04.04.2024, 02:59 ✶
Zasznurował usta, powstrzymując się przed ostrzejszą krytyką Enfera. Raz po raz powtarzał sobie, że to kwestia jego młodego wieku, braku doświadczenia i niezorientowania w sprawie. Bywali ludzie lekkomyślni i zuchwali, ale byli też niedoinformowani. I Sebastian już zaczynał się modlić o to, aby Neil okazał się tym ostatnim. Dla jego własnego dobra i wszystkich, którzy byli mu bliscy.
— Spokojnej nocy — rzucił na odchodne przez zaciśnięte zęby, pozwalając sobie na teatralne wywrócenie oczami, dopiero gdy chłopak pokonał mniej więcej połowę drogi między ich ławeczką a wejściem do stodoły.
Sądził, że Steward stanie po stronie ich nowego kolegi, jednak tak się nie stało. Zamiast tego rzucił pytaniem i to takim, że na moment zbaraniał, nie wiedząc jak na nie odpowiedzieć. Chciałby mieć lepsze wieści. Obwieścić mu, że doznał olśnienia lub jakaś kapłanka dokopała się do dawnych tekstów nadszarpniętych przez ząb czasu, które zawierały odpowiedzi na pytania, które nękały obecnie Zimnych. Szkoda, że tak nie było.
— Wiele rzeczy może się stać. — Pomimo upływu czasu, nie mógł powiedzieć Patrickowie wiele więcej niż ostatnim razem. Kowen milczał jak zaklęty, a i Ministerstwo Magii nie wydawało się zbytnio zainteresowane tym, aby zgłębić kwestię tego, co stało się w Limbo. — W najbardziej pozytywnej wersji? Po prostu zniknie, a wraz z nią odejdą wspomnienia i otaczające was zimno. Połączenie z Limbo samoistnie zostanie przerwane, jak nieużywany organ, który zanika. Powoli, miło i bezboleśnie. Wtedy zaczniesz... zaczniecie ponownie napełniać swoje ''zbiorniki'' energetyczne tradycyjnymi zasobami.
Sebastian był zagorzałym fanem teorii, że sama podróż ze świata fizycznego do Limbo mogła sprawić, że Patrick i jego współpracownicy naturalnie wytracili spore ilości energii. Nie miał dowodów z pierwszej ręki na to, że faktycznie tak się stało, ale nikt nie pokazał mu też dokumentów czy badań, które sugerowałyby inaczej. Właściwie to za macmillanowym tokiem myślenia przemawiał także stan Atreusa Bulstrode'a. Auror wylądował pod opieką kowenu i trochę mu zajęło dojście do siebie. To mogło potencjalnie sugerować drastyczną utratę energii - zarówno życiowej, jak i magicznej.
— Oczywiście to ten optymistyczny scenariusz. Lekarzem nie jestem, ale zakładając, że podarek od duchów zawierał w sobie coś więcej niż wspomnienia i ''zaszyl'' w was jakąś niespodziankę, to reakcja ciała na utratę źródła energii z Limbo może nie być zbyt miła. — Westchnął cicho, próbując ułożyć te niecodzienne puzzle w odpowiedni sposób. — Potencjalnie możecie zacząć się wypalać. Chodzi o to, że... — Zawiesił się na moment, nie mogąc znaleźć odpowiednich słów. — Powiedzmy, że macie te zbiornikami. Przed wejściem do Limbo mieliście po jednej komorze. Proste, prawda? Podczas podróży wytraciliście część tej energii i ubytek został zapełniony przez to, co przekazały wam duchy. Stworzyła się druga komora, kosztem fragmentu tej oryginalnej, ludzkiej i żywej części. Jeśli energia z niej się wyczerpuje, to niewykluczone, że cokolwiek ją wyczerpuje, przejdzie na waszą domyślną energię. — Zagryzł dolną wargę, odwracając się w stronę Stewarda. — Podejrzewam, że nie byłoby to bezbolesne. Zauważylibyście, że słabniecie, zarówno na poziomie fizycznym, jak i mentalnym.
