03.04.2024, 20:03 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.04.2024, 21:53 przez Anthony Shafiq.)
Entuzjazm przygasł niczym płomień w kominku, gdy ciągu zabrakło. Anthony ściągnął brwi, a jego twarz wyrażała pełnię niepokoju i troski.
– Tego nie było w dokumentach... – szepnął podchodząc niespiesznie do drzwi. Zatrzeszczała skóra, gdy poprawił chwyt na swojej różdżce i skupił się, aby wytworzyć tarczę wokół przyjaciela, który postanowił z wrodzoną sobie ciekawością wejść do środka i przyjrzeć się piekielnej machinie.
– Bardzo chciałbym odpowiedzieć na Twoje pytanie twierdząco, ale zaiste jeżeli miałbym jakichkolwiek kolegów, wiedzieliby oni o tym, jakim brakiem szacunku obdarzam te rozstrojone rzęchy! Przecież to inkarnacja muzycznej abominacji. – westchnął ciężko unosząc brew, rozciągając zmarszczki żłobiące blade czoło, śledził uważnie zza progu kroki Morpheusa, gotowy w każdej chwili zareagować wzmocnieniem tarczy, gdyby raniąca uszy skrzynia zamierzała krzywdzić bardziej bezpośrednio.
– Jeśli chcesz mieć w swojej rezydencji organy zrozumiem, zabuduje Ci nimi piwnicę i dam białą maskę upiora tylko zaklinam... pozbądźmy się tego tutaj jak najszybciej. – dodał jeszcze niepewny, czy to cokolwiek pomoże. Morpheus potrafił robić wobec niego bardzo miłosierne uczynki, by później dla równowagi torturować go latami pomyleniem postaci ze sztuk Ajschylosa. Cały czas jednak koncentrował się na tym, aby utrzymać barierę ochronną. Tak na wszelki wypadek...
– Tego nie było w dokumentach... – szepnął podchodząc niespiesznie do drzwi. Zatrzeszczała skóra, gdy poprawił chwyt na swojej różdżce i skupił się, aby wytworzyć tarczę wokół przyjaciela, który postanowił z wrodzoną sobie ciekawością wejść do środka i przyjrzeć się piekielnej machinie.
– Bardzo chciałbym odpowiedzieć na Twoje pytanie twierdząco, ale zaiste jeżeli miałbym jakichkolwiek kolegów, wiedzieliby oni o tym, jakim brakiem szacunku obdarzam te rozstrojone rzęchy! Przecież to inkarnacja muzycznej abominacji. – westchnął ciężko unosząc brew, rozciągając zmarszczki żłobiące blade czoło, śledził uważnie zza progu kroki Morpheusa, gotowy w każdej chwili zareagować wzmocnieniem tarczy, gdyby raniąca uszy skrzynia zamierzała krzywdzić bardziej bezpośrednio.
– Jeśli chcesz mieć w swojej rezydencji organy zrozumiem, zabuduje Ci nimi piwnicę i dam białą maskę upiora tylko zaklinam... pozbądźmy się tego tutaj jak najszybciej. – dodał jeszcze niepewny, czy to cokolwiek pomoże. Morpheus potrafił robić wobec niego bardzo miłosierne uczynki, by później dla równowagi torturować go latami pomyleniem postaci ze sztuk Ajschylosa. Cały czas jednak koncentrował się na tym, aby utrzymać barierę ochronną. Tak na wszelki wypadek...
Rozpraszanie na rzecz tarczy Morpheusowej
Rzut PO 1d100 - 5
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Rzut PO 1d100 - 7
Akcja nieudana
Akcja nieudana