• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 5 6 7 8 9 … 16 Dalej »
[lipiec 1966] Canto della sirena

[lipiec 1966] Canto della sirena
viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#18
02.04.2024, 16:57  ✶  
Chyba faktycznie jesteśmy synami swoich ojców, pomyślał przelotnie, porównując niejako sytuację Anthony'ego ze swoją własną. Gdyby miał określić, która część rodziny - Longbottomowie czy Potterowie - mieli większy wpływ na jego wychowanie, to śmiało wskazałby rodzinę ojca. Mistrzowie pojedynków zwyciężyli z handlarzami kosmetyków. Chociaż wpływy matki były znaczące w ich zachowaniu i prezencji, tak w dużej mierze Elise nader często lamentowała nad wyglądem swoich dzieci, z naciskiem na swoją jedyną córkę.

— Skoro ty wychowałeś się w kuźni, to ja w zbrojowni — odparł, wywracając lekko oczami. — Bądź co bądź, miecz Gryffindora nie wisi nad kominkiem tylko dla ozdoby. Walki szermiercze, pojedynki czarodziejów... Akurat to mam we krwi. Obawiam się, że z językami jest nieco gorzej.

Nie mógł pochwalić się całą gamą języków, jakimi operował, nawet jeśli Anthony w większości z nich podpierał się magią. Mógł co najwyżej uniemożliwić rywalowi ucieczkę przed pojedynkiem, rzucając mu pod nogi rękawice, której nie dało się odrzucić. Czasem bywało to przydatne, zwłaszcza w pracy, jednak magia Shafiqów wydawała mu się dużo bardziej przydatna w codziennym życiu. Mimowolnie zaczął zastanawiać się nad tym, jak to działało; czy magia wpływała na myśli, czy sam aparat mowy? A może oba? Czy mężczyzna był w stanie myśleć w obcym język? Czy rodowe zdolności tłumaczyły wszystko za niego?

— Owszem — odparł z lekkością, odrywając wzrok od szyi Anthony'ego, na którą się zapatrzył. Rozejrzał się na prawo i lewo, aby koniec końców skierować wzrok na równoległy do nich brzeg basenu. — Gdybyśmy byli na wybrzeżu, a nie pod ziemią, to powiedziałbym, że to kwestia horyzontu. — Westchnął cicho. — Jest jak obietnica czegoś nowego, niespotykanego, może nawet lepszego. Ale woda zabiera równie tyle, ile daje. To pewnie dlatego ludzie w mitach tak bali się Posejdona. Żywioł równie piękny, co i niebezpieczny. — Uśmiechnął się bez radości, poruszając delikatnie dłonią o taflę wody. — A ludzi i tak tylko do niego ciągnie.

Uśmiechnął się pod nosem, gdy Anthony zaczął opowiadać o swojej dawnej pasji. Ciekawe, czy dalej grał? Byłoby marnotrawstwem, gdyby talent, nieważne jak mały, uległ ciężarowi codziennych obowiązków, nie mogąc powrócić na powierzchnię. W ich apartamencie znajdował się harfa, a także kilka par skrzypiec. Przynajmniej wydawało mu się, że były to skrzypce. Czy Anthony był obyty także z innymi instrumentami? Erik przechylił głowę, próbując wyobrazić sobie, jak zachowywałby się drugi czarodziej podczas występu. Zachowałby kamienną twarz, czy też pozwoliłby, by wszystkie emocje trzymane w środku wylały się na jego twarzy jak atrament na karcie pergaminu?

