04.04.2024, 21:06 ✶
Isaac zaśmiał się, słysząc co Sebastian powiedział o Brennie. Zrobił się nieco bardziej pogodny.
-Tak, kiedyś dość dobrze ją znałem. I reprezentujemy podobny poziom, ponieważ mnie też czasami trudno zatrzymać kiedy mówię. Chociaż z wiekiem trochę mi przeszło. Zarzucano mi również, że filozofuje. - Bo filozofował. I do tej pory to robił, kiedy się nudził, lub po prostu miał ochotę sobie pogadać. Mógłby dyskutować z kamieniem, i bawiłby się przy tym naprawdę przednio. Miał zdanie na wszystko i chyba w każdym temacie byłby w stanie się wypowiedzieć.
- Ale ja po prostu uwielbiam rozmawiać z ludźmi i poznawać ich punkt widzenia. - Tym razem sięgnął po filiżankę z herbatą i upił łyk. Spoglądał na Sebastiana znad naczynia.
- Każdy człowiek jest interesujący i o każdym można napisać książkę. - Isaac zdecydował więc, że napiszę książkę nie o jednym człowieku, a o brytyjskich czarodziejach!
- Mam nadzieję, że wszyscy którzy odnieśli rany podczas ataku, szybko wrócą do zdrowia. Mildred Moody również jest moja koleżanka ze szkoły i leży w lecznicy dusz. Ale nie śmiałbym zawracać jej głowy moimi pytaniami, nawet jakby się obudziła.- Isaac miał nadzieję, że oprócz ciała, wyleczą jej tam także głowę. Lubił ją, ale obcowanie z dziewczyną zdecydowanie należało do tych bardziej “skomplikowanych”.
-Bardzo mnie zainteresował temat Limbo. Na pewno będę chciał go zgłębić. - Odstawił filiżankę.-Moi rodzice badali w Norwegii ruiny, pod którymi płynęła kiedyś magiczna żyła. Wieki temu, ktoś źle wykorzystał jej potencjał, przez co zmiotło wioskę z powierzchni ziemi. Czarny Pan jest pewny swoich mocy, skoro bawi się Limbo i energią którą ciężko opanować. Gdyby coś się nie udało, to ryzykował życiem swoich ludzi. - Isaac wpatrzył się w pudła które dekorowały jego salon, i przygryzł lekko dolną wargę. Nad czymś się zastanawiał.
- Jeśli Ministerstwo odniosłoby porażkę, to myślisz, że Czarny Pan złagodziłby swoje żądania, i pozwolił tym którymi tak gardzi na spokojne życie w niemagicznym świecie? Na ten moment przedstawia to tak, że albo się do niego przyłączymy, albo zginiemy stawiając opór. Nie będzie brał jeńców. - Mówiąc "my", zapewne już podświadomie widział, że nie pozostanie neutralny. Musiał to sobie jedynie do końca uświadomić i poukładać w głowie.
-Tak, kiedyś dość dobrze ją znałem. I reprezentujemy podobny poziom, ponieważ mnie też czasami trudno zatrzymać kiedy mówię. Chociaż z wiekiem trochę mi przeszło. Zarzucano mi również, że filozofuje. - Bo filozofował. I do tej pory to robił, kiedy się nudził, lub po prostu miał ochotę sobie pogadać. Mógłby dyskutować z kamieniem, i bawiłby się przy tym naprawdę przednio. Miał zdanie na wszystko i chyba w każdym temacie byłby w stanie się wypowiedzieć.
- Ale ja po prostu uwielbiam rozmawiać z ludźmi i poznawać ich punkt widzenia. - Tym razem sięgnął po filiżankę z herbatą i upił łyk. Spoglądał na Sebastiana znad naczynia.
- Każdy człowiek jest interesujący i o każdym można napisać książkę. - Isaac zdecydował więc, że napiszę książkę nie o jednym człowieku, a o brytyjskich czarodziejach!
- Mam nadzieję, że wszyscy którzy odnieśli rany podczas ataku, szybko wrócą do zdrowia. Mildred Moody również jest moja koleżanka ze szkoły i leży w lecznicy dusz. Ale nie śmiałbym zawracać jej głowy moimi pytaniami, nawet jakby się obudziła.- Isaac miał nadzieję, że oprócz ciała, wyleczą jej tam także głowę. Lubił ją, ale obcowanie z dziewczyną zdecydowanie należało do tych bardziej “skomplikowanych”.
-Bardzo mnie zainteresował temat Limbo. Na pewno będę chciał go zgłębić. - Odstawił filiżankę.-Moi rodzice badali w Norwegii ruiny, pod którymi płynęła kiedyś magiczna żyła. Wieki temu, ktoś źle wykorzystał jej potencjał, przez co zmiotło wioskę z powierzchni ziemi. Czarny Pan jest pewny swoich mocy, skoro bawi się Limbo i energią którą ciężko opanować. Gdyby coś się nie udało, to ryzykował życiem swoich ludzi. - Isaac wpatrzył się w pudła które dekorowały jego salon, i przygryzł lekko dolną wargę. Nad czymś się zastanawiał.
- Jeśli Ministerstwo odniosłoby porażkę, to myślisz, że Czarny Pan złagodziłby swoje żądania, i pozwolił tym którymi tak gardzi na spokojne życie w niemagicznym świecie? Na ten moment przedstawia to tak, że albo się do niego przyłączymy, albo zginiemy stawiając opór. Nie będzie brał jeńców. - Mówiąc "my", zapewne już podświadomie widział, że nie pozostanie neutralny. Musiał to sobie jedynie do końca uświadomić i poukładać w głowie.