Magiczna dolina była urokliwym miejscem, które Regina pamiętała z paru swoich wyjazdów sprzed kilku lat. Teraz kiedy postawiła nogi na polanie przygotowanej pod całe świętowanie, pomyślała, że dolina prawie w ogóle się nie zmieniła. Dalej czuć było w powietrzu to coś, co sprawiało, że chciała raz za razem nabrać powietrza do granic możliwości.
Uczyniła to po raz trzeci, odkąd aportowała się na polanę i ruszyła w stronę stoiska przycupniętego na granicy kniei. Z ciekawości i potrzeby samotności zdecydowała się wziąć jeden z zaczarowanych koszy i wejść do lasu. Szukanie jajek nie było jej priorytetem, ale postanowiła przyłączyć się do zabawy i po prostu spróbować.
Początek drogi był trudny, bo leśna ścieżka prędko zniknęła pomiędzy drzewami, których korzenie łase były na czarodziejskie nogi. Regina potknęła się kilka razy, rozglądając za jajkami, ale niestety żadnego nie zauważyła.
6+6=12 - pomarańczowe pole
Dalsza wędrówka należała już do łatwiejszych. Co prawda szczęście jej nie dopisało, bo jak dotąd nie znalazła żadnego jajka. Omiotła spojrzeniem bujne krzewy, koło których przechodziła, ale nic na nich nie zauważyła. A szkoda, bo gdyby rozglądała się uważniej, to zdobyłaby jedno jajko. Tymczasem powędrowała dalej.
12+1=13 - fioletowe pole
Im dalej w las tym gorzej, taka myśl przemknęła przez głowę Reginy, kiedy ta rozglądała się za owalnymi kształtami. Drzewa, drzewa, krzaki, miło było pobyć samemu i we względnej ciszy. Tak naprawdę las wydawał pełno dźwięków, chociaż na pierwszy rzut oka wydawał się tak spokojny i milczący. Cymbał zamruczał na jej karku i zmienił pozycję, powracając do drzemki.
13+2=15 - zielone pole
Jajka: 1
Rowle przerzuciła koszyk do drugiej ręki i w tym właśnie momencie zauważyła, że w trawie leży coś czerwonego. Uśmiechnęła się do siebie, bo oto udało jej się znaleźć pierwsze jajko. Czerwone ze złotymi ornamentami było naprawdę ładne, nawet według pozbawionej gustu Olbrzymki. Schowała zdobycz do koszyka i ruszyła dalej.
15+5=20 - zielone pole
Jajka: 2
Kolejne jajko było niebiesko-zielone i leżało oparte na wysokiej gałęzi. Ktoś niższy łatwo mógł je przeoczyć, ale Regina miała je na wysokości oczu. Ponownie się uśmiechnęła i schowała znalezisko do koszyka.
20+3=23 - pomarańczowe pole
Rozglądała się, rozglądała, ale niestety nic wśród zieleni i brązu nie wybijało się na tyle, by mogło przyciągnąć jej wzrok. Jajko skryte pod rozłożystym listem chrzanu było w ciemnogranatowym kolorze, przez co go nie zauważyła i poszła dalej.
23+10=33 - pomarańczowe pole
Las raz gęstniał, raz się przerzedzał. Regina raz zauważyła sylwetkę jakiegoś zwierza, które przemknęło pomiędzy pniami ogromnych dębów, ale jajek jak nie było, tak nie było.
33+10=43 - pomarańczowe pole
43+4=47 - niebieskie pole
Jajka: 3
Czy w krzakach coś błysnęło? Nieee, zdawało mi się. Z początku zignorowała to uczucie, mówiące by zerknęła raz jeszcze w tamto miejsce, ale po kilkunastu krokach zdecydowała się zawrócić. Wyszło jej to na dobre, bo znalazła trzecie jajko.
47+8=55 - zielone pole
Jajka: 4
Los się do niej uśmiechnął i nawet poklepał ją po ramieniu, bo w spróchniałym pniu, do którego zajrzała, znalazła żółte jajko. Przetarła je z igliwia i schowała do koszyka.
55+8=63 - pomarańczowe pole
Jajka: 4
63+5=68 - pomarańczowe pole
Jajka:4
68+6=74
Jajka: 4
Głodomór - zjedz jedno jajko
Suma jajek: 3
Wędrówka lasem zaczęła jej się dłużyć. W zasięgu wzroku nawet pomimo wracania się czy też sprawdzania najmniej oczywistych miejsc nie znalazła więcej jajek, a końca lasu nie było widać. Smoczognik przeciągnął się, kiedy przechodziła przez płytki strumyk i skubnął kołnierz kurtki, komunikując, że coś chce.
— Co tam gagatku? Pospałeś, poleniuchowałeś i teraz byś coś zjadł?
W głosie Reginy słychać było rozbawienie. Cymbał na jej słowa przeciągnął się ponownie i otarł głową o jej szyję. Ewidentnie coś chciał i kobieta nawet wiedziała co.
— Dzielimy się na pół, sprawiedliwie. — powiedziała, obierając jedno z jajek.
Rozerwała je na pół i podsunęła pod nos pupilowi, który w trzech szybkich kęsach połknął swoją porcję. Dodatkowo dała mu swoje żółtko, bo sama za nimi nie przepadała. Drugą połowę jajka zjadła na jeden raz i otrzepała ręce.
Przeszli z dobrą setkę metrów, kiedy drzewa zaczęły rosnąć coraz dalej od siebie. Niedługo później las się skończył i Regina wróciła na polanę. W koszyku były teraz tylko trzy jajka, ale uważała, że to i tak dobry wynik.