• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Śmiertelnego Nokturnu v
« Wstecz 1 2 3 4 Dalej »
[15.07.1972] Couldn't help myself

[15.07.1972] Couldn't help myself
femininomenon
I'm never gonna please the crowd
Even if they told me how
I came into this world too loud
And that's the way I'm going out
wiek
25
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
metamorfomag
zawód
dla rodziny głównie
Nie da się Mewy opisać, bo jest metamorfomagiem. Nikt nie wie, jak tak naprawdę wygląda, bo zmienia wygląd jak rękawiczki. Nie tylko wybitnie często podszywa się pod innych, ale też manipuluje aparycją nawet gdy pozostaje przy własnej tożsamości, bo chce w oczach innych utrzymać pewne wrażenie. W jej codziennym wyglądzie da się znaleźć kilka cech wspólnych: azjatyckie rysy, zwykle czarne włosy średniej długości, chłopięcy ubiór. Nosi się - i poniekąd zachowuje - jak bad boy, ewidentnie nie próbując nigdy być damą. Zawsze da się ją poznać po zadziornym spojrzeniu oraz ostrym sposobie wypowiedzi. No i tej bezczelnej pewności siebie.

Maeve Chang
#3
02.04.2024, 22:00  ✶  
Niektóre ludowe porzekadła jednak niosły ze sobą pewne mądrości, wiecie? W tym wypadku chodziło o z kim się zadajesz, takim się stajesz, gdyż Mewa niechybnie odnosiła w tym momencie wrażenie, że ta dysleksja Stanleya się na niej z lekka odbija.
Owszem, zakup był wspominany wielokrotnie i przebąkiwany w rozmowach, nawet takich, których Maeve akurat nie słuchała jednym uchem. A i tak, przez ten calutki czas, była przekonana, że kupowany będzie nie gobelin, a goblin.
Zdziwiła się trochę, że Rosie chce się bawić w handel żywym towarem, ale kim była Mewa, żeby oceniać biznes na Nokturnie. Musiałaby mieć marzenia stricte samobójcze, żeby się ludziom w interesy tutaj wpieprzać nieproszona, nawet jeśli były kompletnie niemoralne i cokolwiek martwiące. Zapytała nawet, po ile taki goblin chodzi na rynku, ale chyba niedosłyszeli jej pomyłki fleksyjnej, bo odpowiedzieli całkiem szczerze. A Mewa pomyślała wtedy, że całkiem w sumie tanio takie gobliny skórę sprzedają, ale chyba raczej nie z własnej woli.
Natomiast chyba nie muszę przedkładać jak się podekscytowała, kiedy usłyszała, że ten goblin będzie bardzo duży. Zwykle w swoim życiu widziała tylko takie karłowate, może jakoś do pasa, więc to prawie jakby cyrk Bellów do miasta przyjechał. Zawód na widok właściwego gobelinu był więc wymierny.
Markotna była trochę tachając ten dywan. Nie powiedziała na głos, że właśnie wygląda trochę jak coś, co wisiało na ścianie w mieszkaniu tego ruskiego dealera, za którym uganiała się ostatnio Lorraine, bo odnosiła wrażenie, że żart nie zostanie dobrze odebrany i McKinnon jej zwyczajnie przyfasoli. Wydała na prezent ciężkie, zarobione nieuczciwie pieniądze, a ponadto wzór wydziergany podobno był całkiem misterny. Niektórzy mogliby to nazwać kiczowatym, ale Stachowi się na pewno spodoba. Jak nie na trzeźwo, to po kilku głębszych.
- Flądra ma kilka żyć w zanadrzu - wydusiła zza obiektu kaźni, przez który ewidentnie będzie miała problemy z plecami cały tydzień. Gdyby wiedziała, że to diabelstwo będzie takie ciężkie, zapłaciłaby kilka knutów menelom z okolicy, żeby się wykazali w jej imieniu. - Ja nie - dodała cicho, po czym wydała z siebie dźwięk wyduszanego z płuc powietrza, kiedy cała waga spadła w jej ramiona. Pomyślała, że Stachu lepiej niech się posika ze szczęścia na jego widok, bo inaczej to wszystko nie będzie tego wysiłku zwyczajnie warte.
Przecisnęła się przez drzwi z trudem, ale dała radę. Usłyszała, że ma to dotargać do salonu, a jak kobieta coś mówi, to usłyszeć znaczy wykonać. Resztką pary z płuc dociągnęła to do wskazanego pomieszczenia i cisnęła to na ziemię jak niechciany worek z trupem.
W sumie można byłoby w takim zwiniętym gobelinie schować truchło całkiem zgrabnie.
- Chcę, no przecież, że chcę - odparła, oddychając ciężko. W tym momencie przysiadła na oparciu stojącego nieopodal fotela, wspierając dłonie na rozłożonych kolanach. Jak twój stary po wejściu na czwarte piętro i jęknięciu, że "do was tutaj wyjść".
- Ale potem do Stacha już tego nie targam, nie ma opcji. Już wolę zapłacić temu zmarnowanemu chłopakowi, co ci koczował pod wejściem, niech zarobi na chleb - oświadczyła, odgarniając z twarzy włosy.


I wanna skin you alive
I wanna wear your flesh
— like a costume —
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Ambrosia McKinnon (1660), Maeve Chang (1345), Pan Losu (42)




Wiadomości w tym wątku
[15.07.1972] Couldn't help myself - przez Ambrosia McKinnon - 01.04.2024, 01:23
RE: [15.07.1972] Couldn't help myself - przez Pan Losu - 01.04.2024, 01:23
RE: [15.07.1972] Couldn't help myself - przez Maeve Chang - 02.04.2024, 22:00
RE: [15.07.1972] Couldn't help myself - przez Ambrosia McKinnon - 02.04.2024, 23:58
RE: [15.07.1972] Couldn't help myself - przez Maeve Chang - 05.06.2024, 00:26
RE: [15.07.1972] Couldn't help myself - przez Ambrosia McKinnon - 07.09.2024, 04:52
RE: [15.07.1972] Couldn't help myself - przez Maeve Chang - 26.09.2024, 22:49
RE: [15.07.1972] Couldn't help myself - przez Ambrosia McKinnon - 21.01.2025, 03:36

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa