15.12.2022, 13:57 ✶
Próby żartowania z Brenny musiały spalić na panewce. Ta dziewczyna bywała niemożliwa. Miała takie duże oczy i nie trzeba było umieć czytać w myślach aby widzieć na jej twarzy co właśnie się w niej dzieje. A może to tylko ta chwila była taka inna niż wszystkie? Wydawało mu się, że się zmaterializowała przed nim. Nigdy nie widział jej "w akcji" a gracją z jaką zaskoczyła z kamienia mówiła sama za siebie. Kiedy wpadła w słowotok to miał problem z powstrzymaniem cisnącego się na usta uśmiechu. To było takie dla niej typowe! Zadrżał na myśl o szwadronie uzdrowicieli, których potrafiłaby sprowadzić machnięciem różdżki. Tak bardzo napierała na prawdę, nie ukrywając przy tym zmartwienia i zdenerwowania, że zaczynał wątpić w sens udawania, że ma coś nie tak z głową.
- Dobra, wygrałaś. Poddaje się.- uniósł ręce w geście obronnym. - Nie chce mi się wysłuchiwać wielogodzinnych uwag Cynthii. Przy niej nie mam prawa się kaleczyć ani uszkadzać bo potrafi być gorsza niż cały szwadron przewrażliwionych uzdrowicieli.- no cóż, Brenna znała go dobrze i wiedziała gdzie uderzyć aby jego bunt przeszedł do historii. Westchnął głęboko bo miał nadzieję na więcej rozrywki. Im dłużej tkwił w pracy tym bardziej pchało go do szaleństwa kiedy dopadał go wolny czas.
Skrzywił się przy tych szczegółowych oględzinach. Dopiero jej słowa sprawiły, że jednak dotknął swojego czoła i autentycznie zdziwiony znalazł na skórze rozcięcie. Auć.
- To ten moment kiedy można zobaczyć czy krew Flintów faktycznie przypomina wodę z solą.- zaśmiał się głucho i sprawdzał czy cokolwiek krwawi. Niedużo, ledwie kilka kropel. Szczypało ale nie powinno to być niczym poważnym. Chyba.
- Żadnych uzdrowicieli. Wiem, że coś tam umiesz to mi to wylecz albo pożycz lusterko to sobie to zreperuję.- zakomunikował buńczucznie, nie mając ochoty na wizyty medyczne z powodu takiej głupoty. Skoro został bezproblemowo rozbrojony z prób oszukania Brenny to nie pozostało nic innego niż szukać nowych wrażeń.
- Nie miałem pojęcia, że umiesz zwalać z nóg. Rozkręcasz się, Bren.- zerknął na głaz z którego tak nieprzystojnie zleciał i aż się wzdrygnął na samą myśl o wysokości.
- Dobra, wygrałaś. Poddaje się.- uniósł ręce w geście obronnym. - Nie chce mi się wysłuchiwać wielogodzinnych uwag Cynthii. Przy niej nie mam prawa się kaleczyć ani uszkadzać bo potrafi być gorsza niż cały szwadron przewrażliwionych uzdrowicieli.- no cóż, Brenna znała go dobrze i wiedziała gdzie uderzyć aby jego bunt przeszedł do historii. Westchnął głęboko bo miał nadzieję na więcej rozrywki. Im dłużej tkwił w pracy tym bardziej pchało go do szaleństwa kiedy dopadał go wolny czas.
Skrzywił się przy tych szczegółowych oględzinach. Dopiero jej słowa sprawiły, że jednak dotknął swojego czoła i autentycznie zdziwiony znalazł na skórze rozcięcie. Auć.
- To ten moment kiedy można zobaczyć czy krew Flintów faktycznie przypomina wodę z solą.- zaśmiał się głucho i sprawdzał czy cokolwiek krwawi. Niedużo, ledwie kilka kropel. Szczypało ale nie powinno to być niczym poważnym. Chyba.
- Żadnych uzdrowicieli. Wiem, że coś tam umiesz to mi to wylecz albo pożycz lusterko to sobie to zreperuję.- zakomunikował buńczucznie, nie mając ochoty na wizyty medyczne z powodu takiej głupoty. Skoro został bezproblemowo rozbrojony z prób oszukania Brenny to nie pozostało nic innego niż szukać nowych wrażeń.
- Nie miałem pojęcia, że umiesz zwalać z nóg. Rozkręcasz się, Bren.- zerknął na głaz z którego tak nieprzystojnie zleciał i aż się wzdrygnął na samą myśl o wysokości.