Skoro opętanie i egzorcyzmy potrafiły odcisnąć piętno na ludzkim naczyniu, to zaświaty musiały też jakoś reagować na żywych. Samo to, że Limbo dosłownie nie pożarło Czarnego Pana i reszty podróżników było sporym zaskoczeniem. Myślałby kto, że przejście do zaświatów równałoby się automatycznemu zespojeniu z drugą stroną. Z drugiej strony duchy funkcjonują tutaj jako zjawy, pomyślał z przekąsem, niejako obalając własną teorię. Gdyby świat podporządkował się jego wizji, to duchy po powrocie do świata przyjmowałyby ludzką formę, a tak przecież nie było, chyba że próbowały przejąć czyjeś ciało.
— Idąc tym tropem, najbardziej niepokojącą sytuacją byłaby ta, gdzie cały proces zaczął się już po waszym powrocie i wcale nie utworzyła się druga komora, a energia z Limbo połączyła się z waszą własną, tworząc zupełnie nową mieszankę. Wtedy wytracanie siły mogłoby być na tyle stopniowe, że moglibyście się nie zorientować przez dłuższy czas. — Ściszył głos, wbijając zmartwiony wzrok w przyjaciela. — Patrick... Dlaczego ty o to pytasz?
Mimowolnie wstrzymał oddech, obawiając się odpowiedzi, jaką dostanie. Steward czekał prawie dwa tygodnie z tym, aby łaskawie przyjść do niego z własnymi problemami po Beltane, więc raczej nie należał do osób, które od razu szukają profesjonalnej opieki w przypadku jakiegoś schorzenia i liczą na przysłowiowy cud. Niestety Matka miała w tych czasach pełne ręce roboty i polegała na uzdrowicielach zajmujących się ciałem i umysłem, aby dopełniali jej dzieła na tym ludzkim padole łez. Sebasitan sądził jednak, że przemówił Patrickowi do rozsądku i pokazał mu, że może liczyć na jego wsparcie w tej kwestii. Czy teraz miał się dowiedzieć, że sytuacja była dużo gorsza, niż oryginalnie zakładał?
— Spokojnej nocy — rzucił na odchodne przez zaciśnięte zęby, pozwalając sobie na teatralne wywrócenie oczami, dopiero gdy chłopak pokonał mniej więcej połowę drogi między ich ławeczką a wejściem do stodoły.
Sądził, że Steward stanie po stronie ich nowego kolegi, jednak tak się nie stało. Zamiast tego rzucił pytaniem i to takim, że na moment zbaraniał, nie wiedząc jak na nie odpowiedzieć. Chciałby mieć lepsze wieści. Obwieścić mu, że doznał olśnienia lub jakaś kapłanka dokopała się do dawnych tekstów nadszarpniętych przez ząb czasu, które zawierały odpowiedzi na pytania, które nękały obecnie Zimnych. Szkoda, że tak nie było.
— Wiele rzeczy może się stać. — Pomimo upływu czasu, nie mógł powiedzieć Patrickowie wiele więcej niż ostatnim razem. Kowen milczał jak zaklęty, a i Ministerstwo Magii nie wydawało się zbytnio zainteresowane tym, aby zgłębić kwestię tego, co stało się w Limbo. — W najbardziej pozytywnej wersji? Po prostu zniknie, a wraz z nią odejdą wspomnienia i otaczające was zimno. Połączenie z Limbo samoistnie zostanie przerwane, jak nieużywany organ, który zanika. Powoli, miło i bezboleśnie. Wtedy zaczniesz... zaczniecie ponownie napełniać swoje ''zbiorniki'' energetyczne tradycyjnymi zasobami.
