01.04.2024, 23:49 ✶
Widząc mowę ciała Brenny oraz jej minę, zabrał szybko rękę i odstąpił od niej o krok. Chciał podnieść kwiaty które upadły na ziemię, jednak dziewczyna była szybsza. Nie powinien jej tak atakować.
-Brenna, jesteś ranna? - Spojrzał na nią dość poważnie i nie pociągnął żartu z ziemniaczkiem, ponieważ bardziej przejął się jej stanem. Wiedział, że miała niebezpieczną pracę i pewnie nie raz narażała swoje życie.
-Słyszałem, że pracujesz w Brygadzie Uderzeniowej. Moje gratulacje. A ja wróciłem dosłownie niedawno. - Spojrzał przez ramię w stronę pubu w którym siedział. Wskazał dłonią na szyld. Dziewczyna mogła dostrzec, że ma czarne, wyblakłe plamy na dłoni.
-Jeśli nie jesteś mocno zajęta i nie idziesz na żadną randkę… - Tu spojrzał na kwiaty które trzymała w rękach. - To może miałabyś chwilę żeby porozmawiać? Siedziałem w “The Vale Cottage” I czytałem. - A cóż innego mógłby robić? Zawsze coś czytał. Teraz jednak to co robił było dość żmudne i powtarzalne, więc cieszył się, że spotkał Brenne. Dodatkowo, miał do niej morze pytań. W przeciągu kilku dni i tak zamierzał wysłać jej sowę z prośbą o spotkanie. Do niej, i do jej brata.
- Moi rodzice nadal siedzą w Norwegii. A ja wróciłem już na stałe do Anglii. Czeka mnie… dużo pracy. - Uśmiechnął się w końcu lekko do Ziemniaczka. Nie mógł się na nią napatrzeć, dziwnie było widzieć ją jako dorosłą kobietę. Zastanawiał się, czy bardzo się zmieniła. Czy praca którą wykonywała, wpłynęła na jej zachowanie, postrzeganie świata i empatię do ludzi? Czy nadal była tym samym wesołym Ziemniaczkiem? Miał nadzieję, że za chwilę się o tym przekona.
Isaac wyciągnął papierosy z kieszeni marynarki i poczęstował dziewczynę:
-Palisz?
-Brenna, jesteś ranna? - Spojrzał na nią dość poważnie i nie pociągnął żartu z ziemniaczkiem, ponieważ bardziej przejął się jej stanem. Wiedział, że miała niebezpieczną pracę i pewnie nie raz narażała swoje życie.
-Słyszałem, że pracujesz w Brygadzie Uderzeniowej. Moje gratulacje. A ja wróciłem dosłownie niedawno. - Spojrzał przez ramię w stronę pubu w którym siedział. Wskazał dłonią na szyld. Dziewczyna mogła dostrzec, że ma czarne, wyblakłe plamy na dłoni.
-Jeśli nie jesteś mocno zajęta i nie idziesz na żadną randkę… - Tu spojrzał na kwiaty które trzymała w rękach. - To może miałabyś chwilę żeby porozmawiać? Siedziałem w “The Vale Cottage” I czytałem. - A cóż innego mógłby robić? Zawsze coś czytał. Teraz jednak to co robił było dość żmudne i powtarzalne, więc cieszył się, że spotkał Brenne. Dodatkowo, miał do niej morze pytań. W przeciągu kilku dni i tak zamierzał wysłać jej sowę z prośbą o spotkanie. Do niej, i do jej brata.
- Moi rodzice nadal siedzą w Norwegii. A ja wróciłem już na stałe do Anglii. Czeka mnie… dużo pracy. - Uśmiechnął się w końcu lekko do Ziemniaczka. Nie mógł się na nią napatrzeć, dziwnie było widzieć ją jako dorosłą kobietę. Zastanawiał się, czy bardzo się zmieniła. Czy praca którą wykonywała, wpłynęła na jej zachowanie, postrzeganie świata i empatię do ludzi? Czy nadal była tym samym wesołym Ziemniaczkiem? Miał nadzieję, że za chwilę się o tym przekona.
Isaac wyciągnął papierosy z kieszeni marynarki i poczęstował dziewczynę:
-Palisz?