Zgodnie z prośbą Morpheusa, który oczywiście sam nie dźwigał wszystkich trumien, chociaż pracownicy fizyczni Mnisterstwa Magii bardzo niechętnie schodzili do obsydianowego królestwa sztuk tajemnych, wszystkie trumny były otwarte, przy czym nie były to oryginalne formy pochówku. Z dokumentacji oraz załączonych zdjęć jasno wynikało, że oryginalnie były to wyrzeźbione w skale sarkofagi, złączone z ziemią, z której wyrastały, mając jedynie ruchome wieka. Z zewnątrz komnata pochówku najbardziej interesującego ciała niczym nie różniła się od reszty, ani rozmiarem, ani inskrypcjami. Na zdjęciach i wyrysowanej mapce, nekropolia wieszczek znajdowała się pod świątynią i stanowiła jeden długi korytarz, rozchodzący się na niewielkie pokoje, w których zamiast łóżek znajdowały się sarkofagi. Krypta przypominająca pokoje zakonne w chrześcijańskich klasztorach. Wszystkie komnaty były w nadprożu opisane imieniem oraz skąpą dekoracją; te różniły się z latami i mijającymi nurtami w sztuce, lecz należały do skromniejszych. Również ten należący do Daphne. Dopiero zdjęcia komparatystyczne pokazywały różnice w pochówku. Ślady po obficiej złożonych kwiatach, mozaikę z rybami na podłodze, niezaistniałą w pozostałych komnatach, a także kufer z biżuterią i strzępkami tkanin, które musiały być kiedyś belami materiału na odzienie.
— W tym rzecz, że żaden nie był okradziony. Jednak ta kapłanka jako jedyna została aż tak bogato ozdobiona. Samą kryptę odnaleźliśmy przypadkowo, gdy ze względu na czary archeologów, pojawiło się osuwisko i odsłoniło wejście. Według archeologów nikt, od ostatniego pochówku, nie odwiedzał tego miejsca. Daphne nie była również najstarszym pochówkiem. Moja teoria jest następująca, była jedyną prawdziwą wieszczką.
Pochylił się nad szkieletem odzianym w zdobną biżuterię obok Traversa. Znał dokumentację niemal na pamięć, więc mógł mu opowiadać i patrzeć na przebieg badania. Wcześniej jednak jeszcze machnął różdżką i w powietrzu otworzył się zwój pergaminu ze stolika w kącie, uniosło się samopiszące pióro, które zaczęło notować wszystko, co działo się w komnacie, nadrabiając pośpiesznie wcześniejsze wymiany zdań.
— Dokładnie takie same, jak w przypadku reszty, nic poważnego. Grigori sądził, że kobieta musiała cieszyć się taką estymą, że nie obawiano się kradzieży z jej grobu. Co do inskrypcji, zaczynając od czubka głowy, przez prawą stronę ciała w kolejności dłoń, ręce, żebra i tak dalej, w odwrotnej kolejności po lewej stronie, aż do mostka, gdzie kończy się tekst, brzmi mniej więcej tak...
Morpheus chrząknął, wyprostował się, jakby słowa same z siebie wymagały od niego ceremonii.
Znaki wyglądały jak wgłębienia na nogach i ramionach, natomiast stawały się wypukłe na żebrach i twarzoczaszce. Musiały być widoczne pod skórą, o ile kobieta nie była otyła, czego nie mogli stwierdzić w żaden sposób. Miały bardzo organiczną fakturę, jakby wyrosły i zapadły się w naturalnym kształtowaniu kości i nie odstawały kolorem.
Śmierć w twoim oddechu jest.
Każdy drżący krok,
Niszczy świat na zawsze.
Och, Ty, Niszczycielko Wszechświata,
Przyjdź nam, Matko, Przyjdź!
Kto nienawiścią miłość zmienia,
Który tańczy w tańcu zniszczenia,
I przyjmuje śmierci postać,
Dla niego Matka nadchodzi.