30.03.2024, 00:20 ✶
Isaac bardzo lubił ognistą, ale nie pamiętał kiedy ostatnio wypił trzy podwójne w przeciągu pięciu minut. Czuł, że w głowie mu lekko szumi, i że wypicie dwóch kolejnych będzie samobójstwem.
W oczy spojrzał mężczyźnie zupełnie przypadkiem. Po prostu akurat w tym miejscu w przestrzeni postanowił zawiesić wzrok. Czy był to przypadek? Zapewne tak. A może przeznaczenie? Któż to wie? Isaac odwrócił się, żeby odstawić pustą szklankę. Spojrzał na Boba, Tima, Johna i Garry'ego, i uśmiechnął się do nich miło.
-Panowie, naprawde bardzo Wam dziękuję. Na pewno jeszcze tu wrócę. W Londynie nie ma takich urokliwych pubów ani szczerych ludzi jak tutaj. - Powiedział już nie do ogółu, a do swoich nowych kolegów którzy jeszcze chwilę temu chcieli mu obić gębę. Każdemu z nich uścisnął dłoń. -Jeszcze raz dziękuję. - Sięgnął po swoje dwie ostatnie ogniste i spojrzał na Sama. Ruszył w jego kierunku.
-Ostatni toast, proszę państwa! Kto nie ma napitku? Ty! Podzielę się. - Wcisnął Samowi jedną ze swoich podwójnych ognistych. Nie wypadało nie wziąć i robić scen, ponieważ nastroje były pozytywne i wszyscy sie śmiali i dobrze bawili.
-Ostatni toast za wolność słowa i poglądów w czarodziejskiej Wielkiej Brytanii, proszę państwa!. - Wypił czwarta podwójna i odstawił pusta szklankę na pierwszy lepszy stolik obok siebie. Szumiło mu nieco w głowie i musiał się przewietrzyć. Oraz zapalić.
-Dobranoc! - Pomachał kapeluszem na pożegnanie i wyszedł z lokalu. Odetchnął. Wykaraskał się z tego jak prawdziwy Lockhart. Różnica jednak była taka, ze nie oszukał tych ludzi i nie zrobił z nich głupków. Napił się z nimi, zapłacił za swoją kolejkę i podziękował za towarzystwo.
Idąc wolnym krokiem po prostu gdzieś, wyciągnął z kieszeni papierosy i zapalił jednego
W oczy spojrzał mężczyźnie zupełnie przypadkiem. Po prostu akurat w tym miejscu w przestrzeni postanowił zawiesić wzrok. Czy był to przypadek? Zapewne tak. A może przeznaczenie? Któż to wie? Isaac odwrócił się, żeby odstawić pustą szklankę. Spojrzał na Boba, Tima, Johna i Garry'ego, i uśmiechnął się do nich miło.
-Panowie, naprawde bardzo Wam dziękuję. Na pewno jeszcze tu wrócę. W Londynie nie ma takich urokliwych pubów ani szczerych ludzi jak tutaj. - Powiedział już nie do ogółu, a do swoich nowych kolegów którzy jeszcze chwilę temu chcieli mu obić gębę. Każdemu z nich uścisnął dłoń. -Jeszcze raz dziękuję. - Sięgnął po swoje dwie ostatnie ogniste i spojrzał na Sama. Ruszył w jego kierunku.
-Ostatni toast, proszę państwa! Kto nie ma napitku? Ty! Podzielę się. - Wcisnął Samowi jedną ze swoich podwójnych ognistych. Nie wypadało nie wziąć i robić scen, ponieważ nastroje były pozytywne i wszyscy sie śmiali i dobrze bawili.
-Ostatni toast za wolność słowa i poglądów w czarodziejskiej Wielkiej Brytanii, proszę państwa!. - Wypił czwarta podwójna i odstawił pusta szklankę na pierwszy lepszy stolik obok siebie. Szumiło mu nieco w głowie i musiał się przewietrzyć. Oraz zapalić.
-Dobranoc! - Pomachał kapeluszem na pożegnanie i wyszedł z lokalu. Odetchnął. Wykaraskał się z tego jak prawdziwy Lockhart. Różnica jednak była taka, ze nie oszukał tych ludzi i nie zrobił z nich głupków. Napił się z nimi, zapłacił za swoją kolejkę i podziękował za towarzystwo.
Idąc wolnym krokiem po prostu gdzieś, wyciągnął z kieszeni papierosy i zapalił jednego