Musiała postawić granicę. Musiał sobie zdać sprawę, że nie powinien zachowywać się w stosunku do niej w taki sposób, wydawało jej się, że już dawno zrozumiał, że jest bardziej jego kumplem, nie chciała, żeby coś to popsuło. Ogólnie miała problem z tym, w jaki sposób chłopcy w jej wieku spoglądali na dziewczyny, wiedziała, że to przez to, że hormony buzowały, jednak nie było to usprawiedliwienie, a nie była też ślepa, widziała z jaką ilością dziewcząt spotykał się Bagshot.
- Może innym razem, głupie to było. - Powiedziała jeszcze cicho, będzie musiała przemyśleć swoje dosyć narwane zachowanie, przecież ta krótka decyzja mogła ją naprawdę wiele kosztować, nie powinna nikomu zdradzać swojej tajemnicy, kto wie, kiedy mogliby wyciągnąć tę kartę, a nie chciała skończyć w Azkabanie, czy w ogóle za to można było wsadzić do Azkabanu? Nie miała pojęcia, ale na pewno wolałaby nie sprawdzić tego na własnej skórze.
- Szkoda, że nie spróbowałeś z pucharem. - Powrót do pierwotnego tematu wydawał się być całkiem rozsądny, przecież spotkali się, żeby rozmawiać o nauce, a nie o pierdołach. Fakt, zaliczyli nawet jakiś sukces, zdaniem Yaxley jednak to było za mało do egzaminów, musieli się bardziej skupić, chociaż nie wiedziała, czy to odpowiedni moment, bo trochę jej się popsuł humor.