Dotarło do niego, że kiedy Prewett wydusił z siebie jakąkolwiek myśl, nawet taką, która przed chwilą nawiedziła jego własną głowę, od razu poddawał ją nadmiernej krytyce. „Skoro zadałem to pytanie, to pojawiła się we mnie potrzeba dowiedzenia się czegoś, czyli chciałem”, odburknąłby, gdyby mu to zdanie nie ugrzęzło w gardle. A później milczał, bo mimo rzuconej wpierw uwagi, Laurent faktycznie zaczął opowiadać o tym, co przyśniło mu się jakiegoś dnia, więc Flynn zamknął usta i w ciszy śledził tę historię z takim samym zaangażowaniem, z jakim przemierzał palcami powierzchnię jego skóry. Siniaki, na które został naprowadzony, ale też inne zakamarki, których był najzwyczajniej w świecie ciekawy.
Jego oddech się zmienił. Był wciąż lekko przyspieszony od wysiłku, jaki musiał włożyć w to, co działo się tutaj przed chwilą, ale mimo wszystko wydawał się być dużo spokojniejszy od tego, z jakim zmagał się wcześniej. Nic go już nie dusiło, nic nie sprawiało, że dławił się słowami - milczał bo chciał milczeć, milczał bo trzymanie go blisko i przeczesywanie jego włosów było czymś o wiele ciekawszym niż wcinanie mu się pomiędzy zdania.
- Śmiesznie - powiedział nagle, cicho, wpierw jakby ignorując zadane mu pytanie. - Zrobiłem sobie ten tatuaż długo po tym, jak spaliśmy ze sobą ostatnio. - Widział go bez koszulki? Kiedy, jak? Na pewno nie rozmawiali o tym z jego siostrą, bo po co. Nie mógł zobaczyć tego w kostiumie. Zanim wyszedł z wozu go pobić, założył koszulkę. Wiec co? Co sprawiło, że fantazja o jego twarzy posiadała skrzydła? Zbieg okoliczności, czy kobieca intuicja? Zawsze wydawało mu się, że Prewett miał w sobie aż nadmiar tej żeńskiej energii, więc czemu go nie kategoryzować razem z kobietami, które z jakiegoś powodu zawsze domyślały się pięć razy więcej niż faceci.
Jego oddech się zmienił. Był wciąż lekko przyspieszony od wysiłku, jaki musiał włożyć w to, co działo się tutaj przed chwilą, ale mimo wszystko wydawał się być dużo spokojniejszy od tego, z jakim zmagał się wcześniej. Nic go już nie dusiło, nic nie sprawiało, że dławił się słowami - milczał bo chciał milczeć, milczał bo trzymanie go blisko i przeczesywanie jego włosów było czymś o wiele ciekawszym niż wcinanie mu się pomiędzy zdania.
- Śmiesznie - powiedział nagle, cicho, wpierw jakby ignorując zadane mu pytanie. - Zrobiłem sobie ten tatuaż długo po tym, jak spaliśmy ze sobą ostatnio. - Widział go bez koszulki? Kiedy, jak? Na pewno nie rozmawiali o tym z jego siostrą, bo po co. Nie mógł zobaczyć tego w kostiumie. Zanim wyszedł z wozu go pobić, założył koszulkę. Wiec co? Co sprawiło, że fantazja o jego twarzy posiadała skrzydła? Zbieg okoliczności, czy kobieca intuicja? Zawsze wydawało mu się, że Prewett miał w sobie aż nadmiar tej żeńskiej energii, więc czemu go nie kategoryzować razem z kobietami, które z jakiegoś powodu zawsze domyślały się pięć razy więcej niż faceci.
Trigger Warning: Przemoc, erotyka (Odkryj)
Mógł zignorować wiszący nad nimi znak zapytania. Nie potrafił powiedzieć mu prawdy o tym, że nawiedziło go widmo Podziemi z nim na czele - tym razem to on, a nie Fontaine, przypalał mu ręce papierosami, a on spokojnie czekał na moment, w którym będzie mógł położyć się obok spać. Gdyby powiedział to na głos, już nigdy nie żyłby w świecie, w którym tego nie powiedział, a ten świat pasował mu o wiele bardziej. Świat, w którym to co miał było wystarczające.
