Zabrała się więc za malinki. Za nimi nie za bardzo przepadała. Jako dziecko, gdy zrywała je z krzaczków i podjadała to trafiła w środku na larwę, a to sprawiło, że śmiertelnie się wystraszyła i nie ruszała malin od tamtej pory. Nie piła soków malinowych, nie zjadała ich, nie kupowała nawet dżemów, czy ciastek z tym nadzieniem. Każdy o tym raczej wiedział, ale problemu w ogarnięciu ich nie miała, więc z przyjemnością zaczęła je oczyszczać i dodawać do odpowiedniej miski.
– Jeśli chodzi o mnie – zaczęła, bo w końcu Nora wcześniej też o nią pytała, a Ave sprytnie zmieniła plan, ale ile można zwlekać z milczeniem na swój temat nie? – Too u mnie trochę się działo. W moim życiu znowu pojawił się Augustus, co pewnie nie umknęło twojej uwadze, ale pozbyłam się go jakiś czas temu – odparła nie patrząc na kuzynkę. Nie umiała przed nią ukrywać takich rzeczy. Była dla niej ważna, więc powinna wiedzieć o takich rzeczach, nie? – Mówię ci to, bo nie wiem, czy w końcu nie wróci i nie będzie chciał znowu się ze mną spotkać. Wolę go unikać, więc jakby się o mnie pytał to ja nie istnieje – dodała szybko jak na Avelinę.