— To trochę smutne — zauważył nieoczekiwanie. — To jest, z czysto teoretycznego punktu widzenia. — Uprzedził, nie chcąc przez przypadek urazić Anthony'ego. Robiąc to, sam zresztą pewnie poczułby ukłucie strachu. Rodzinne ambicje popchnęły ich w innych kierunkach, jednak potrzeba dostosowania się do oczekiwań towarzyszyła im obydwu. — Człowiek kopie tę studnię i nie patrzy na inne możliwości, bo zna tylko ten jeden dół, zaprzyjaźnił się z nim, poznał go i czuje się w nim bezpieczny. Ale czy to od razu znaczy, że jest lepszy? To jak... Ucinanie sobie skrzydeł albo odcinanie gałązek na krzewie. Utrata perspektyw na poczet złudnego poczucia spełnienia. — Zrobił krótką pauzę. — Albo jest to bardzo konkretna droga do celu, a ignorowanie alternatyw jest po prostu oznaką skupienia na nagrodzie, jaka czeka na końcu.

Zmarszczył brwi, czując, że gubi się nieco we własnych myślach. Sądził, że znalazł odpowiednią puentę, ale teraz już nie był tego taki pewny. Dotrzymanie kroku Shafiqowi w rozmowie było wyzwaniem, nawet mile widzianym, ale też trudnym. Zwłaszcza w momentach takich jak ten, gdy wydawało mu się, że w końcu znalazł właściwą konkluzję swojego potoku myśli, tylko po to, by ostatecznie zwątpić w siebie i własne słowa. Zaczął poruszać nieporadnie ustami, próbując coś dodać, ale nie potrafiąc znaleźć odpowiednich słów.

— Nie kłamię! — obruszył się Longbottom, gdy został uraczony uwagą na temat swoich komplementów. — I zapewniam cię, że nie jest to tylko zwykła galanteria. — Komentarz go rozjuszył. Może dlatego, że nie wiedział, czy jego źródłem była niepewność samego Shafiqa, czy to, że próbował go poddać kolejnemu testowi, wprowadzając na następny etap potyczki słownej zaczętej kilka poziomów wyżej, w wystawnym apartamencie. — Miło się na ciebie patrzy. Zwłaszcza gdy odchylasz głowę i napisz mięśnie szyi. — Ugryzł się w język, jednak mleko już się rozlało. Czasem mniej znaczyło więcej, a teraz powiedział o parę słów za dużo. I wątpił, aby było mu to podarowane. — Odkrywasz się. To bardzo... ufne. — Odwrócił wzrok. — Trochę jak pies, który odwraca się na plecy, bo domaga się głaskania. Bardzo podobny poziom niewinności bezbronności.

Trzeba było trzymać język za zębami Longbottom, pomyślał, sznurując usta. Nie naginał prawdy, mówił prosto z serca, jednak czasem lepiej było pozostawić takie przemyślenia dla siebie. Z drugiej strony poczuł się sprowokowany słowami kompana, a nie znosił, gdy sugerowało mu się kłamstwo w złej wierze. Automatycznie chciał wtedy pokazać, że jego perspektywa faktycznie ma jakieś podstawy. Ale czy wypadało robić to tak otwarcie?

Gdyby Erik już miał wyobrażać sobie samego siebie w greckich zaświatach, to zdecydowanie bardziej preferował scenariusz, gdzie ląduje na Wyspach Szczęśliwych. Huh, jak na osobę, która wolała nie fantazjować zbytnio o czyjejkolwiek śmierci, to kojarzył zaskakująco dużo szczegółów związanych z podziemną krainą umarłych. Instynkt, a może potwierdzenie tego, że Morfeusz właśnie przy tych historiach wykazywał się największą erudycją, przez co opowiastki lepiej zapadały w pamięć? Poza tym, byłbym gościem, a nie poddanym, dorzucił bezgłośnie.

— Słucham? — Podniósł na niego nieoczekiwanie wzrok, gdy wspomniał, że wcale nie byli na urlopie. Momentalnie się spiął, gdy okazało się, że była to informacja, która powinna do niego trafić już jakiś czas temu. — Myślałem... Zakładałem... Ty... Sądziłem, że będziesz tu odpoczywać! — A nieoficjalnie spotkania w barze to dalej była praca. Po prostu w bardziej kameralnych warunkach. — Więc nie, Lisa nic mi takiego nie powiedziała.