- Moje fantazje są rzeczywiste - szepnął do niego, zataczając palcem kółko wokół jednego z siniaków. - Moje fantazje uczyły się swojej wartości kiedy były bardzo młode, założyły krótką spódniczkę, zorientowały się, że zostają za to wygwizdane i to polubiły. - I nawet nie próbowałby udawać, że nie miał silnych predyspozycji do bycia wygwizdującym. - Są jak rozchylone usta, nadgryzione jabłko - takie przed którym wielu by się już wzbraniało, a dla niego wydawało się jeszcze bardziej kuszące - jak zakolanówki i te paski, które trzymają je w miejscu, widoczne tylko wtedy, kiedy za mocno się pochylą. Zawsze gotowe, ale do ostatniego momentu nigdy bezpośrednie, bo żywią się ludzką desperacją - jego desperacją, czymś czego być może powinien się wstydzić, ale udowodnił już dzisiaj, że miał to gdzieś - chcą wiedzieć jak dużo zrobi się, żeby wpuściły cię między swoje nogi. Chcą widzieć we mnie tę przemoc, bo są spełnione, kiedy je złapię, ale czasem zdarza im się odpłynąć. - Głos mu trochę drżał, zrobił się nieco szorstki. Miał w sobie odrobinę rozżalenia. - Czuję się wtedy, jakbym pieprzył obraz, a nie człowieka, chyba przez to, że dla nich seks do przedstawienie, prawdziwą nagrodą było to, że się do nich dobierałem. - Przeciągnął ten krótki wywód do granic możliwości, bo mówił to tak powoli, wciąż bawiąc się jego ciałem, coraz częściej podszczypując go tu i ówdzie, zanim ręka do tej pory gładząca Prewetta po włosach nie zjechała w kierunku ust, żeby zacząć pocierać jego dolną wargę. - Lubisz to uczucie, Laurent? Posiadania wszystkiego pod kontrolą?
- Moje fantazje są rzeczywiste - szepnął do niego, zataczając palcem kółko wokół jednego z siniaków. - Moje fantazje uczyły się swojej wartości kiedy były bardzo młode, założyły krótką spódniczkę, zorientowały się, że zostają za to wygwizdane i to polubiły. - I nawet nie próbowałby udawać, że nie miał silnych predyspozycji do bycia wygwizdującym. - Są jak rozchylone usta, nadgryzione jabłko - takie przed którym wielu by się już wzbraniało, a dla niego wydawało się jeszcze bardziej kuszące - jak zakolanówki i te paski, które trzymają je w miejscu, widoczne tylko wtedy, kiedy za mocno się pochylą. Zawsze gotowe, ale do ostatniego momentu nigdy bezpośrednie, bo żywią się ludzką desperacją - jego desperacją, czymś czego być może powinien się wstydzić, ale udowodnił już dzisiaj, że miał to gdzieś - chcą wiedzieć jak dużo zrobi się, żeby wpuściły cię między swoje nogi. Chcą widzieć we mnie tę przemoc, bo są spełnione, kiedy je złapię, ale czasem zdarza im się odpłynąć. - Głos mu trochę drżał, zrobił się nieco szorstki. Miał w sobie odrobinę rozżalenia. - Czuję się wtedy, jakbym pieprzył obraz, a nie człowieka, chyba przez to, że dla nich seks do przedstawienie, prawdziwą nagrodą było to, że się do nich dobierałem. - Przeciągnął ten krótki wywód do granic możliwości, bo mówił to tak powoli, wciąż bawiąc się jego ciałem, coraz częściej podszczypując go tu i ówdzie, zanim ręka do tej pory gładząca Prewetta po włosach nie zjechała w kierunku ust, żeby zacząć pocierać jego dolną wargę. - Lubisz to uczucie, Laurent? Posiadania wszystkiego pod kontrolą?
Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.