Dobrze się stało, że jej działania zostały dość szybko odkryte i Sophie nie popadła w większe kłopoty, niż można było to przypuszczać. Robert na prowadzeniu działalności znał się znacznie lepiej niż Richard. Dlatego o więcej potrzebnych informacji oraz opinii najlepiej byłoby udać się prosto do niego. Młodszy z bliźniaków zwrócił uwagę na jej nieodpowiednie działania pod względem bezpieczeństwa rodziny i prawa. Głębiej w to wszedł starszy z braci, który wypunktował swojej córce, gdzie między innymi pojawiły się większe problemy.
Sophie nie zarejestrowała działalności a już podpisywała umowy. Produkcję otworzyła w pokoju, zamiast pierw zarobić na własny lokal. Robert w większości poparł jego słowa. Richard nie wtrącał się w słowa brata. Obserwował Sophie, do której chyba wszystko już dotarło. Próba powstrzymywania łez skończyła się jej przegraną. Najwyraźniej zdawała sobie sprawę z tego, że popełniła duży błąd.
Chciała pomóc, a tylko zaszkodziła. Nie tylko sobie, ale i ich rodzinie. Przez jej nierozważność w podejmowaniu decyzji i działań, dopuściła do tego, żeby jej ojciec musiałby pokrywać kwotę jej kary, jeżeli taka miałaby miejsce.
Jednym słowem – wstyd.
Richard zaciągnął się papierosem i strzepnął popiół w popielniczce, jaka znajdowała się na biurku. Dostrzegł przy okazji spojrzenie brata, ale pokręcił mu głową, że dodać nie ma już co. Jedynie rozwiązać jakoś ten problem. Skoro dziewczyna niczemu nie zaprzeczała, niczego nie naprostowywała. Co znaczyło, że wszystko co od niej się dowiedział, było prawdą. Nie kłamała mu. Nie umiała.
Wypuściwszy tytoniowy dym, usłyszawszy próbę odwrócenia błędu w sposób zmiany terminu, mogło nie udać się.
- To tak nie działa, Sophie. Umowa jest podpisana, musisz się z tego wywiązać w terminie. Klientowi może zależeć na czasie i nie na rękę będzie mu ta zmiana. Jak mu to wyjaśnisz? Sądzisz, że potraktuje Cię poważnie?Zapytał dziewczynę. Dając jej czas na zastanowienie się. Może ten cały Prewett będzie wyrozumiały i pójdzie jej na rękę? Wtedy miałaby duże szczęście uniknięcia kary. Richard wiedział jak działa biznes w kontekście zawierania umów z klientami. Biorąc pod uwagę ich potrzeby, dostosowując się ze zleceniem do ich terminów. Mieli już sytuacje, że towar był potrzebny pilnie z dnia na dzień. Choć świece to nie to samo co alkohol. Ale jednak produkt, którym operują w handlu.
- Jeżeli jest wyrozumiały, to może będziesz miała trochę szczęścia.
Dodał, choć nie miało to brzmieć jak pocieszenie. A może zwrócenie uwagi na to, że zdarzają się klienci wyrozumiali. Rzadko, ale jednak. Może będzie miała przy tym kliencie więcej szczęścia? Jest młoda. Popełniła duży błąd, za który musi teraz zapłacić, wyciągnąć wnioski. I mieć nadzieję, że więcej ich nie popełni.
Pocieszać jej nie zamierzał. Życie bywa okrutne i trzeba sobie z tym radzić samemu.
Pozostawało jeszcze pytanie, czy zamierzała posłuchać się ojca. Czy pójdzie na staż do Blacka, czy Richard ma ją wprowadzić w biznes rodzinny? Bowiem o własnej działalności, musiała na razie zapomnieć. Uzbieranie pieniędzy na lokal, może jej trochę potrwać.