02.04.2024, 23:22 ✶
Czy powinien iść w to dalej? Chciał, ale czy na pewno tak profesjonalnie? Czy na pewno tak szybko?
-Jeszcze trochę muszę się douczyć, żeby móc konkurować z innymi wytwórcami.-uśmiechnął się dla pocieszenia samego siebie.-Albo żeby któryś z nich przyjął mnie pod swoje skrzydła. Też nie bardzo mam czasu na takie rzeczy na razie. Potrzebuję stałego źródła pieniędzy, a nie takiego, co jest zależne od rynku.-chciał się bardziej doszkolić, bo może i miał wiedzę, to i owo umiał, ale jednak nie czuł się wystarczająco kompetentny, żeby pokazywać to wszystko komuś kto zna się na tym jeszcze lepiej. Jego zioła działały, ale tak oficjalnie się do nich przyznawać? No weźcieee...
Wróżba jednak poszła w ruch, a prawda miała zostać ujawniona, nieważne czy będzie ona dobra, czy zła.
Tym razem padło na złą. Widział to po jego twarzy, no i też sąsiad nie owijał w bawełnę, od razu zaznaczając, że kolorowo to nie będzie. Zacisnął usta i słuchał uważnie. Pierwsza część go... Dotyczyła? Nie był pewien... Nie miał pojęcia... Czy on i Morpheus byli razem? No nie byli, ale miłość już wyznał, więc... Jak to się ma do tego... Hm... Własna interpretacja musiała tu wejść, ale nie miała po co. Przesłanie było jasne, będzie z tej relacji dramat na dramacie, tylko, że póki co było miło. Nie chciał psuć tego wszystkiego, bo sobie coś wmówi. Widać myślał i to intensywnie.
-Wszystko pasuje...-czy powinien przy nim tak jawnie to wszystko mówić? Nie, nie powinien, ale sytuacja była skomplikowana, a wróżbiarz, jak lekarz, nie postawi prawidłowej diagnozy jeśli będzie się oszukiwać i wymigiwać. Sapnął cicho pod nosem, dalej poruszony wróżbą.-...wszystko na raz.-może Morpheus miał rację?-Mam więc szukać kogoś innego? Nie chcę.-pytając o radę zmarszczył brwi oburzony pomysłem choćby spojrzenia na kogokolwiek innego niż starszy czarodziej. To nic innego jak zdrada!
-Jeszcze trochę muszę się douczyć, żeby móc konkurować z innymi wytwórcami.-uśmiechnął się dla pocieszenia samego siebie.-Albo żeby któryś z nich przyjął mnie pod swoje skrzydła. Też nie bardzo mam czasu na takie rzeczy na razie. Potrzebuję stałego źródła pieniędzy, a nie takiego, co jest zależne od rynku.-chciał się bardziej doszkolić, bo może i miał wiedzę, to i owo umiał, ale jednak nie czuł się wystarczająco kompetentny, żeby pokazywać to wszystko komuś kto zna się na tym jeszcze lepiej. Jego zioła działały, ale tak oficjalnie się do nich przyznawać? No weźcieee...
Wróżba jednak poszła w ruch, a prawda miała zostać ujawniona, nieważne czy będzie ona dobra, czy zła.
Tym razem padło na złą. Widział to po jego twarzy, no i też sąsiad nie owijał w bawełnę, od razu zaznaczając, że kolorowo to nie będzie. Zacisnął usta i słuchał uważnie. Pierwsza część go... Dotyczyła? Nie był pewien... Nie miał pojęcia... Czy on i Morpheus byli razem? No nie byli, ale miłość już wyznał, więc... Jak to się ma do tego... Hm... Własna interpretacja musiała tu wejść, ale nie miała po co. Przesłanie było jasne, będzie z tej relacji dramat na dramacie, tylko, że póki co było miło. Nie chciał psuć tego wszystkiego, bo sobie coś wmówi. Widać myślał i to intensywnie.
-Wszystko pasuje...-czy powinien przy nim tak jawnie to wszystko mówić? Nie, nie powinien, ale sytuacja była skomplikowana, a wróżbiarz, jak lekarz, nie postawi prawidłowej diagnozy jeśli będzie się oszukiwać i wymigiwać. Sapnął cicho pod nosem, dalej poruszony wróżbą.-...wszystko na raz.-może Morpheus miał rację?-Mam więc szukać kogoś innego? Nie chcę.-pytając o radę zmarszczył brwi oburzony pomysłem choćby spojrzenia na kogokolwiek innego niż starszy czarodziej. To nic innego jak zdrada!