30.03.2024, 01:01 ✶
Isaac, rozwalony na swoim miejscu jak król, uśmiechał się bezczelnie. Nawet nie pokusił się o to, żeby z powrotem zapiąć koszulę. W oczach zapaliły mu się ogniki ekscytacji. Teraz to się rozkręcił! Dawno nie bawił się tak dobrze! Zaśmiał się głośno, kiedy Anthony mówił o zachęcaniu do aktu płciowego.
-Uznam to za komplement. Ale tak zupełnie szczerze, panie Shafiq, to powinniśmy się wstydzić za karanie kogoś, kto po prostu kocha. Każdy chce być kochany i każdy chce mieć kogoś, kogo będzie mógł kochać. Każdy kocha inaczej i powinniśmy to szanować. - Cała wesołość jakby na chwilę z niego wyparowała. Przez cały czas patrzył na Anthony’ego. - Dzielenie ludzi ze względu na orientację powinno być surowo zakazane i karane. Nie zapraszam do dyskusji, bo nie ma o czym.- Skwitował. Anthony może i był ekscentryczny, ale Isaac nie wiedział jakie ma poglądy na temat homoseksualizmu. Chciał jednak żeby była jasność, że w razie czego nie będzie z nim o tym dyskutował.
-A co do mojej trzeciej książki...- Tu już uśmiechnął się kącikiem ust, nieco bezczelnie. -Myślę, że to będzie dzieło mojego życia. Ta książka zostanie zapamiętana, panie Shafiq. A jeśli chodzi o dwie poprzednie, to polecam tę drugą. O nazizmie. Dowie się pan z niej rzeczy, o których nie ma pan pojęcia. Dowie się pan, co jeden człowiek jest w stanie zrobić drugiemu, tylko dlatego, że jest innego wyznania albo innej narodowości. A w ramach ciekawostki dodam, że w wolnej Polsce w przeszłości nigdy nie karano za inną orientację. A wydawać by się mogło, że polscy czarodzieje tacy zacofani, prawda? - Sięgnął po wężyk i pociągnął z shishy. Cieszył się, że wyraźnie wzbudzał w mężczyźnie jakieś emocje.
-Wilczy bilet? Panie Shafiq, jak zwykle zdam się na pana. To pan tu rozdaje karty. - Stwierdził nieco bezczelnie. Praca w Ministerstwie na pewno mu się przyda do napisania swojej książki. Łatwiej jest pozyskiwać informacje będąc wewnątrz. Isaac jednak był na tyle wykształcony, że mógł spokojnie darować sobie pracę biurowa i robić wiele innych rzeczy. Ta rozmowa i to spotkanie, poszło w bardzo złym kierunku. To nie było coś, czym mężczyzna mógł go szantażować.
- Proszę mi powiedzieć, jak się panu podobał mój występ? Powinienem jeszcze popracować? Odniosłem wrażenie, że mógł się pan poczuć nieco urażony, grożąc mi tym biletem. Ale ja pana ostrzegałem, że będę mówił prosto z serca. Nikt nie lubi być wodzony za nos, a płynie we mnie również krew Lockhartów, którzy wolą rozkładać karty, a nie dostawać resztki ze stołu. Albo będzie pan ze mną w końcu szczery, albo zejdźmy na inny temat, zjedzmy i rozstańmy się w miłej atmosferze. - Powiedział. W tym momencie ciężko było stwierdzić jaki miał humor, o czym myślał, czy zaraz się zaśmieje lub będzie poważny.
-Uznam to za komplement. Ale tak zupełnie szczerze, panie Shafiq, to powinniśmy się wstydzić za karanie kogoś, kto po prostu kocha. Każdy chce być kochany i każdy chce mieć kogoś, kogo będzie mógł kochać. Każdy kocha inaczej i powinniśmy to szanować. - Cała wesołość jakby na chwilę z niego wyparowała. Przez cały czas patrzył na Anthony’ego. - Dzielenie ludzi ze względu na orientację powinno być surowo zakazane i karane. Nie zapraszam do dyskusji, bo nie ma o czym.- Skwitował. Anthony może i był ekscentryczny, ale Isaac nie wiedział jakie ma poglądy na temat homoseksualizmu. Chciał jednak żeby była jasność, że w razie czego nie będzie z nim o tym dyskutował.
-A co do mojej trzeciej książki...- Tu już uśmiechnął się kącikiem ust, nieco bezczelnie. -Myślę, że to będzie dzieło mojego życia. Ta książka zostanie zapamiętana, panie Shafiq. A jeśli chodzi o dwie poprzednie, to polecam tę drugą. O nazizmie. Dowie się pan z niej rzeczy, o których nie ma pan pojęcia. Dowie się pan, co jeden człowiek jest w stanie zrobić drugiemu, tylko dlatego, że jest innego wyznania albo innej narodowości. A w ramach ciekawostki dodam, że w wolnej Polsce w przeszłości nigdy nie karano za inną orientację. A wydawać by się mogło, że polscy czarodzieje tacy zacofani, prawda? - Sięgnął po wężyk i pociągnął z shishy. Cieszył się, że wyraźnie wzbudzał w mężczyźnie jakieś emocje.
-Wilczy bilet? Panie Shafiq, jak zwykle zdam się na pana. To pan tu rozdaje karty. - Stwierdził nieco bezczelnie. Praca w Ministerstwie na pewno mu się przyda do napisania swojej książki. Łatwiej jest pozyskiwać informacje będąc wewnątrz. Isaac jednak był na tyle wykształcony, że mógł spokojnie darować sobie pracę biurowa i robić wiele innych rzeczy. Ta rozmowa i to spotkanie, poszło w bardzo złym kierunku. To nie było coś, czym mężczyzna mógł go szantażować.
- Proszę mi powiedzieć, jak się panu podobał mój występ? Powinienem jeszcze popracować? Odniosłem wrażenie, że mógł się pan poczuć nieco urażony, grożąc mi tym biletem. Ale ja pana ostrzegałem, że będę mówił prosto z serca. Nikt nie lubi być wodzony za nos, a płynie we mnie również krew Lockhartów, którzy wolą rozkładać karty, a nie dostawać resztki ze stołu. Albo będzie pan ze mną w końcu szczery, albo zejdźmy na inny temat, zjedzmy i rozstańmy się w miłej atmosferze. - Powiedział. W tym momencie ciężko było stwierdzić jaki miał humor, o czym myślał, czy zaraz się zaśmieje lub będzie poważny.