Sebastian był zagorzałym fanem teorii, że sama podróż ze świata fizycznego do Limbo mogła sprawić, że Patrick i jego współpracownicy naturalnie wytracili spore ilości energii. Nie miał dowodów z pierwszej ręki na to, że faktycznie tak się stało, ale nikt nie pokazał mu też dokumentów czy badań, które sugerowałyby inaczej. Właściwie to za macmillanowym tokiem myślenia przemawiał także stan Atreusa Bulstrode'a. Auror wylądował pod opieką kowenu i trochę mu zajęło dojście do siebie. To mogło potencjalnie sugerować drastyczną utratę energii - zarówno życiowej, jak i magicznej.
— Oczywiście to ten optymistyczny scenariusz. Lekarzem nie jestem, ale zakładając, że podarek od duchów zawierał w sobie coś więcej niż wspomnienia i ''zaszyl'' w was jakąś niespodziankę, to reakcja ciała na utratę źródła energii z Limbo może nie być zbyt miła. — Westchnął cicho, próbując ułożyć te niecodzienne puzzle w odpowiedni sposób. — Potencjalnie możecie zacząć się wypalać. Chodzi o to, że... — Zawiesił się na moment, nie mogąc znaleźć odpowiednich słów. — Powiedzmy, że macie te zbiornikami. Przed wejściem do Limbo mieliście po jednej komorze. Proste, prawda? Podczas podróży wytraciliście część tej energii i ubytek został zapełniony przez to, co przekazały wam duchy. Stworzyła się druga komora, kosztem fragmentu tej oryginalnej, ludzkiej i żywej części. Jeśli energia z niej się wyczerpuje, to niewykluczone, że cokolwiek ją wyczerpuje, przejdzie na waszą domyślną energię. — Zagryzł dolną wargę, odwracając się w stronę Stewarda. — Podejrzewam, że nie byłoby to bezbolesne. Zauważylibyście, że słabniecie, zarówno na poziomie fizycznym, jak i mentalnym.
Skoro opętanie i egzorcyzmy potrafiły odcisnąć piętno na ludzkim naczyniu, to zaświaty musiały też jakoś reagować na żywych. Samo to, że Limbo dosłownie nie pożarło Czarnego Pana i reszty podróżników było sporym zaskoczeniem. Myślałby kto, że przejście do zaświatów równałoby się automatycznemu zespojeniu z drugą stroną. Z drugiej strony duchy funkcjonują tutaj jako zjawy, pomyślał z przekąsem, niejako obalając własną teorię. Gdyby świat podporządkował się jego wizji, to duchy po powrocie do świata przyjmowałyby ludzką formę, a tak przecież nie było, chyba że próbowały przejąć czyjeś ciało.
— Idąc tym tropem, najbardziej niepokojącą sytuacją byłaby ta, gdzie cały proces zaczął się już po waszym powrocie i wcale nie utworzyła się druga komora, a energia z Limbo połączyła się z waszą własną, tworząc zupełnie nową mieszankę. Wtedy wytracanie siły mogłoby być na tyle stopniowe, że moglibyście się nie zorientować przez dłuższy czas. — Ściszył głos, wbijając zmartwiony wzrok w przyjaciela. — Patrick... Dlaczego ty o to pytasz?
Mimowolnie wstrzymał oddech, obawiając się odpowiedzi, jaką dostanie. Steward czekał prawie dwa tygodnie z tym, aby łaskawie przyjść do niego z własnymi problemami po Beltane, więc raczej nie należał do osób, które od razu szukają profesjonalnej opieki w przypadku jakiegoś schorzenia i liczą na przysłowiowy cud. Niestety Matka miała w tych czasach pełne ręce roboty i polegała na uzdrowicielach zajmujących się ciałem i umysłem, aby dopełniali jej dzieła na tym ludzkim padole łez. Sebasitan sądził jednak, że przemówił Patrickowi do rozsądku i pokazał mu, że może liczyć na jego wsparcie w tej kwestii. Czy teraz miał się dowiedzieć, że sytuacja była dużo gorsza, niż oryginalnie zakładał?