03.04.2024, 13:46 ✶
Aidan zmarszczył brwi. Mimo że wyraźnie zaznaczył, że nie chce kontynuować tego tematu i nie myśli o Penny inaczej niż o koleżance, Malfoy nadal drążył. Posłał mu więc ostrzegawcze spojrzenie, w którym błysnęły iskierki irytacji.
- Po moim trupie stanę z nią na ślubnym kobiercu - uciął tę durną dyskusję, kręcąc głową. Nikomu by się nie przyznał do tego, że Penny od dawna jest dla niego kimś więcej. Na pewno nie przyjaciółką, bo nie ufał jej na tyle, by zwierzać się ze swoich sekretów. Ale kimś obok... Być może. Z tym, że planował to zachować wyłącznie dla siebie.
Zaciągnął się papierosem. Patrzył, jak dym unosi się do góry, jak lekko faluje i skręca w bok pod wpływem jego oddechu. Przekupić dziennikarza... No tak. Gdy pięści nie pomagały, tam wchodziły pieniądze. On ich nie miał, a przynajmniej nie na tyle dużo, by w ogóle pomyśleć o takim rozwiązaniu. Aidan rozumował zupełnie innymi kategoriami. Mógł rozmawiać, mógł grozić, mógł bić czy zastraszać. Ale błyskanie monetami po prostu nigdy mu nie przychodziło do głowy, nawet jeśli obiecywał sobie, że następnym razem pośle sowę do kuzyna, żeby dał mu kasę na przekupienie kogoś.
- Możesz go przekupić, ale czy to coś zmieni? - zastanowił się na głos, zerkając na blondyna. W sumie to co taki dziennikarz miałby napisać? - Zawsze możesz ty ją rzucić, nie? Tobie to nie zaszkodzi, a ją postawi w roli biednej porzuconej narzeczonej. Może zdradzonej. Wtedy będą jej współczuć, a ciebie... Ciebie będą pewnie traktować jak zwykle.
Wzruszył ramionami. Taki mieli chory świat, że facet mógł robić najgorsze świństwa, a i tak szybko ludzie o tym zapomną.
- Po moim trupie stanę z nią na ślubnym kobiercu - uciął tę durną dyskusję, kręcąc głową. Nikomu by się nie przyznał do tego, że Penny od dawna jest dla niego kimś więcej. Na pewno nie przyjaciółką, bo nie ufał jej na tyle, by zwierzać się ze swoich sekretów. Ale kimś obok... Być może. Z tym, że planował to zachować wyłącznie dla siebie.
Zaciągnął się papierosem. Patrzył, jak dym unosi się do góry, jak lekko faluje i skręca w bok pod wpływem jego oddechu. Przekupić dziennikarza... No tak. Gdy pięści nie pomagały, tam wchodziły pieniądze. On ich nie miał, a przynajmniej nie na tyle dużo, by w ogóle pomyśleć o takim rozwiązaniu. Aidan rozumował zupełnie innymi kategoriami. Mógł rozmawiać, mógł grozić, mógł bić czy zastraszać. Ale błyskanie monetami po prostu nigdy mu nie przychodziło do głowy, nawet jeśli obiecywał sobie, że następnym razem pośle sowę do kuzyna, żeby dał mu kasę na przekupienie kogoś.
- Możesz go przekupić, ale czy to coś zmieni? - zastanowił się na głos, zerkając na blondyna. W sumie to co taki dziennikarz miałby napisać? - Zawsze możesz ty ją rzucić, nie? Tobie to nie zaszkodzi, a ją postawi w roli biednej porzuconej narzeczonej. Może zdradzonej. Wtedy będą jej współczuć, a ciebie... Ciebie będą pewnie traktować jak zwykle.
Wzruszył ramionami. Taki mieli chory świat, że facet mógł robić najgorsze świństwa, a i tak szybko ludzie o tym zapomną.