Gerry specjalnie podpuszczała kuzynkę. Wiedziała, że nie może się ona pogodzić ze sposobem na życie, jaki wiele pokoleń temu wybrała sobie jej rodzina. Yaxley została stworzona do tego, aby polować na zwierzynę. Nie ma się co oszukiwać, od najmłodszych lat swojego życia patrzyła na krew, na zabijanie. Zupełnie jej to nie ruszało, ba było wręcz dla niej normalnością.
- Tak szczerze mówiąc, nie obchodzi mnie zupełnie Twoje zdanie.- Uśmiechnęła się szeroko do kuzynki. - Najważniejsze, że Ci ludzie uważają inaczej i jeszcze nam za to płacą. Trzeba jakoś utrzymywać fortunę. - Nigdy nie ukrywała, że pieniądze był jedną z istotniejszych rzeczy w jej życiu, wszak dzięki nim mogła podróżować. Nie musiała się prosić rodziców o to by ją utrzymywali, dzięki czemu mogła żyć w taki sposób, jak chciała. To było w tym najważniejsze, nie zniosłaby myśli, że jest od kogokolwiek zależna. Dzięki umiejętnościom, które nabyła pod skrzydłami swego ojca nie musiała się martwić o pieniądze.
[a]Zaciągnęła się dymem papierosowym. Spoglądała na Reginę, wiedziała, że ta wstawka o kelpie może ją trochę zirytować, nie specjalnie się tym przejmowała, skoro już się tutaj spotkały zamierzała ją trochę zirytować, taka już była, a Rowle powinna sobie z tego zdawać sprawę. - Oczywiście, że jestem z tego dumna, nie każdy byłby w stanie upolować kelpie.- Nawet przez moment nie zawahała się nad tymi słowami. Roześmiała się w głos. - Czy Ty naprawdę myślisz, że moja rodzina w ogóle przejęłaby się jakimiś ograniczeniami?- Wypiła jednym haustem zawartość swojej szklanki i przesunęła ją w stronę barmana, potrzebowała więcej alkoholu. - Leach, czy ktokolwiek inny mógłby próbować, ale my jesteśmy ponad tym, ponad polityką, od pokoleń się tym zajmujemy.- Mogli próbować ich ograniczyć, Gerry jednak wiedziała, że znajdą sposób, zawsze. - Zresztą, czy ten cały Leach już gdzieś nie zniknął? Zrzucili go ze stanowiska, czy coś takiego z tego, co słyszałam, a kolejny minister będzie się bał zrobić cokolwiek.