Zgromił go wzrokiem, gdy kolejny raz go obśmiał, jednak w jego przypadku irytacja wydawała się rywalizować z zażenowaniem. Sam to spowodował. Ten komplement, próba wytłumaczenia się... Tylko zrobił z siebie łatwy cel. A teraz zbierał owoce własnej głupoty. Wypuścił powoli powietrze przez usta, żałując, że po basenie nie plątały się pracownice ośrodka. Czego by teraz nie dał za coś mocniejszego lub w gruncie rzeczy cokolwiek na czym mógłby się skupić.

— I tak spędziłem każdą noc w tym kraju pod twoimi drzwiami. To czy znajdę się parę metrów bliżej, raczej nie będzie stanowiło wielkiej różnicy. I wystarczy ochroniarz. Do krzyżwoca mi daleko. — Z niezadowoleniem odnotował fakt, że Anthony ewidentnie robił sobie z niego żarty. Niby stawiał go na piedestale, ale robił to w sposób tak kpiący, że podium mogło równie dobrze być kuchennym taboratem, na który nałożony tani pokrowiec z bazaru. Pokręcił powoli głową na wspomnienie o słodkościach, jakie miały czekać na nich po kolacji. — Chciałem zdać się na ciebie, ale chyba straciłem apetyt.

Podpłynął bliżej brzegu, aby oprzeć się o niego plecami i założyć ręce na piersi.

— Deserem trzeba się delektować, podobnie jak winem i figami, a jak sam wspomniałeś. jutro musisz wcześnie wstać, więc jak widać, czas nie działa na naszą korzyść. — Wykrzywił usta we wrednym grymasie, odczuwając poniekąd satysfakcję z tego, że wykorzystuje informacje Anthony'ego przeciwko niemu. Kto od miecza wojuje ten od miecza ginie, czyż nie? — Z chęcią spędziłbym z tobą więcej czasu, jednak nie śmiałbym trzymać cię ze sobą do późna. Jeszcze byś zaspał na spotkanie. — Westchnął dramatycznie. — A zajadanie się słodkościami na własną rękę, to też niezbyt duża radość. Mogę sobie tym razem darować. Ze względu na ciebie.


the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Anthony Shafiq (18367), Erik Longbottom (18293)




Wiadomości w tym wątku
[lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 14.03.2024, 10:26
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 15.03.2024, 00:52
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 18.03.2024, 16:27
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 20.03.2024, 00:42
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 20.03.2024, 22:40
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 21.03.2024, 03:19
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 21.03.2024, 17:50
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 23.03.2024, 18:27
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 25.03.2024, 00:26
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 25.03.2024, 17:38
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 25.03.2024, 23:56
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 27.03.2024, 00:04
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 27.03.2024, 12:00
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 29.03.2024, 03:09
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 29.03.2024, 16:03
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 31.03.2024, 20:43
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 01.04.2024, 21:36
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 02.04.2024, 16:57
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 02.04.2024, 20:47
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 04.04.2024, 02:10
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 04.04.2024, 23:29
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 05.04.2024, 21:50
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 06.04.2024, 00:46
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 07.04.2024, 19:14
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 06.04.2024, 23:09
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 08.04.2024, 01:37
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 08.04.2024, 12:48
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 09.04.2024, 22:01
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 11.04.2024, 15:16
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 12.04.2024, 21:42
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 13.04.2024, 19:16
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 15.04.2024, 19:28
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 16.04.2024, 16:27
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 20.04.2024, 21:03
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 20.04.2024, 23:43
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 24.04.2024, 19:26
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 25.04.2024, 10:11
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 29.04.2024, 02:00
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 29.04.2024, 16:22
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 04.05.2024, 19:00
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 04.05.2024, 22:02
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 06.05.2024, 03:25
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 06.05.2024, 17:51
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 14.05.2024, 01:35
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 14.05.2024, 14:05

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa