To był dopiero początek drogi, ale faktycznie poczuła, że nie jest w tym sama, że Astaroth może faktycznie chce jej pomóc poradzić sobie z tym wszystkim, co jej ciążyło. Na pewno będzie miała problem, żeby przyjąć tę pomoc, bo nie umiała o nią prosić, ale może z czasem zaakceptuje takie rozwiązanie.
- Zawsze mogła być gorsza. - Nie mogli, aż tak narzekać, w sumie to całkiem im się poszczęściło, że urodzili się jako Yaxley, mieli wolną rękę w wielu sprawach, nie wszyscy czystokrwiści pozwalali swoim dzieciom zachowywać się w taki sposób. Byli przy tym nieco dziwni, dzicy, jakby nie dało się ich ułożyć, wiecznie szukający nowych doznań, ale miało to swój urok. Nie pasowali, tego była pewna i swoim zachowaniem i wyglądem, bo nawet to ich wyróżniało na tle innych czarodziejów. Nie tak łatwo było się im odnaleźć w tym poukładanym świecie.
- To ma być groźba? Stać cię na więcej. - Nie bała się go jakoś specjalnie, ale miło jej się zrobiło, że ktoś ma chęć o nią zadbać, bo sama nie radziła sobie z tym tak dobrze, jak się jej wydawało. Zdawała sobie z tego sprawę, mimo, że nie chciała do końca mówić tego głośno. Na szczęście nie musiała.
- Z butelką zdecydowanie łatwiej mi się gada. - Nawet nie zamierzała tego ukrywać, prościej było jej mówić, o rzeczach, które ją gryzły, kiedy czuła alkohol we krwi, mogła się wtedy nieco otworzyć i wylewać z siebie gorzkie żale, z czym miała problem na co dzień.
Dostrzegła, że cofnął się o krok, dobrze, że o tym pamiętał, bo ona zapomniała, że słońce może go mocno popieścić, jeśli się na nie wyłoni. Okropne to było, że nie będą mogli już razem o poranku przemierzać głębi lasu, gnać za zwierzyną, szukać wiatru w polu. Spędzili wspólnie w ten sposób wiele dni, nie pamiętała tego ostatniego. To bolało, bo nadal nie oswoiła się z tym stanem rzeczy.
- Nie wiedziałam, że gustujesz też w typach, będziesz mi robił konkurencję? - Wsadziła sobie peta w usta i go odpaliła, zaciągnęła się dymem, rozmowa powoli przechodziła w mniej pompatyczny i oskarżycielski ton, to dobrze, bo najgorsze mieli już za sobą. Będzie tylko lepiej.
- Jest za grzeczny i taki wymuskany, bardzo go lubię, ale nie tego szukam. - Skoro pytanie zostało zadane, to musiała na nie odpowiedzieć. - No i jest najbardziej rozchwytywany w Wielkiej Brytanii, a ja nie idę za tłumem, bardziej pod prąd, jeśli powiedzą, że jest ktoś, kogo powinno się unikać, to pewnie on by mnie zainteresował. - Udało jej się nawet uśmiechnąć, chociaż temat był dosyć żenujący.