest ciężki kawałek chleba. Jesteście żywicielami i solą naszej ziemi, która napędza gospodarkę i z której powinniśmy być dumni! Cheers, proszę państwa! - Jednym haustem wypił drugą podwójna. Paliła w gardło, jednak Isaac nieznacznie się skrzywił. I oczywiście sięgnął po trzecią.
-Zapłaciłeś? Wspaniale! To teraz kolej Twojego brata. TRZECI toast, za wszystkie piękne panie które dzisiaj odwiedziły ten lokal! - Spojrzał na właścicielkę baru stojąca za kontuarem i skinął jej głową w geście szacunku. Odwrócił się w stronę wejścia i kiedy pił trzecia kolejkę, jego wzrok w końcu spoczął na przybyszu którego wcześniej zawołano. Jego spojrzenie, zderzyło się ze spojrzeniem Sama, więc patrzył mu w oczy pijąc trzecią ognistą.