• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Little Hangleton Las Wisielców [18.07.1972] Z wizytą u Szeptuchy

[18.07.1972] Z wizytą u Szeptuchy
Widmo z Biura
The end
Of the sane world of men
Now I question all that I have seen
Is this is a spectre or a dream
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Leon to czarodziej obdarzony przeciętnym wzrostem (179 cm) i przeciętnej budowie ciała. Ciemny brąz włosów tego czarodzieja kontrastuje z jego bladą i zimną skórą oraz niebieskimi tęczówkami. Ubiera się przeważnie w ciemne i stonowane kolory szat czarodzieja, choć często nosi wyłącznie mugolskie ubrania. Na pierwszy rzut oka może sprawiać wrażenie bardzo słabowitego, co ma związek z ciążącą na nim niczym klątwa chorobą genetyczną.

Leon Bletchley
#7
01.04.2024, 19:47  ✶  

Pomimo, że to nie jest pierwsze ich spotkanie, nawet jemu trudno było przywyknąć do spojrzeń posyłanych mu przez tę kobietę. Prawdą było to, że nie wiedział czego się po niej spodziewać. Aż nazbyt optymistycznie zakładał to, że Szeptucha powie mu dokładnie to, co chciał usłyszeć. Cokolwiek miała mu do powiedzenia będzie lepsze od odprawienia go z kwitkiem. Pomimo tego, że nie musiał obawiać się zagrożenia ze strony tej kobiety to ten bardzo cichy, złowróżbny

— Jest pani tym, kim powinna pani być. Każdy niesie swoją klątwę. — Stwierdził nad wyraz uprzejmie i zarazem szczerze. Szeptucha była kobietą, której nie należało okłamywać. Darząc czarownicę należytym szacunkiem. Doceniał poświęcony mu czas. Jednocześnie podczas każdej wizyty, jaką składał kobiecie, niemożliwe było czuć się w pełni komfortowo w jej obecności. Teraz przez to, że Szeptucha spoglądała na niego smutno i jednocześnie tak jak zawsze, ale nawet teraz w oczach czarownicy dostrzegał nieprzyjemny błysk. Pochwała albo dezaprobata.

On również jest sobą, ze wszystkimi swoimi zaletami i wadami. Ze swoją chorobą genetyczną. Nie stanie się kim innym. Gdyby miał taką możliwość to wybrałby w pierwszej kolejności bycie zdrowym. Wszystko inne mogłoby zostać. Wszystko inne nie ciążyło mu tak bardzo jak ta choroba, ograniczająca jego możliwości doświadczania życia. Pod tym względem można było nazwać to przekleństwem, którego istnienie musiał zaakceptować. Tak naprawdę to jedyne co mógł zrobić.

Nie pierwszy raz przychodziło mu podjąć się próby zinterpretowania wypowiedzianych przez Szeptuchę słów. Z pewnością również nie ostatni. Nie dawało się zaprzeczyć temu, że wszyscy umierają. Istotne było to, czy Zimnych kres czeka szybciej, niż wszystkich ludzi? Ten stan nie był przecież naturalny. Serce zabiło znacznie szybciej w piersi, jak tylko ten ptak poderwał się do lotu. Kruki stanowiły zwierzęta nierozerwalnie powiązane ze śmiercią.

Po napełnieniu obu kubków odstawił miedziany dzbanuszek na swoje miejsce. Przeniósł spojrzenie na starszą kobietę, która zadała mu nad wyraz trafne pytanie. Nie był w stanie odpowiedzieć na nie twierdząco, choć chciałby móc to zrobić.

— Nie wydaje mi się. — Odparł zgodnie ze swoim stanem wiedzy, sięgając w tym momencie po kubek z herbatą. Upił pierwszy łyk tego naparu, wyczuwając w nim posmak takich ziół jak rozmaryn, mięta, szałwia i goździków. Szeptucha prawdopodobnie przygotowywała go własnoręcznie. — Właśnie dlatego mnie to niepokoi i staram się dowiedzieć o tym przypadku czegoś więcej. Rozmawiałem już jedną z osobą, która dostała się do Limbo... — Starał się spełnić prośbę przyjaciółki i dowiedzieć się czegoś więcej od samej Szeptuchy, nie tylko dla niej, ale również dla siebie. W oficjalnych publikacjach nie znajdzie tego rodzaju informacji. Szeptucha wydawała mu się właściwą osobą na właściwym miejscu.

Nie skomentował w żaden sposób, nawet nie uniósł brwi na tę wzmiankę o młotku. Dobrze wiedział, że Szeptucha pojawiała się na sabatach i wygłaszała przypadkowym ludziom przepowiednie, a potem bardzo szybko znikała.

— Czy mogłaby pani powiedzieć mi coś więcej o tych konsekwencjach, które dopiero nadejdą? Zwłaszcza dla nich. To cenna przestroga. Nie zamierzam tam wchodzić. — Postanowił podpytać o to czarownicę, mając nikłą nadzieję na to, że zdradzi mu coś więcej odnośnie konsekwencji dla Zimnych. Regularnie śledził czarodziejską prasę, dzięki temu wiedział, co działo się w ich świecie. To właśnie tam pojawiły się doniesienia o tajemniczych potworach, z którymi nie miałby żadnych szans.

— W pani słowach jak zawsze kryje się wielka mądrość, której znaczenie zrozumiem w odpowiednim czasie. — Wypowiedziane przez niego słowa nie stanowiły wyraźnego komplementu, tylko niezaprzeczalny fakt. Z pewnością się tego dowie. Nie zmieniało to faktu, że pomyślał o zwierciadłach w Gabinecie Luster. Pokazywały to, czego się pragnie, wady i zalety albo siebie takim, jakim byłoby się, gdyby podjęłoby się inne decyzje.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Leon Bletchley (2783), Norvel Twonk (1830)




Wiadomości w tym wątku
[18.07.1972] Z wizytą u Szeptuchy - przez Leon Bletchley - 15.01.2024, 21:29
RE: [18.07.1972] Z wizytą u Szeptuchy - przez Norvel Twonk - 06.02.2024, 17:28
RE: [18.07.1972] Z wizytą u Szeptuchy - przez Leon Bletchley - 03.03.2024, 01:35
RE: [18.07.1972] Z wizytą u Szeptuchy - przez Norvel Twonk - 09.03.2024, 16:46
RE: [18.07.1972] Z wizytą u Szeptuchy - przez Leon Bletchley - 20.03.2024, 21:50
RE: [18.07.1972] Z wizytą u Szeptuchy - przez Norvel Twonk - 31.03.2024, 19:34
RE: [18.07.1972] Z wizytą u Szeptuchy - przez Leon Bletchley - 01.04.2024, 19:47
RE: [18.07.1972] Z wizytą u Szeptuchy - przez Norvel Twonk - 19.04.2024, 11:38
RE: [18.07.1972] Z wizytą u Szeptuchy - przez Leon Bletchley - 01.05.2024, 17:34
RE: [18.07.1972] Z wizytą u Szeptuchy - przez Norvel Twonk - 20.05.2024, 01:37
RE: [18.07.1972] Z wizytą u Szeptuchy - przez Leon Bletchley - 22.05.2024, 23:33

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa